Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

agresja?... karanie?
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> szczeniaki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ca Eivissenc




Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 17 Kwi 2007
Posty: 48
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 9:53, 31 Lip 2007    Temat postu: agresja?... karanie?

witam, to moj pierwszy post na tym forum, postanowilam napisac, bo poruszany byl kilkakrotnie temat "agresji" szeczniaka - z zainteresowaniem przeczytalam wszystkie posty i troche mnie uspokoily, bo przyznam, ze najbardziej boje sie, ze nasz Korek zostanie psem agresywnym czy "dominujacym" (w cudzyslowiu, bo wiem, ze teoria dominacji odeszla do lamusa)...
Korek ma nieco ponad 10 tygodni, wiec jest totalnym dzieciakiem. nie sprawia wiekszych problemow... i tez dlatego troche sie obawiam, czy za bardzo nie "dam na luz", czy nie skusi mnie postawa "tym razem mu wybacze, bo przeciez jest taki slodki"... a przeciez zdarzaja mu sie "wpadki", ktore chcialabym ograniczyc.

pytanie pierwsze: jak "karac" szczeniaka? znow cudzyslow, bo staramy sie stosowac nagrody, nie kary. ale jak reagowac na ewidentne nieposluszenstwo? odwracanie uwagi - niby dziala, ale boje sie, zeby nie skojarzylo mu sie, ze nieposluszenstwo = zwrocenie na siebie uwagi = nagroda. z kolei obojetnosc (brak nagrody) w niektorych sytuacjach jest nagroda sama w sobie - np. jesli pies pozera znalezionego na spacerze smiecia (czy kupy, czy zdechlej myszy...). z tym pozeraniem mamy najwiekszy problem - 9 przypadkach na 10 pozwala odebrac sobie "zdobycz", ale ten 10 smiec jest na tyle atrakcyjny, ze warto sprobowac ucieczki. wiec stosujemy przytrzymywanie za kark - ale to podobno nienajlepsza metoda? Korek zlapany za kark i przytrzymany na ziemi wyrywa sie, warczy i probuje ugryzc. wasze posty uspokoily mnie, ze nie jest to proba dominacji, tylko naturalne zachowanie wobec poczucia zagrozenia. czy takie zachowania (ucieczka - warczenie - gryzienie) nie beda sie w ten sposob umacniac? jak na nie reagowac?

dodam, ze ta kare zastosowalismy do tej pory moze dwa razy, w sytuacji kiedy zupelnie nie wiedzielismy, co robic (trzeba umiec sie przyznac do wlasnych porazek, wiec sie przyznaje). zazwyczaj metody pozytywne daja efekt. Korek jest madrym i poslusznym psiakiem, ma do nas zaufanie, ktorego nie chcielibysmy stracic. "odbija" mu tylko pod wplywem silnych emocji, tlumacze sobie, ze taki maluch jeszcze nie umie kontrolowac swoich zachowan, ale jak w takim razie opanowac taka "glupawke", jak dac psu jasny komunikat (nie wywolujac poczucia zagrozenia, ale tez nie nagradzac blednych zachowan)?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marta i Wika
Forumowicz Roku 2007



Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 16 Maj 2006
Posty: 3756
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań/Kosieczyn

PostWysłany: Wto 10:12, 31 Lip 2007    Temat postu: Re: agresja?... karanie?

Ca Eivissenc napisał:
Korek ma nieco ponad 10 tygodni, wiec jest totalnym dzieciakiem.


To rzeczywiście jeszcze psie dziecko Smile Gratuluję i powodzenia. A jaka rasa (lub nie rasa)?

Cytat:
i tez dlatego troche sie obawiam, czy za bardzo nie "dam na luz", czy nie skusi mnie postawa "tym razem mu wybacze, bo przeciez jest taki slodki"...


Oczywiście w wychowaniu potrzebna jest cierpliwość i konsekwencja.

Cytat:
ale jak reagowac na ewidentne nieposluszenstwo?


Co to znaczy "nieposłuszeństwo" w przypadku tak małego szczeniaka? Czy ktokolwiek słyszał o nieposłusznym niemowlęciu? Maluch na razie nie wie, co wolno, a co nie, więc nie może być nieposłuszny. Trzeba go wszystkiego cierpliwie, spokojnie nauczyć.

Cytat:
z tym pozeraniem mamy najwiekszy problem - 9 przypadkach na 10 pozwala odebrac sobie "zdobycz", ale ten 10 smiec jest na tyle atrakcyjny, ze warto sprobowac ucieczki. wiec stosujemy przytrzymywanie za kark - tylko czy to dobra metoda? Korek zlapany za kark i przytrzymany na ziemi wyrywa sie, warczy i probuje ugryzc.


No to Korek sam mówi Ci, że to nie jest dobra metoda! W ten sposób uczysz szczeniaka następujących rzeczy:
- moja pani bywa niebezpieczna i nie można jej do końca ufać,
- jak się znajdzie coś pysznego, to trzeba z tym uciekać,
- jak się znajdzie coś pysznego, to trzeba tego bronić, bo mogą zabrać.

A najlepiej byłoby, gdyby szczeniak wiedział, że:
- moja pani zbliża się, żeby dać mi coś dobrego,
- jak zostawię to co leży na trawniku, dostanę coś dobrego,
- jak puszczę to co mam w pysku, dostanę coś lepszego.

Zawsze wymieniaj śmiecia na smakołyk. Niestety, przez to przytrzymywanie i wyrywanie piesek już mógł nauczyć się, że ze zdobyczą trzeba uciekać i jej bronić, więc na początku może być trudno - ćwicz w domu wymianę, np. czegoś nieatrakcyjnego na atrakcyjne, np. chlebka na kiełbaskę.

Koniecznie też ćwicz z maluchem zostawianie, czyli doggie zen. Tutaj jest dokładny opis:
http://www.dogs.gd.pl/kliker/praktyka/niepodejmowania_pokarmu.html
Ogólna zasada działania jest taka "żeby dostać smakołyk, muszę najpierw zrezygnować ze smakołyka". Uczy psa kontroli przy żarciu.

No i najważniejsze w takim przypadku jest pilnowanie malucha. Każde udane "polowanie", czyli znalezienie i zjedzenie śmiecia, to krok w tył.

Chyba wszystkie szczeniaki to śmieciarze Wink Ciekawskie, wiecznie głodne i instynktownie uzupełniające sobie dietę czymś, czym niekoniecznie jesteśmy zachwyceni. Niektórym psom to zostaje, niektórym nie Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ca Eivissenc




Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 17 Kwi 2007
Posty: 48
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 11:00, 31 Lip 2007    Temat postu: Re: agresja?... karanie?

dzieki za odpowiedz Smile
zaczelismy cwiczyc niepodejmowanie pokarmu, ale na razie Korek chyba niebardzo rozumie o co chodzi. jest jeszcze maly i troche to pewnie potrwa...
uzbrajam sie w cierpliwosc, ale przyznaje, ze mam troche swira na punkcie warczenia i wszystkiego, co chocby wyglada na agresje. moze nie wyrazilam sie jasno: przytrzymywanie za kark jest metoda ostateczna, tylko w przypadku warczenia, bo zasada "na pania sie nie warczy" (nie wspominajac juz o gryzieniu, rzecz jansa) to moja mala fiksacja. przed Korkiem mialam trzy suki (to moj pierwszy pies-samiec) i wszystkie zalapaly ta zasade juz po pierwszym razie. moze mialam szczescie i trafilam na spokojne z natury egzemplarze; Korek to wulkan energii i trudniej nad nim zapanowac.

Marta i Wika napisał:

Zawsze wymieniaj śmiecia na smakołyk. Niestety, przez to przytrzymywanie i wyrywanie piesek już mógł nauczyć się, że ze zdobyczą trzeba uciekać i jej bronić, więc na początku może być trudno - ćwicz w domu wymianę, np. czegoś nieatrakcyjnego na atrakcyjne, np. chlebka na kiełbaskę.


wlasnie tego uciekania sie obawiam... na razie "wymieniamy" na spacerze smiecia na zabawe - tak jak napisalam, w 9 przypadkach na 10 dziala
Confused troche obawiam sie wymieniania smiecia na smakolyk, zeby nie sugerowac psu, ze branie swinstw w pysk jest nagradzane przysmakiem - teraz, piszac to, przyszlo mi do glowy, ze moglabym sprobowac oferowac smakolyk wczesniej, zanim Korek dobiegnie do smiecia - wymaga do sporego zaangazowania uwagi, ale moze ma sens, jak sadzisz?

w ogole jesli chodzi o zjadanie smieci, to mam wrazenie, ze robimy (powoli) postepy, i coraz czesciej wystarcza slowo "nie wolno". bardziej martwi mnie to warczenie. wezmy taka sytuacje:
Korek bawil sie z innym psem, wciaz jest jeszcze podekscytowany, ale pora juz wracac do domu (nie zawsze mam czas, by go wybiegac az do zmeczenia). pod domem dostaje "glupawki", nie chce wracac, lapie w pysk jakiegos smiecia, wiec podchodze do niego, odbieram zdobycz i popycham go w kierunku domu; Korek powarkuje i klapie zebami (w powietrzu) - to raczej jest na serio (sygnal: "odczep sie ode mnie"), bo w zabawie nigdy sie tak nie zachowuje. jak powinnam byla zareagowac?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marta i Wika
Forumowicz Roku 2007



Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 16 Maj 2006
Posty: 3756
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań/Kosieczyn

PostWysłany: Wto 11:25, 31 Lip 2007    Temat postu: Re: agresja?... karanie?

Ca Eivissenc napisał:
dzieki za odpowiedz Smile
zaczelismy cwiczyc niepodejmowanie pokarmu, ale na razie Korek chyba niebardzo rozumie o co chodzi. jest jeszcze maly i troche to pewnie potrwa...


Jak raz załapie, to potem pójdzie szybko Smile

Cytat:
ale przyznaje, ze mam troche swira na punkcie warczenia i wszystkiego, co chocby wyglada na agresje. moze nie wyrazilam sie jasno: przytrzymywanie za kark jest metoda ostateczna, tylko w przypadku warczenia, bo zasada "na pania sie nie warczy" (nie wspominajac juz o gryzieniu, rzecz jansa) to moja mala fiksacja.


Przytrzymywaniem za kark nie pozbędziesz się warczenia. Może być dokładnie odwrotnie.
Warczenie jest ostrzeżeniem, informacją od psa, który nie chce ugryźć, więc ostrzega. Zanim pies zawarczy, wysyła wiele innych komunikatów, sygnałów, rzadko przez ludzi odbieranych. Spowolnienie ruchów, oblizywanie się, odwracanie głowy, wąchanie ziemi, odwracanie wzroku... To tylko niektóre przykłady. Polecam książkę Turid Rugaas "Sygnały uspokajające". Pies wysyła te sygnały kiedy czuje się dyskomfortowo, zagrożony itp. Jeśli nie zadziałają, zaczyna wysyłać sygnały ostrzegawcze, czyli właśnie sztywnienie, warczenie, pokazywanie zębów, kłapanie w powietrze itp. Wszystko po to, żeby NIE UGRYŹĆ, żeby nie wejść w poważny konflikt.

Ja mam z kolei fiksację w drugą stronę, tzn. uważam że warczenie jest dobre. Wolę psy które warczą i informują mnie co jest grane, niż takie które od razu gryzą bez ostrzeżenia. A tak może skończyć się karanie warczenia. Moja suka ma chyba kilkanaście rodzajów warczenia na różne okazje, od skrajnie zabawowego po skrajnie poważne.

Bardzo polecam tekst Pat Miller o warczeniu:
www.dogs.gd.pl/kliker/agresja/warczenie.html


Cytat:
przyszlo mi do glowy, ze moglabym sprobowac oferowac smakolyk wczesniej, zanim Korek dobiegnie do smiecia - wymaga do sporego zaangazowania uwagi, ale moze ma sens, jak sadzisz?


Oczywiście, to chyba najlepsze rozwiązanie. Im wcześniej, tym lepiej. Trudniej zrezygnować ze śmiecia jak już się go ma w paszczy, niż jak się dopiero do niego biegnie Wink

Cytat:
bardziej martwi mnie to warczenie. wezmy taka sytuacje:
Korek bawil sie z innym psem, wciaz jest jeszcze podekscytowany, ale pora juz wracac do domu (nie zawsze mam czas, by go wybiegac az do zmeczenia). pod domem dostaje "glupawki", nie chce wracac, lapie w pysk jakiegos smiecia, wiec podchodze do niego, odbieram zdobycz i popycham go w kierunku domu; Korek powarkuje i klapie zebami (w powietrzu) - to raczej jest na serio (sygnal: "odczep sie ode mnie"), bo w zabawie nigdy sie tak nie zachowuje. jak powinnam byla zareagowac?


Ja bym w ogóle starała sie przearanżować jakoś tę sytuację, żeby w ogóle nie dochodziło do takiego zachowania. Może brać go na smycz żeby sie uspokoił? Może zrobić zawsze przed wejściem do domu parę ćwiczeń, jakichś prostych, jak dla szczeniaczka, z dużą ilością smakołyków?

Coś musi mu się źle kojarzyć, nie wiem, trudno powiedzieć po takim krótkim opisie.

Trochę jakbym czytała o mojej Wice jak była szczeniakiem... też strasznie dużo warczała, gryzła, nie można było jej pogłaskać, nałożyć jej obroży. Każda irytacja z mojej strony, każde użycie siły, choćby minimalne - mocniejsze przytrzymanie psa, wyciąganie coś z paszczy na siłę cofało nas o lata świetlne. Chyba udało mi się ją wychować i jest kochaną psicą... chociaż wciąż ma problemy z przytrzymywaniem, zabiegami przy niej, np. u weta. Może teraz popełniłabym mniej błędów i byłoby inaczej, gdybym wszystko robiła wolniej, cierpliwie, spokojnie. Może to taki typ charakteru pieska. Dlatego uczulam na to - wydaje mi się, że przy warczącym szczeniaku trzeba tymbardziej, szczególnie powstrzymać sie od przemocy, bo może być gorzej.

Powodzenia Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ca Eivissenc




Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 17 Kwi 2007
Posty: 48
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 12:02, 31 Lip 2007    Temat postu: Re: agresja?... karanie?

pocieszylas mnie, wyglada na to, ze za bardzo panikuje Rolling Eyes
u nas to warczenie jest bardzo sporadyczne, normalnie Korek daje sobie zrobic wszystko - odebrac miske, wyjac cos z pyska, dlubac w uszach czy w mordzie, na smyczy chodzi grzecznie...
chyba tamta sytuacja byla dla niego trudna - wczesniejsza zabawa z wiekszym psem go rozkojarzyla i zareagowal na mnie tak, jak by zareagowal wobec innego psa (proba sil?). moim bledem bylo, ze w ogrodzie spuscilam go ze smyczy - majac nadzieje, ze sie jeszcze troche wybiega i zmeczy, ale zamiast sie uspokoic jeszcze bardziej sie rozszalal.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marta i Wika
Forumowicz Roku 2007



Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 16 Maj 2006
Posty: 3756
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań/Kosieczyn

PostWysłany: Wto 12:12, 31 Lip 2007    Temat postu: Re: agresja?... karanie?

Ca Eivissenc napisał:
u nas to warczenie jest bardzo sporadyczne, normalnie Korek daje sobie zrobic wszystko - odebrac miske, wyjac cos z pyska, dlubac w uszach czy w mordzie, na smyczy chodzi grzecznie...


Ważne żeby nagradzać e wszystkie dobre zachowania, zanim wystąpią złe - czesto się o tym zapomina, a to chyba najprostszy sposób żeby dać małemu do zrozumienia czego się od niego oczekuje Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Magda25
Giga Furomowicz



Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 04 Lip 2007
Posty: 1198
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań

PostWysłany: Wto 12:20, 31 Lip 2007    Temat postu:

Witam nową członkinię forum Smile

Marta napisała Ci tutaj chyba wszystko Smile. Ja tam w powrównaniu do niej to zielona jestem jak na trawa na łące.
Ale chce Ci tylko powiedzieć, że warto malucha nauczyć "niepodejmowania pokarmu". Moja Bora (ma teraz 5 miesięcy) nauczyła sie tego bardzo szybko. Ta komenda jest bardzo uniwersalna... stosuję ją także w sytuacji kiedy Bora chce zaczepić człowieka (wiadomo labrador)... Działa Smile

I tak jak chyba wszyscy powtarzają śpiesz sie powoli.

Co do tej "agresji" szczeniaka... miałam to samo. Bałam się strasznie że wybrałam największą "dominantkę" wśród szczeniąt. Bora rzucała się na mnie, na moje ręce, nogawki jak tylko coś nie szło po jej myśli. Byłam przerażona. Zaczynałam się jej obawiać.. co to bedzie jak dorośnie.
Pomogło ignorowanie tego zachowania i zostawienie małej na chwilkę samej, żeby ochłonęła. Odpychanie i inne metody siłowe jeszcze bardziej ją nakręcały.
Do teraz stosuje wobec niej "izolację" jak sie za bardzo rozbryka i przesadza w zabawie.
Trzymam za ciebie kciuki i pisz o postępach. Chętnie poczytam.
Wymiziaj Korka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ca Eivissenc




Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 17 Kwi 2007
Posty: 48
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 12:59, 31 Lip 2007    Temat postu:

Magda25 napisał:

Co do tej "agresji" szczeniaka... miałam to samo. Bałam się strasznie że wybrałam największą "dominantkę" wśród szczeniąt. Bora rzucała się na mnie, na moje ręce, nogawki jak tylko coś nie szło po jej myśli. Byłam przerażona. Zaczynałam się jej obawiać.. co to bedzie jak dorośnie.
Pomogło ignorowanie tego zachowania i zostawienie małej na chwilkę samej, żeby ochłonęła. Odpychanie i inne metody siłowe jeszcze bardziej ją nakręcały.
Do teraz stosuje wobec niej "izolację" jak sie za bardzo rozbryka i przesadza w zabawie.


o, taaak Very Happy nas nawet hodowca ostrzegl, ze wybralismy "szczeniaka alfa", najwiekszego, najsilniejszego i najbardziej rozbrykanego sposrod rodzenstwa Cool
szarpanie (rak, nogawek) jest na porzadku dziennym, jako szczenieca zabawa - pomalu uczymy sie, ze oplaca sie wymienic nogawke na pileczke albo pluszaka, i ze ucho pani mozna polizac, a nie trzeba sie w nie wgryzac z calej sily. pan Korka, pod wplywem determinacji, wprowadzil zasade: osoby siedzaca przy kompie zaczepiac nie wolno - skutkuje Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Magda25
Giga Furomowicz



Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 04 Lip 2007
Posty: 1198
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań

PostWysłany: Wto 13:28, 31 Lip 2007    Temat postu:

Wszystko sie ułoży.
A taki rozbrykany szczeniak daje wiele radości Smile Wprowadza życie do domu.
hihi oj tak.. wgryzanie sie w ucho Smile Psinka szybko załapie że lepiej polizać niż ćwiczyć ząbki.
A co to za rasa? Niech mały rośnie zdrowo... No i foteczki koniecznie
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ca Eivissenc




Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 17 Kwi 2007
Posty: 48
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 20:36, 03 Sie 2007    Temat postu:

to znowu ja, wzielam sobie do serca wasze uwagi i na razie jest spokoj
byl
ale znowu potrzebuje rady, tym razem: co zrobilam dobrze a co zle?
a bylo tak:
bylam z Korkiem na spacerze, cwiczylismy chodzenie przy nodze - na luznej smyczy. nagle Korek dal susa w bok i wyciagnal z trawy... martwego kreta Shocked i co z tego, ze mialam chrupki w kieszeni - chyba zaden smakolyk nie jest bardziej atrakcyjny od "samodzielnie upolowanego" trupka Crying or Very sad
wiec zrobilam jedyne co przyszlo mi do glowy: przytrzymalam Korka morda w dol tak, zeby nie mogl gryzc i polykac i spokojnie poczekalam az mu sie znudzi i wypluje. wyplul, ale zaczal szarpac sie i warczec probujac znowu chwycic kreta, wiec odciagnelam go za smycz (delikatnie. wedlug tego, co piszecie, nie powinnam, ale nie udalo mi sie odwrocic jego uwagi). pierwsza mysla bylo, zeby zabrac go do domu i wrocic z lopata zeby zakopac kreta, ale za zakretem uspokoil sie, wiec poszlismy w inna strone i intensywnie kontunuowalismy cwiczenia (siad, do mnie, itp.) z duza iloscia smakolykow, poki sie nie uspokoil.

czy moge prosic o komentarz?
wcale nie jest proste to "szkolenie pozytywne", trudniejsze chyba dla czlowieka niz dla psa, bo naprawde trudno czasem trzymac nerwy na wodzy.

P.S. nie bojcie sie, nie bede zawracac wam glowy kazdym zdarzeniem Embarassed ta historia to w pewnym sensie ciag dalszy watku, tematu, ktory na razie sprawia mi najwieksze trudnosci, wiec wole zapytac niz popelniac kolejne bledy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mia_mia
forumowicz



Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 279
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pią 21:02, 03 Sie 2007    Temat postu:

wniosek- cwiczyc komende puść/fe czy co tam stosujecie..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
nathaniell
Super Forumowicz



Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 23 Sie 2006
Posty: 687
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 21:20, 03 Sie 2007    Temat postu:

Ja bym chyba , swojemu psu oczywiście, wyjeła to z pyska i rzuciła gdzieś dalej - a potem się o psa wytarła , a co Smile
I od tego momentu ćwiczyła puść , fe tak żeby działało nawet przy krecie Smile
...najpierw poprosiłabym go o siad i pewnie by siedział z kretem w mordzie Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sybla & Haki
Super Forumowicz



Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 581
Przeczytał: 17 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 22:53, 03 Sie 2007    Temat postu: Re: agresja?... karanie?

Marta i Wika napisał:
Chyba wszystkie szczeniaki to śmieciarze Wink Ciekawskie, wiecznie głodne i instynktownie uzupełniające sobie dietę czymś, czym niekoniecznie jesteśmy zachwyceni. Niektórym psom to zostaje, niektórym nie Smile
Hakiemu komendy "zostaw" i "wypluj to" utrwaliły się "ledwie" w 2 latka. A i tak nie działają w przypadku ludzkich kup!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ca Eivissenc




Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 17 Kwi 2007
Posty: 48
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 16:45, 05 Sie 2007    Temat postu:

nathaniell napisał:
Ja bym chyba , swojemu psu oczywiście, wyjeła to z pyska i rzuciła gdzieś dalej - a potem się o psa wytarła , a co Smile

a potem piesek do lozka Twisted Evil
moze twoj jest nauczony, ze do lozka nie wolno wchodzic, ale musze sie przyznac ze moj nie Razz i jakos mi nie zalezy, zeby go uczyc, bo nie ma to jak sjesta ze szczeniakiem pod pacha Razz

Sybla & Haki napisał:
Hakiemu komendy "zostaw" i "wypluj to" utrwaliły się "ledwie" w 2 latka. A i tak nie działają w przypadku ludzkich kup!


ojjj Sad
cwiczymy, robimy postepy, w przypadku kup zaczyna dzialac, ale padlina wciaz zbyt smakowicie pachnie Confused nie wiem, czy to psy mysliwskie tak maja?


Ostatnio zmieniony przez Ca Eivissenc dnia Nie 16:50, 05 Sie 2007, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
nathaniell
Super Forumowicz



Kto mieszka za ścianą?
Dołączył: 23 Sie 2006
Posty: 687
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 17:29, 05 Sie 2007    Temat postu:

Mój pies śpi ze mną Razz
Spłukanie psa po spacerze to nie problem Smile

Nie wiem co gorsze, konsumcja padlinki [oczywiście bakterie itd, ale łatwiej nad tym zapanować] czy może tarzanie się w niej.
Gruby woli się wytarzać...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> szczeniaki Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin