Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Spacery w miejscu :(

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Rozwój psa, dorastanie i tematy pokrewne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kropka




Dołączył: 08 Wrz 2014
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:15, 08 Wrz 2014    Temat postu: Spacery w miejscu :(

Witam serdecznie!
Jestem szczęśliwą posiadaczką ślicznego 3,5 miesięcznego maltańczyka. Maluszek przeszedł już całą serię szczepień więc możemy teraz legalnie wychodzić z nim na spacerki. Robiliśmy to już wcześniej, po to by przyzwyczajać go do podwórka, szumu ulicznego i smyczy... Jednak wtedy nie naciskaliśmy na spacery czy wybieganie bo nie chcieliśmy narażać go na choroby ( dodam, że mieszkam w bloku więc osiedlowy skwerek to niestety skupisko chorób). Teraz za przyzwoleniem weterynarza możemy już z nasza psinką wychodzić i tu zaczynają się problemy. Niestety nie ma mowy o żadnym chodzeniu. Piesek siada na chodniku i koniec.... Stosowaliśmy metodę smakołyków, ale szedł kawałeczek -dosłownie parę kroczków, tylko wtedy gdy dostał smakołyk i najlepiej gdybym była w pozycji przykucniętej. Teraz zauważyłam, że i smakołyki jakby troszkę się znudziły i nawet do nich nie zawsze chce mu się podchodzić. Sad Wiem, że maltańczyk to nie pies gończy i nie będzie spacerował czy biegał jak inne psy ale widzę inne maltańczyki jak radośnie biegają za właścicielem i tak trochę mi smutnie, że jakoś sobie nie radzę. Mówię do niego, nie krzyczę, nie szarpię , głaska za każdy kroczek ale nie ma żadngo postępu.... Co robię nie tak??? Jak go zachęcić do spacerów na smyczy? Pomijając oczywiście smaczki, bo jak będzie tylko podchodził do jedzenia to pęknie, bo póki co ma malutko ruchu Smile
Dziękuję za pomoc
Kropka -Tofikowa opiekunka Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
miki
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2149
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nowa Sól
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:41, 08 Wrz 2014    Temat postu:

Możesz wciąć go w spokojne miejsce z dala od ulicy postawić na ziemi bez smyczy zawołać i po prostu sobie pójść do przodu. Obserwuj go dyskretnie przez ramię i po prostu idź a nawet dojdź do drzewa czy krzaka i schowaj się za nim. Nie dam głowy uciąć że to zadziała bo mój Rubin miał kilka akcji że doszedł do parku a tam siadał i też nie chciał się ruszyć a jak odeszłam i schowałam się to łobuz się nawet nie ruszył tylko co gorsze po chwili pobiegł radośnie do pierwszej obcej osoby która akurat weszła do parku.
Oczywiście warto tego spróbować bo każdy pies jest inny tylko wybierz na prawdę ustronne miejsce by nikt nie przeszkadzał. Jak pies pobiegnie za Tobą to go pochwal i idz dalej.
Możesz też odbiec klaskając i uciekając może Cię pogoni.
Ogólnie szczeniaki są jeszcze nie pewne siebie i mają naturalny ciąg do podążania za człowiekiem więc to może zadziałać.
Jest jeszcze metoda ostatecznościowa czyli pociągnięcie psa na smyczy ale tu trzeba uważać bo jak jest delikatny psychiczni to nabawi się traumy. Zastosowałam to wobec mojego poprzedniego psa bo ważył jako szczeniak 20 kg i nie dało się go nieść. Pociągnęłam go za sobą z 10 m po czym on zmienił zdanie wstał i poszedł za mną. Nigdy już później nie próbował tego. Z tym że nie miał jakoś utrwalonego tego po prostu to był jednorazowy wybryk a ponieważ też wołanie, kucanie i smakołyk nie zadziała a byłam w miejscu gdzie nie mogłam go zostawić i odejść to po prostu pociągnęłam.
Co do Rubina i jego zachowania to oczywiście po tym jak mnie olał i poszedł do kogoś obcego musiałam wyjść i go zabrać. Zapięłam na smycz i radośnie w podskokach ruszyłam do przodu, na szczęście nie opierał się bardzo i na tyle zainteresował moim zachowaniem że poszedł za mną. Trochę opór na smyczy był ale nie musiałam go ciągnąć brzuchem po ziemi.

Powiem tak trochę stanowczości się przyda, psiakowi pewnie pasuje to że się nad nim rozczulasz i ciumkasz. Skończ z tym. Idź i pies też ma pójść, skoro wszystko co robiłaś nie podziałało to spróbuj właśnie tego odejścia, zostaw ją samą i niech poczuje potrzebę pójścia za tobą. Zacznij też na poważnie szkolenie czyli naukę chodzenia przy nodze. Oczywiscie zaczynasz w domu. Pies ma na komendę ruszać razem z tobą, to się może w tej sytuacji bardzo przydać. Później cwiczenia przenoś na dwór w spokojne miejsce.


Ostatnio zmieniony przez miki dnia Pon 10:49, 08 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kropka




Dołączył: 08 Wrz 2014
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:18, 08 Wrz 2014    Temat postu:

Bardzo dziękuję za wskazówki. Spróbuję oczywiście wszystkiego Wink Nigdy bym nie pomyślała, że do spacerów trzeba psa przyzwyczaić... Myślałam, że one wszystkie tak radośnie biegają " z natury " Smile
Pozdrawiam
PS. Ciągnięcie na smyczy wygląda dość komicznie bo Tofik waży 1 kg. więc całym ciałkiem ciągnie po po podłodze.. taki jest leciutki a boję się,że mu zrobię krzywdę ..Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
miki
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2149
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nowa Sól
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:35, 08 Wrz 2014    Temat postu:

Na początek polecam Ci oczywiście nie ciągnięcie ale odejście, napisałam że ciągnięcie to ostateczność. Być może Tofik miał jednak za słabą socjalizację bo nie wiem jak to wyglądało czy nosiłaś tylko na rękach czy chodził choć trochę.
Przesada z kwarantanną jest zła bo potem ma się takie problemy.
Zawsze powtarzam że nie trzeba czekać do 3 szczepienia ono jest tylko przypominające. Tydzień po drugim szczepieniu piesek może sobie już chodzić, byle nie na te najbardziej brudne skwerki i psie parki.
Coraz więcej weterynarzy i hodowców o tym mówi. Jeśli piesek jest szczepiony z godnie z kalendarzem to najlepiej gdy drugie szczepienie ma w wieku 9 tyg a w 10 tyg może już wychodzić czyli ma jeszcze dwa tyg na socjalizację bo trwa ona do 12 tyg. życia. Rubin wychodził przed blok bo uczyłam go załatwiania się, spotykał się z psami znajomych o których wiem ze są zdrowe i zadbane. Trochę go nosiłam na rękach ale sporo też chodził na własnych łapach by poznał różne powierzchnie jak, asfalt, chodnik, piasek, żwir. Zabierałam go też na spacery za miasto gdzie mógł swobodnie szaleć i biegać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kropka




Dołączył: 08 Wrz 2014
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:19, 08 Wrz 2014    Temat postu:

Tak myślę, że może rzeczywiście ta kwarantanna trwała chyba zbyt długo. To nasz pierwszy piesek i drżeliśmy o niego jak o niemowlaka-zgodnie ze wskazówkami hodowcy i weterynarza... No i to noszenie i głaskanie-zgodnie ze słowami hodowcy " żę to jest pies na kolanka" więcej sprawiło problemów. Trudno, już po fakcie. Teraz musimy się wziąść w garść i będziemy nad nim pracować Wink i nad sobą Smile Zastosuję się do Twoich wskazówek i dam znać jak nam idzie Smile
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kropka




Dołączył: 08 Wrz 2014
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:45, 10 Wrz 2014    Temat postu:

Witam ponownie! Smile
No więc metoda z chowaniem i odchodzeniem się sprawdza. To znaczy najbardziej sprawdziła się pierwszego dnia -jak Toffik, zaszokowany nową sytuacją , zauważył że odchodzimy maszerował za nami. Jednak tylko kiedy próbowaliśmy chwycić za smycz, już siadał, kładł się i tyle. No ale taką "ucieczką " dotarliśmy szczęśliwe do domku. Wczoraj już nie było tak fajnie, chyba zorientował się że daleko bez niego nie odejdziemy bo tylko podnosił łepek zobaczyć jak idziemy i kładł się na chodniku... Szelki i smycz nie są dla niego jakimś specjalnym obciążeniem i niewygodą bo jak idzie jakiś obcy to oczywiście szleje i skacze nawet jak przytrzymuję smycz... Rośnie mi jakiś mały terrorysta o wadze docelowej 3 kg... Wink.. Nie wiem jak sobie radzić z tym leniuchem...Oczywiście dodam że podczas tego "odpoczynku" na podwórku nie mam mowy o siusiu czy kupce Sad.....


Ostatnio zmieniony przez Kropka dnia Śro 15:49, 10 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Rozwój psa, dorastanie i tematy pokrewne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin