Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

probuje to ogarnac raz jeszcze
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Mój pies robi...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rahma84




Dołączył: 26 Wrz 2011
Posty: 46
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:53, 19 Mar 2013    Temat postu: probuje to ogarnac raz jeszcze

Witam. Moja sunia ma 1,5 roczku. Na początku próbowałam ją szkolić klikierem i raz wychodziło mi raz nie, potem pojawił się problem z zostawieniem psa samego w domu - pies wył i szczekał bez przerwy. Nie udało mi sie tego problemu rozwiązać więc woziłam psa do rodziców, gdzie będąc całkiem sam był spokojny- czyli lęk separacyjny to nie był. I wtedy stwierdziłam że to co dla innych jest proste dla mnie chyba zbyt skomplikowane i odpuściłam trochę.
Ale sytuacja teraz się zmieniła, jestem w ciąży i przebywam na zwolnieniu więc mam troszkę więcej czasu na wychowanie mojej suni. Tzn cały czas ją szkoliłam itp ale przy nauce zostawania ważne jest stopniowe wydłużanie a u mnie nie było takiej możliwości - teraz jest Smile
Czytam o psiakach o ich wychowaniu ale potrzebuje kilku odpowiedzi. Chętnie poszłabym na szkolenie ale cóż finansowo źle stoję więc to odpada.
1- jeśli uczyłam psa za pomocą klikiera komend ale nie byłam konsekwentna z sygnałem zwalniającym i dzięki temu nie potrafie przedłużyć zachowania to zacząć od początku? i czy komenda może zostać ta sama czy muszę jednak zmienić?
2- ćwicze skupienie na przewodniku , pies już czasem odwraca sie i patrzy na mnie i ja mu klik i nagroda- czy jak już wycofam te smaczki to pies za jakiś czas nie straci zainteresowania, czy daje się przy skupianiu jakąś komende?
3- czytałam o odwrażliwianiu psa np na rower- żeby nie gonił, ale jak to się ma do sytuacji gdy moja sunia nie zwraca uwagi na 100 rowerów ale tego 101 pogoni? bo ten akurat jej się nie spodobał

4- i jeszcze jedno pytanko - jak zachować się w takiej sytuacji:
codziennie puszczam moją sunię wieczorem żeby mogła trochę pobiegać ze znajomym psiakiem, ale czasem, tzn zdarzyło się kilka razy w przeciągu roku że moja nagle odbiega kawałek i obszczekuje przechodnia- a bo ma dziwny worek, innym razem czapka nie ta itp i gdy ją wołam to podbiega w moją stronę poczym robi zwrot i dalej obszczekuje. jeśli ruszam w jej stronę by ją spiąć ona się jeszcze bardziej na biednego przechodnia nakreca i wczoraj np zaczęła skakać na Pana z siatką. Wstyd mi że nie mogę nad nią zapanować ale totalnie nie wiem co zrobić. Bo żal mi pozbawiać psa możliwości wybiegania ale to się zdarza bardzo sporadycznie więc nie potrafie tego przewidzieć a zdaje sobie sprawę że pretensje są uzasadnione. Ona w ogóle jest strachopsem i ciężko ją odwrażliwić na wszystko przecież, bo dziś kosz na śmieci nie straszny ale jutro coś sobie wkręci i zrobi z niego potwora.

5- czy przygotowuje sie psa jakoś na nowego domownika? bo poki co moja psinka to moje oczko w głowie, jak pojawi sie dzieciaczek nie chce by była zazdrosna. na pewno psiaka nie zaniedbam i nie pojdzie w odstawke ale wiadomo ze na poczatku troszke mniej czasu bede miala.

Długo wiem, ale ten typ tak ma Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgo_Kora
forumowicz



Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Spod Warszawy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 12:43, 19 Mar 2013    Temat postu:

Dołączam się z pytaniem o rowery ale też i ludzi. Kora nie reaguje na niektórych na innych niestety tak. Dlaczego jedni ją denerwują, inni nie zwracają prawie jej uwagi? Biegnący człowiek zawsze prowokuje ją do biegu - nie próbowałam co będzie jak ją spuszczę, czy kostki biegacza pozostałyby całe... . Z rowerami jest inaczej, czasem mam wrażenie, że jak kogoś lepiej zna to jest gorzej w przypadku rowerów oczywiście (ale ponieważ ci lepiej znani częściej sa spotykani w okolicy więc może to mylne wrażenie)Rolling Eyes
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 13:53, 19 Mar 2013    Temat postu:

Rahma napisał:
1- jeśli uczyłam psa za pomocą klikiera komend ale nie byłam konsekwentna z sygnałem zwalniającym i dzięki temu nie potrafie przedłużyć zachowania to zacząć od początku? i czy komenda może zostać ta sama czy muszę jednak zmienić?

Możesz zacząć od początku, ale niekoniecznie ze zmianą komendy Smile Jeśli sunia wie, że komenda SIAD oznacza, żeby usiadła na zadku, to już nawet kliker nie jest potrzebny. Tylko jakby od początku z sygnałem zwalniającym.

Cytat:
2- ćwicze skupienie na przewodniku , pies już czasem odwraca sie i patrzy na mnie i ja mu klik i nagroda- czy jak już wycofam te smaczki to pies za jakiś czas nie straci zainteresowania, czy daje się przy skupianiu jakąś komende?

Może poczytasz ten artykuł? Smile [link widoczny dla zalogowanych]
Ja robię skupienie uwagi połączone z reakcją na imię i wtedy pies wie, że czegoś od niego chcę po prostu.
I rzadko nagradzam smaczkami. Często staram się wypowiedzieć imię, gdy widzę, że coś zaczyna wąchać, wtedy gdy odwróci się i popatrzy, ja mówię "proszę" i pozwalam wąchać to, do czego tam dążył. Czasem po spojrzeniu wyrzucam zabawkę z kieszeni Wink Różnie Smile Czasem chwalę i mówię, "ok, idziemy" Smile (czyli sygnał zwalniający i sygnał do kontynuacji spaceru)

Rahma napisał:
czytałam o odwrażliwianiu psa np na rower- żeby nie gonił, ale jak to się ma do sytuacji gdy moja sunia nie zwraca uwagi na 100 rowerów ale tego 101 pogoni? bo ten akurat jej się nie spodobał

Malgo napisał:
Kora nie reaguje na niektórych na innych niestety tak. Dlaczego jedni ją denerwują, inni nie zwracają prawie jej uwagi?

Po pierwsze:
-przywołanie: [link widoczny dla zalogowanych]
Po drugie:
-ja zawsze, gdy widzę biegacza, rowerzystę, itp, wołam psa do siebie (ale już wtedy, gdy obiekt jest jeszcze daleko, żeby nie wytworzyć bezpośredniego skojarzenia: biegacz = coś się dzieje, bo przywołują.), sadzam go i nagradzam, zwiększając częstotliwość nagradzania, gdy przebiega/przejeżdża obok nas. W tym czasie pozwalam też psu patrzeć na obiekt, a gdy wraca wzrokiem z powrotem na mnie, to mega chwalę i daję górę smaczków. Jak tylko minie nas człowiek, wtedy zwalniam i pozwalam biegać dalej. Taki mam rytuał, bo pies jest tylko psem i jak zauważyłaś, nigdy nie wiesz, kiedy coś mu tam nie przypasuje. Wink

Z Korą poćwiczyłabym pracę z odległością - czyli siadacie sobie gdzieś z dala od ścieżki rowerowej i ćwiczysz z Korą różne rzeczy Smile Siadanie, warowanie, itp, zabawa, jest wesoło, tworzysz bardzo miłą atmosferę. Pozwalasz jej patrzeć w tamtą stronę, ale jak wgapia się zbyt intensywnie, to przerywasz, zwiększasz nieco odległość i znowu ją zabawiasz. Czas zabawy i ćwiczeń przeplatasz z równoległym do ścieżki chodzeniem - ot tak sobie, spacerujecie. Jak oleje biegacza/rowerzystę, wtedy chwalisz i nagradzasz.
Jak jest dobrze, to zmniejszacie odległość Smile

Rahma napisał:
jeśli ruszam w jej stronę by ją spiąć ona się jeszcze bardziej na biednego przechodnia nakreca i wczoraj np zaczęła skakać na Pana z siatką.

Jeszcze raz: przywołanie
i.. Jeśli podchodzisz, to dajesz jej sygnał "tak, idę z odsieczą, walcz dzielnie, póki nie dotrę". W takiej sytuacji ja bym zaczęła odchodzic już w tym momencie:
Cytat:
gdy ją wołam to podbiega w moją stronę poczym robi zwrot

Czyli jak już podbiega w Twoją stronę, to chwalisz i odwracasz się, odchodząc kawałek.

Cytat:
5- czy przygotowuje sie psa jakoś na nowego domownika? bo poki co moja psinka to moje oczko w głowie, jak pojawi sie dzieciaczek nie chce by była zazdrosna. na pewno psiaka nie zaniedbam i nie pojdzie w odstawke ale wiadomo ze na poczatku troszke mniej czasu bede miala.

Tak, przygotowuje się, jak najbardziej!
Już teraz naucz ją, że np. do pewnych pomieszczeń nie wchodzi, jeśli przy dziecku nie chcesz, żeby wchodziła do jego pokoju, itp.
Naucz ją, że podczas posiłków leży na posłaniu (komenda na miejsce: [link widoczny dla zalogowanych]) i nie sępi - przy dziecku ciężko jest już zadziałać, bo wtedy jedzenie samo leci na ziemię Wink

Puszczaj jej dźwięki płaczących niemowląt na youtube. Najpierw cichutko, a jak już nie będzie w ogóle reagować, to coraz głośniej. Niech już teraz przyzwyczaja się do nowych częstotliwości i zobaczy, że one nic nie oznaczają (ignoruj ją wtedy, nawet gdy się boi). Najlepiej niech nagranie leci dłuuugo Wink

No i poczytaj świetne artykułu Agnieszki Kaniewskiej:
[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

A ja od siebie jeszcze polecam przeczytanie książek:
"Pożegnanie z pieluchami", nieco informacji na stronie [link widoczny dla zalogowanych]
"Bobas lubi wybór" - Gill Rapley, Tracey Murkett
Pierwsza jest o takim trochę psim Wink treningu czystości - tzn, nauce komunikatów wysyłanych przez niemowlę, gdy sygnalizuje potrzebę fizjologiczną i reagowanie na nią! Stosując pampersy ignorujemy te sygnały, a dziecko uczy sie ignorować sygnały wysyłane przez ciało. Potem o wiele trudniej nauczyć malucha z powrotem, że jednak się sika na nocnik i trzeba trzymać, itp, skoro nawet nie miał kiedy wytrenować mięśni zwieraczy.

Druga książka opisuje przechodzenie z pokarmu płynnego (mleko) na stały. Poruszane są bardzo ważne kwestie dawania wyboru tego, co dziecko chce zjeść czy spróbować, czyli rezygnacja z karmienia łyżeczką na rzecz pozwolenia dziecku "bawienia" się jedzeniem w normalnej formie. Dzięki tym "zabawom" i próbom dziecko poznaje jedzenie takim, jakie jest i nie jest niejadkiem, bo pora posiłku nie kojarzy się z przymusem (a chyba każdy miał okazję widzieć plucie papkami wpychanymi do gardła łyżeczką.. :/ )

Sama za 4 miesiące się "rozdwoję" i z pewnością przetestujemy na synku te metody Smile

Wybaczcie off topic dzieciowy ;D


Ostatnio zmieniony przez Ala od Jazza dnia Wto 14:03, 19 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rahma84




Dołączył: 26 Wrz 2011
Posty: 46
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:19, 19 Mar 2013    Temat postu:

Dziekuje za Twoje rady, jak zawsze można na Ciebie liczyć.
A co do tematu dzieciątek bardzo mi się przyda Smile Chyba mamy podobny termin bo ja również rozdwoję się w połowie lipca Smile Pozdrawiam serdecznie.
link z przywołaniem - wyskakuje błąd Sad


Ostatnio zmieniony przez rahma84 dnia Wto 14:24, 19 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:22, 19 Mar 2013    Temat postu:

To ja dokładnie miesiąc później ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lullaby81
forumowicz



Dołączył: 22 Wrz 2011
Posty: 264
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:47, 19 Mar 2013    Temat postu:

Moje gratulacje dziewczyny Smile

Pies i dziecko to super sprawa....
Ja swoją przygotowywałam na kilka sposobów
- puszczałam płacz, gaworzenie i śmiech dziecka
- brałam jakiegoś misia i nosiłam na rękach mówiąc do niego słodko(gdyby tylko znajomi wiedzieli...... Razz)
Okazało się, że takie gadanie słodkie Sabę bardzo nakręcało, bo wcześniej do niej tylko zwracałam się takim głosikiem i zdrobnieniami. Chciałam ją nauczyć, że takie gadanie nie musi podrywać jej z posłania i nie musi meldować się przy moich nogach.
- nauczyłam ją spokojnego witania się w domu, czyli pies siedzi na posłaniu dopóki ja się nie rozpłaszczę, nie odłożę wszystkich toreb itd, bo nie chciałam później wracając z dzieckiem na rękach mieć psa pod nogami
- musiałam dopracować bardzo grzeczne schodzenie ze schodów na wypadek, gdybym kiedyś musiała zejść jednocześnie z psem i z dzieckiem.
Nigdy się na to nie odważyłam, ale umiejętność się przydaje Smile)
- oswajałam ją na wszelki wypadek z tym, że czasem może zostać wyproszona z jednego pokoju albo, że czasem może mieć zakaz wchodzenia do niego.
- najważniejsze jednak, to nauczyć psa, że będzie się dla niego miało bardzo mało czasu...
Ograniczyłam kontakty z nią tak profilaktycznie, ale i tak nie przewidziałam tego, że będzie tego czasu w pierwszym okresie TAK MAŁO!

Później nauczyłam ją, że nie wolno tykać Antka zabawek i nawet jak miała przejść koło maty edukacyjnej, to stawiała łapy jak kot, żeby tylko nie nadepnąć Smile
Ale to już jest inny temat o tym, jak układać życie dziecka i psa, gdy dziecko jest już po drugiej stronie brzuszka Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rahma84




Dołączył: 26 Wrz 2011
Posty: 46
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:40, 20 Mar 2013    Temat postu:

Przeczytałam wszystko i wiem nad czym pracować ale czy ja zdąrzę z tym wszystkim Confused Na pewno będę się starać ale mam pytanie- czy nauka zostawania,przywołania i chodzenia ma luźnej smyczy liczy sie jako szkolenie? tzn chodzi mi oto ze z tego co poczytałam to psiaka nie można przeciążać i szkolić należy np 5x dziennie po pare minut. Z tego by wychodziło że jak ćwicze zostawanie samej psinki w domu to już nic innego nie szkole bo wychodze z domu np 5x w ciagu dnia. A to może trwac długo Sad jak wiec ogarnać inne komendy?
I jeszcze pytania odnośnie "luźnej smyczy":
- czy jeśli się decydujemy na nauke tej komendy to na każdym spacerze i cały czas pilnujemy aby smycz nie była napięta az piesek się nauczy?
- cytując ze stronki Ali "Gdy pies (...) próbując ciągnąć, uniemożliwiamy jego szarpanie i wąchanie, skracając smycz i „łowiąc” psa do siebie, po czym natychmiast luzujemy smycz..." chodzi mi o to "łowienie" - my przyciagamy psa czy my idziemy do psa utrzymując go w miejscu?
- moja sunia jak ja stane jak drzewo to siada, niby dobrze ale smycz jest napieta wiec wołaj i ona ma sie cofnac czy jak siedzi to ja robie krok do niej i wtedy smycz przestaje byc napieta?

Człowiek to chciałby nauczyć wszystkiego od razu i jeszcze sztuczek itp wiem ze tak sie nie da dlatego probuje sobie to wszystko rozplanować, wiec pytam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Soko
forumowicz



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 450
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Toruń

PostWysłany: Śro 17:53, 20 Mar 2013    Temat postu:

Tak, w oduczaniu ciągnięcia na smyczy konieczna jest żelazna konsekwencja, do czego ja polecam długą linkę - nie jesteśmy zmuszeni do kontrolowania tego cały czas i pies ma czas na swobodne węszenie w niewielkim oddaleniu od nas.
Ja stosuję też sposób, że na spacerze raczej smyczy nie ćwiczę, znajduję czas na inne komendy. Ma to swój związek z tym, że nawet mając psa na długiej lince może się pojawić ktoś/coś, co sprowokuje naszego psa do niemiłosiernego ciągnięcia mimo, że 15min temu ćwiczyliśmy. Ja, żeby w jak najmniejszym stopniu ewentualnie tracić wartość komendy, ćwiczę chodzenie na smyczy w ten sposób: na 1szym spacerze przyrównuję psa do nogi 2-3 metry od domu i po prostu tak dochodzę do bramki. Na następnym spacerze jest to kilka metrów więcej i tak zwiększam odcinek, na którym bezwzględnie uważam na luźną smycz. Wówczas ostatnie, najwyraźniejsze "wspomnienie" psa ze spaceru to właśnie to, jak chodzić na smyczy. Wraca z tą nauką prosto do domu i jest to jego ostatnie doznanie, nie bezmyślna zabawa, a właśnie praca Wink
Wydaje mi się, że Ali chodzi o wywołanie efektu, kiedy to pies, gdy pociągnie i poczuje nacisk obroży, sam się wróci w naszą stronę - więc najpierw my musimy go przyciągnąć, by mu ten ruch pokazać. Nie ciągniemy do samej swojej nogi, jak już obierze kierunek = właściciel to smycz ma być luźna.
Generalnie sama powinna się cofać. Samą smycz można ćwiczyć w domu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:13, 20 Mar 2013    Temat postu:

Rahma napisał:
chodzi mi oto ze z tego co poczytałam to psiaka nie można przeciążać i szkolić należy np 5x dziennie po pare minut.

Ale spacery robisz i tak, prawda? Więc jakby przy ich okazji ćwiczysz to, co spacerowe - m.in luźną smycz.
Co do tego, czy masz pilnować luźnej zawsze - tak. Bo jeśli pies raz może pociągnąć, a raz nie, to uczy się tylko, że trzeba Cię przeczekać, a i tak się uda.
Jeśli naprawdę nie masz czasu, spieszysz się, to zakładasz psu szelki zapinane z przodu albo kantarek (uzupełniłam artykuł o informacje o nich, więc możesz na końcu jeszcze o tym poczytać).

Cytat:
chodzi mi o to "łowienie" - my przyciagamy psa czy my idziemy do psa utrzymując go w miejscu?

Nie bez kozery słowo "łowienie" - jak łowisz rybę, to Ty wchodzisz do wody, nawijając żyłkę na kołowrotek, czy stoisz, ściągając żyłkę do siebie? Wink

Soko napisał:
Wydaje mi się, że Ali chodzi o wywołanie efektu, kiedy to pies, gdy pociągnie i poczuje nacisk obroży, sam się wróci w naszą stronę - więc najpierw my musimy go przyciągnąć, by mu ten ruch pokazać.

Nie, to nie uczy psa niczego tak naprawdę. Chodzi o to, że czasem pies odwala chamówę i po prostu prze jak koń albo robi nagłe skoki, zrywy, itp. Po czymś takim ja go wtedy ściągam do siebie, żeby
a) pokazać, że za chamówę ma ograniczoną wolność
b) poczekać, aż się trochę wyciszy i iść dalej - jeśli mamy go przy sobie i nie pozwalamy wąchać, pies zaczyna myśleć i się odwiesza.

Takie trochę P- Wink Fikasz? to zabieramy to, co fajne. Dlatego napisałam, że psa nie szarpiemy, bo tu nie chodzi, żeby mu dowalić smyczą, a żeby odebrać to, co fajne - wąchanie.

Cytat:
Nie ciągniemy do samej swojej nogi, jak już obierze kierunek = właściciel to smycz ma być luźna.

No, własnie w tej sytuacji, o której napisałam, ja ciągnę do samej nogi.
A do tego, o czym Ty piszesz, w ogóle nie manipuluję smyczą - pies ma sam wykombinować, zapraszany tylko mową mojego ciała (postawa bokiem i ruch zapraszający ręką obok mnie), żeby podejść w moją stronę. Jak tylko zrobi parę kroków, to nagradzam i pozwalam iść dalej.


Rahma napisał:
moja sunia jak ja stane jak drzewo to siada, niby dobrze ale smycz jest napieta wiec wołaj i ona ma sie cofnac czy jak siedzi to ja robie krok do niej i wtedy smycz przestaje byc napieta?

Nie podchodzisz do niej, ona sama ma zluzowac smycz. W tym celu robię to, co napisałam wyżej - zapraszam psa, żeby ruszył tyłek w moją stronę Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Soko
forumowicz



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 450
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Toruń

PostWysłany: Śro 19:07, 20 Mar 2013    Temat postu:

Ok, to mówiłyśmy o innych sytuacjach Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rahma84




Dołączył: 26 Wrz 2011
Posty: 46
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:23, 22 Mar 2013    Temat postu:

Uwaga bedzie długo (jak zawsze)
Dobra powiem tak ja wiem ze cierpliwa mam być bo wszystko przychodzi z czasem - i jestem jeśli chodzio naukę sztuczek, chodzenie na luźniej idzie nam powolutku ale jakoś idzie chociaż nie ukrywam ze jestem padnięta po tych spacerach bo muszę być cały czas skupiona ale powtarzam sobie cierpliwości, cierpliwości.. uda się - w koncu tylko ja wychodzę z psem ,więc mam pełną kontrolę. ALE NIE DAJE RADY z tym przeklętym zostawaniem psa samemu. Ja poprostu jeśli nie widze ani grama poprawy a wręcz uwstecznienie to od razu sie załamuje.
Nie rozumie problemu, nie wiem co robie źle. Opisze jeszcze raz moją sytuacje:
- zostawiam sunie samą i przebywam w innym pokoju czy łazience to mogę tam siedzieć godzinami
- w ciągu dnia spędzam raczej czas na czynnościach różnych ale nie zajmuje sie psem - on sobie śpi
- ona jest młoda i bardzo chce sie bawić a ja to uwielbiam ale nie moge to ograniczam sie do zabaw na podwórku i raz wieczorkiem w domu po szkolonku
- jestem bardzo uczuciowa i wylewna w pieszczotach ale nie miziam psa cały czas tylkoranogdy sie witam, albo gdy wracam a psiak z kimś został w domu albo wieczorkami chwila wygłupów w piernatkach i nie wyobrażam sobie by wciąż ją ignorować bo ja ją uwielbiam, uwielbiam czas z nią i nie po to mam psa by zajmować się nią tylko na spacerze - tym bardziej że to nie tu jest problem- wiem to bo:
jeździłam z psem do rodziców przed pracą (bo pies wył i sąsiedzi nie dali mi szans by ją tego oduczyć) i tam piesio zostawał SAM na 4-6 godzin (zależy jak mama miała zmianę), było bez różnicy czy ostatnia wychodzę ja, mama czy tata - pies wył przez tydzień i przestał leży na oknie i czaka lub śpi. Moi rodzice czasem też się z nią w domu bawią, witają ją jak wracają ja tam jak po nią wracam też się z nia wygłupiam - wiec czemu tam nie wyje?
- sprawdziłam po jakim czasie pies wyje gdy ja wychodze u siebie - 5 min wiec zaczęłam na 1,5 min i tak w 7 sesjach doszłam do 2min20s i co? i przy kolejnym moim wyjściu sunia zaczeła lament po 8 sekundach Sad na powinien być postep a znowu jest do tyłu Sad co mam teraz znowu od sekundy zaczynać?? czy moze lepiej codziennie zostawic na np 10 min i zobaczyc co bedzie po tygodniu? pytam bo Wy macie większe doświadczenie a ja nie chce na wstępie czegoś popsuć.
Nie wiem może to przez hormony ale ta sytuacja doprowadziła mnie do płaczu, tym bardziej ze ja naprawde się staram a moja rodzinka uwaza ze mam jobla, podśmiechują się z moich metod i ze mnie i wszystko mogę ćwiczyć tylko gdy ich nie ma. Nie zrażam się tym ale boję się że oni mają rację zę to wszystko przeze mnie bo na początku się bałam ją zostawić i teraz mam i że już jest za późno, że psa już nie naucze i że dziekują mi bardzo bo przez psa nigdzie nie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rahma84




Dołączył: 26 Wrz 2011
Posty: 46
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:35, 22 Mar 2013    Temat postu:

chodzi o to ze nie ma mowy owspolnym wyjsciu juz od roku, chyba ze ktoś sie zajmie psem. Wiem ze sknociłam na poczatku ale czy jest juz za późno? czas jest potrzebny to wiem ale czy da rade i jak to zrobić?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Donica
Giga Forumowicz



Dołączył: 29 Sie 2009
Posty: 1170
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:01, 22 Mar 2013    Temat postu:

Nie czytałam całego wątku, ale czy:

1. Myślałaś o klatce?
2. Nie możesz przetrzymać jęków i wrócić jak jest cisza? Czy ona nigdy nie przestanie lamentować?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rahma84




Dołączył: 26 Wrz 2011
Posty: 46
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 16:30, 22 Mar 2013    Temat postu:

Wiesz klateczki nie akceptuje moja rodzina z różnych powodów a ja i tak mam spoto z nimi kłótni w kwestii psiaka, bo zawsze najlepiej wszystko wiedzą.. ale to nie klatke chodzi bo pies zostaje sam np u moich rodziców.
tylko ja się zastanawiam czymu ona po jakimś czasie aż tak się cofa z czasem, tzn już kiedyś z nią ćwiczyłam i nagle z 10 min ciszy było np 2 min, teraz już miałyśmy 3 min a tu nagle 8 sekund Shocked i ja poprostu głupieje
2- zawsze wchodze gdy jest cicho bo ma dobry słuch i ucisza się gdy wchodze do klatki a ja na piętrze mieszkam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:09, 22 Mar 2013    Temat postu:

Rahma - a może pomyśl o wizycie behawiorysty/szkoleniowca? Może jednak jest coś, co robisz źle, a o tym nie piszesz, bo.. nie zdajesz sobie z tego sprawy? Wink

Jak pies się nagle cofa, to być może ogólnie coś w jego życiu sie DZIAŁO - ekscytujący spacer? Sąsiad robi remont lub ktoś się wprowadzał i robił rumor na klatce schodowej?

Nagrywałaś ją? Ile ona szczeka, kiedy zaczyna? Czy jak jej coś zostawiasz dobrego, to też szczeka?

Poczytaj ten wątek:
http://www.szkoleniepsow.fora.pl/moj-pies-robi,17/pies-niszczy-sciany-i-tapety-gdy-zostaje-sam,9532.html
Tu akurat pies niszczy ściany, ale równie dobrze mógłby szczekać - schemat postępowania jest ten sam Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Mój pies robi... Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin