Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Strach przed ruchem ulicznym i inne
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Lękliwość
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgo_Kora
forumowicz



Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Spod Warszawy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:57, 15 Mar 2013    Temat postu: Strach przed ruchem ulicznym i inne

Ja znowu o Korze. Po wzięciu ze schroniska pojechaliśmy z nią 8-mies. na działkę w Puszczy Kozienickiej. Obrzygała nam samochód (musze znaleźć wątek o chorobie lokomocyjnej, bo ciężko mi z wymiotująca córką i wymiotująca suką w jednym samochodzie). W sumie nic szczegolnego nie zauważyłam. Kiedy chodziliśmy wcześniej po polach w okolicach przytuliska pies nie szczekał, nie reagował na szczekające zza siatek psy ani ludzi. Na widok jadącego samochodu lekko cofał się ale bez paniki. Tak samo był w Puszczy. Potem wróciliśmy przejściowo do Warszawy (kończyliśmy budowę domu) i tam nic szczególnego też nie zauważyłam. Potem wynieśliśmy się pod Warszawę a właściwie Piaseczno. Na początku mysleliśmy, że pies nie szczeka w ogóle. Do czasu. Teraz już czuje się u siebie - ogon na maksa do góry na spacerach. Problem rzucania się do siatek i psów drących się za ogrodzeniami jakos rozwiązałam. Skracam smycz i zawczasu mówię - Kora nie lubię stanowczym tonem. I na ogól nie ma problemu, chociaż koło parkanu za którym egzystuje jej największy psi wróg - suni boksera przebiega truchtem, ciągnąc mnie za sobą, kiedy nie pozwalam rzucać się. Chyba chce mieć problem szybko z głowy - pokusę omija szybko. Bardzo mocno reaguje na ludzi i inne psy, ogląda się co chwilę wpatruje, czasem siada i obserwuje. Po wzięciu ze schroniska nie interesowała się rowerami czy biegnącymi ludzmi - teraz i owszem, potrafi szarpnąć smycz w ich kierunku. Czy by ugryzła? Nie sądzę, ale by łapała za ciuchy. Mam wrażenie, że jej zachowanie przez moje błedy pogorszyło się. Pewnie po wzięciu ze schroniska była bardziej na mnie skoncentrowana a teraz mi nie ufa wystarczająco i mnie broni. Kończę tę przydługą dygresję. Największy problem jest z ulicami. W Warszawie nie reagowała jakoś, tu, gdy idziemy wzdłuż ulicy i szybko jedzie kilka smaochodów ciągnie mnie w krzaki, panikuje. Pojedynczy samochód, choćby olbrzymia ciężarówka, czy koparka nie rusza jej. Myślę, że chodzi o dzwięk, szum samochodów, ale nie jestem pewna. Strach nieświadomie wzmocniliśmy biorac ją kiedyś na spacer wzdłuż drogi. Potem nie mieliśmy odwrotu i musieliśmy ją ciągnąc na siłę wzdłuz tej ulicy. Wyrwała się mężowi z szelek ale nie uciekła. Od tamtej pory było gorzej. Próbowałam sadzać ją wielokrotnie po kilka-kilkanaście minut w odległości od ulicy „na granicy” leku i poczucia bezpieczenstwa i odczulać serwując smaczki, kiedy samochód przejeżdżał. Chciałam dac jej dobre skojarzenia. Ale nic z tego. Smaki odwracały tylko jej uwagę ale nie zmniejszyły problemu. A tak chciałam ją zabrać na jakieś dogtrekkingi Sad
Próbowałam też iść z nią uspokajając mój oddech i na krótkiej smyczy wzdłuż drogi Niewiele pomogło. Kiedy długo z ulicą się nie styka jakby zapomina i jak przechodzimy to już nie ma odruchu szybkiego przebiegnięcia na oślep, byle dalej i byle mieć problem za soba. Ale spacery wzdłuż nadal niemożliwe. Na szczęście tu jest wieś i wiele dobrych, innych miejsc do spacerów. Jednak problem pozostał. Mam wrażenie, że chyba to wynika z tego, że nie uważa mnie za dość silną by ją bronić. Stąd też to czujne obserwowanie otoczenia. Nawet gdy jesteśmy same w lesie i gryzie sobie patyk. Na każdy dźwięk zamiera i obserwuje otoczenie.
Sorry, że tak dużo wątków naraz. Wystarczy jak skupimy się na problemie z samochodami.
Kora nie ma szkoleń za sobą (pieniędzy brakło) a i ja chyba do wystarczająco konsekwentnych w wychowaniu nie należę, jestem miękka i wiele zostawiam samemu sobie. Dlatego postanowiłam coś zmienić i trafiłam na to forum


Ostatnio zmieniony przez Malgo_Kora dnia Pią 21:03, 15 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SleepingSun
Giga Forumowicz



Dołączył: 20 Kwi 2010
Posty: 1506
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:46, 15 Mar 2013    Temat postu:

hm, myślę że dobrze by było gdybyś umówiła się na jedno chociaż spotkanie z DOBRYM behawiorystą, bo masz bardzo ludzkie spojrzenie na psie zachowanie - a jak wiemy pies to nie człowiek. przez to te błędy, które pogarszają sytuację. co ciekawe to co Ty uważasz za sytuacje która pogorszyła jej zachowanie tak naprawdę negatywnie nie powinno zadziałać (chyba, że psu stało się coś złego). tak właśnie pies zbiera dobre doświadczenia - jest strasznie, ale nic złego się nie dzieje. po jakimś czasie pies koduje, że nie ma się czego bać.

co to techniki jaką chciałaś zastosować - jest ona dobra, dobrze przeprowadzona pozwala pokonać lęk każdemu psu. coś musiałaś zrobić źle. nie napisałaś jak długo to trwało, jak zmniejszałaś odległości i tak dalej.

na razie sądzisz, że pies nie ugryzie, ale ona jest młoda będzie dorastać. jak zobaczy że szczerzenie zębów daje rewelacyjne skutki to będzie szła w to dalej. i będzie coraz gorzej. dlatego ważne jest żebyście w tym momencie zaczęli prawdziwą pracę z psem, bo za rok może być naprawdę nie fajnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgo_Kora
forumowicz



Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Spod Warszawy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:16, 15 Mar 2013    Temat postu:

Masz rację - nawet kiedyś telefonicznie wstępnie się z behawiorystką umawiałam, ale pechowo Kora dwa dni później zraniła łapę i miała szytą pod narkozą, potem była w rui i jakoś do spotkania nie doszło.
Mówię, że wzmocniłam w niej ten lęk, bo nie zdając sobie sprawy z jej strachu postawiliśmy ją w sytuacji, kiedy musiała, pomimo lęku, iść z nami dłuższy czas obok przejeżdżających szybko samochodów. Jedyny efekt uciekanie do przydrożnych rowów i ostatecznie wyrwanie się z szelek. Potem, dłuzszy czas był problem nawet z przejściem przez tę ulicę na drugą stronę. Taką traumę jej zafundowaliśmy.
Z tym odczulaniem to trwało codziennie przez dwa tygodnie, codziennie po jakieś 10-20 minut chyba. Dystansu nie udało się zmniejszyć, był pewnie ponad 5-6 m. Smaki powodowały, że koncentrowała się przez chwilę na mnie, ale wystarczyło spojrzenie na przejeżdżający samochód i znowu panika. I to nie była bardzo ruchliwa jezdnia, o tej ruchliwszej nawet nie ma co marzyć, bo musiałaby chyba jeść 20 minut bez chwili przerwy. Wg mnie zero skutku. Starałam się oddychać powoli i sama siebie wyciszyć żeby nie epatować nerwami. Wystarczało, że pies oddalił się o 10 metrów i znowu był w dobrej formie i zadowolony z życia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgo_Kora
forumowicz



Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Spod Warszawy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:24, 15 Mar 2013    Temat postu:

Wyglądało to tak. Psu kazałam siedzieć, krótka smycz, żeby nie zwiała, chociaż dystans był taki, że nie zrywałą isę, tylko niepokoiła. Jedzie samochód, sunia widzi, bo przejeżdza na naszej wysokości i w tym momencie, zanim spanikuje dostaje łakocie. I tak prawie przy każdym. Ruch niewielki, bo godziny poza szczytem. Tak przejeżdżało od 10 do 30 samochodów w tym czasie (10-20 minut). Wydłużałam te sesje. Potem szłysmy na spacer przechodząc przez tę ulicę ale tu był już opór. Po pół godzinie spaceru po lesie wracałyśmy i znowu opór przed przejściem na druga stronę. Długi czas jej w ogóle tam nie brałam i ostatnio normalnie przechodzi ale nie daje się prowadzić wzdłuż
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8044
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:50, 15 Mar 2013    Temat postu:

Co do behawiorysty to polecam Martę Cier (ale ona chyba nie dojeżdża na południe) i Piotrka Wojtkowa z DOGadajcie się. Te osoby na pewno by Ci pomogły.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgo_Kora
forumowicz



Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Spod Warszawy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:52, 15 Mar 2013    Temat postu:

Dzięki za radę. DOGadajcie się chyba tu się nawet reklamuje
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8044
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:53, 15 Mar 2013    Temat postu:

Tak. A Marta to forumowa "martita" Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgo_Kora
forumowicz



Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Spod Warszawy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:54, 15 Mar 2013    Temat postu:

To może na prv do Martity napiszę. Duże dzięki!

Ostatnio zmieniony przez Malgo_Kora dnia Pią 22:55, 15 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SleepingSun
Giga Forumowicz



Dołączył: 20 Kwi 2010
Posty: 1506
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:57, 15 Mar 2013    Temat postu:

a jak był opór to co robiłaś?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8044
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 23:04, 15 Mar 2013    Temat postu:

Jej stronka Smile
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgo_Kora
forumowicz



Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Spod Warszawy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 23:09, 15 Mar 2013    Temat postu:

Trochę ciągnęłam ale przede wszystkim łakociami kusiłam. No i wybierałam moment, kiedy nic nie jechało. Wyglądało to tak, że łapała smakusia i pędem puszczała się przez ulicę, żeby mieć problem z głowy. Ale ona też podobnie zaczyna biec koło płotu, za którym jest jej wielki psi wróg, kiedy nie pozwalam podbiegac i rzucać się na siebie z obu stron parkanu. W przypadku innych psów z którymi się obszczekiwaął przez płoty i siatki takiego problemu nie ma. Nie pozwalam, uprzedzam to mówiąc, że nie lubię tego i wtedy udaje, że ignoruje psich szczekaczy. Przy tej jednej suczce nabiera rozpędu Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgo_Kora
forumowicz



Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Spod Warszawy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 23:10, 15 Mar 2013    Temat postu:

Oczywiście w powyższych sytuacjach jest na smyczy, nie luzem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SleepingSun
Giga Forumowicz



Dołączył: 20 Kwi 2010
Posty: 1506
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 0:07, 16 Mar 2013    Temat postu:

czyli nagradzałaś smakołykiem za robienie oporu i banie się? super - na jej miejscu też bym nie zrobiła kroku do przodu:D kolejna sprawa to taka, że pies który je to pies który się nie boi. to znaczy nie tak bardzo, żeby mu to uniemożliwiało normalne funkcjonowanie. przede wszystkim jak pies się boi lub ''boi'' to jest totalnie ignorowany - psa nie ma. nikt nie zwraca na niego uwagi, nikt nie głaszcze, nie mówi, nie karmi. wtedy Ty okazujesz słabość, dajesz jej znać że faktycznie coś jest nie tak, że jest czego się bać. i tak ją nakręcasz. w dalszym ciągu uważam, że skontaktowanie się z behawiorystą jest najlepszym rozwiązaniem, ponieważ nie rozwiązywanie problemów lękowych może się wiązać z późniejszym wystąpieniem agresji w sytuacjach stresowych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8044
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 0:17, 16 Mar 2013    Temat postu:

No własnie z tym baniem i niebaniem to jest różnie. Jazz w sytuacjach mocno lękowych zjadał, owszem, ale smaczek z całą moją ręką, bardzo szybko i gwałtownie, czasem kalecząc palce (to było dawno, ale było Wink ).
Nam pomogło czekanie na jakikolwiek dotyk języka. Z czasem wyrobiłam mu branie smaczków delikatne, przed którym musiał zacząć lizać palce - inaczej nici. I jeszcze teraz czasem w chwilach większego pobudzenia próbuje otwierać pysk, ale zaraz sobie przypomina i liże. Wtedy wiem, że mi już nie zje ręki Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgo_Kora
forumowicz



Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Spod Warszawy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:45, 16 Mar 2013    Temat postu:

Nie nagradzałam za banie się, chociaż właśnie dlatego m.in. ta metoda wydaje mi się kontrowersyjna. Dawałam jej smaka zanim zaczęłą się bać i wyrywać, w momencie, kiedy samochód przejeżdżał, co skupiało jej uwagę na jedzeniu. I to mnie niepokoi, że metoda raczej odwraca jej uwagę niz buduje miłe skojarzenia, co przecież jest jakby założeniem tej metody. Z drugiej strony - przecież w jakimś stopniu ona CAŁY czas bała się trochę przebywając blisko ulicy więc może ten lęk kojarzyć z nagradzaniem. To pokazywałoby, że metoda jest do bani. Brak postępów i powyższe wątpliwości spowodowały, że zaniechałam dalszych prób.
Ale jeśli nie w ten sposób, to JAK? Próby chodzenia wzdłuż przez moment na krótkiej smyczy spokojnie z wyciszonym przeze mnie oddechem też nie dały rezultatu, raczej odwrotnie. Rezultat dało tylko długotrwałe oddzielenie psa od ulicy - ale tylko, jeśli chodzi o przechodzenie a nie spacer wzdłuż.
Jeśli chodzi o przechodzenie raczej kusiłam jedzeniem. Dostawała dopiero po przejściu ale przed oczami miała smaczny kąsek, jeszcze zanim przeszła, ale odwracało nieco jej uwagę od sytuacji. A i tak przebiegała ten moment kiedy już była na jezdni i uświadamiała sobie, gdzie jest. Inaczej psa musiałabym siłą przeciągać. Wcześniej napisałam, że łapała smaka i przebiegała, ale przypomniałam sobie, że było odwrotnie jednak. Natomiast po długiej przerwie w ćwiczeniach, jak samochód jest daleko lub go nie ma, nie panikuje, jakby zapomniała trochę. Czasem myślę, że ta metoda pogarszała jej lęk a nie pomagała, bo wcześniej też z przechodzeniem problemów specjalnych nie było. Jak stykała się z ulicą codziennie i oglądała jadące samochody, to miala opory, żeby przechodzić. W sumie, jakby paradoksalnie reagowała na odczulanie


Ostatnio zmieniony przez Malgo_Kora dnia Sob 13:48, 16 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Lękliwość Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin