Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Strach przed ruchem ulicznym i inne
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Lękliwość
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 18:20, 16 Mar 2013    Temat postu:

A może jak się zrobi cieplej idź Ty sobie z kocykiem na trawę, rozłóż go na tej jej "granicy" i zróbcie sobie piknik - suka na smyczy, Ty ją ignorujesz, np. czytasz książkę i leżycie od rana do wieczora. Masz kanapki, którymi możesz dzielić się z psem, itp.
Może ona po prostu nie ma czasu, żeby napięcie związane z ruchem ulicznym przeszło? Bo pokonujecie ulicę w fazie jej lęku, a nie jej uspokojenia.
Czasem trzeba psa wystawić dłużej na bodziec, żeby mu zobojętniał - to się nazywa procesem habituacji. Można to porównać do ludzkiego stresu wywołanego jakimś nieprzyjemnym, nowym dźwiękiem. Z początku przechodzi Cię dreszcz, gdy to słychać, a z czasem, gdy nic niemiłego nie łączy się z tym dźwiękiem, uczysz się go ignorować, bo nie ma on dla Ciebie żadnego znaczenia.
Może Twoja suka musi zobaczyć, że dźwięki jadących samochodów nie niosą dla niej żadnej krzywdy.

To długotrwały proces i wymagający od Ciebie spokoju i przekonania, że nic się nie dzieje. Jeśli Ty będziesz niespokojna i nerwowa (matko, no już 3 godziny tu siedzimy, a ona dalej się boi!), suka nie będzie miała szansy się rozluźnić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgo_Kora
forumowicz



Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Spod Warszawy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:13, 17 Mar 2013    Temat postu:

Alu - tak spróbuję zrobić Smile Może oswoi się z tym szumem. Dziwne, że takiej reakcji nie ma na naszej przydomowej drodze. Mniejszy ruch, rzadko ale czasem 2-3 samochody jadą. Tu tylko przystaje i czeka aż przejadą. Przy tamtej szarpie się na bok. Przy jeszcze ruchliwszej w panice wpada w krzaki, a ja za nią Wink Jak będę mieć możliwość, to może jej nagram dzwięk ruchu ulicznego i będę puszczać w domu. Tylko nie mam stuprocentowej pewności, zę o dźwięk chodzi. Samych samochodów pojedynczo się nie boi. Próbuje nawet sąsiadom wsiadać do środka Very Happy Mimo choroby lokomocyjnej lubi jeździć (chyba). Piszę chyba, bo w naszym przypadku to pchanie się do naszego samochodu może też oznaczać - nie zostawiajcie mnie! Szkoda, że psy nie mogą powiedzieć dosadnie - rób tak lub nie rób tak, bo to mnie wkurza. Albo tego potrzebuję a tego nie znoszę... Confused
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:18, 17 Mar 2013    Temat postu:

Myślę, że jej obawa to nie sam dźwięk, ale widok, szum, ultradźwięki, wibracje, dudnienie, itp. Większości my nie odbieramy naszą słabą percepcją Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Henryk34




Dołączył: 24 Mar 2013
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 11:09, 24 Mar 2013    Temat postu:

Mój odważny teraz pies, gdy był szczeniaczkiem okropnie bał się ruchu ulicznego. Wyczytałem, że dobrą metodą jest nie "podzielanie" jego strachu, wręcz wyśmianie psa w takiej sytuacji, ale nie nadmiernie przejmowanie się jego nieuzasadnionym lękiem. Pies uczy się obserwując nas, łatwo można go nauczyć, czego nie musi się bać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:40, 24 Mar 2013    Temat postu:

Tylko niestety nie zawsze to działa Wink No i trudno zignorować panikujące na smyczy 40kg futra Wink
Zauważ też, że Ty piszesz o szczeniaku, a w temacie jest dorosła suka po przejściach i niewiadomej przeszłości - można tylko podejrzewać, że strach przed ulicą jest uzasadniony.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Iza od Toni




Dołączył: 02 Lut 2013
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 23:50, 28 Mar 2013    Temat postu:

Dla mnie jedyną słuszną metodą, jest ta, którą podał Henryk34. Prosta i skuteczna. Pies ma Tobie ufać i za Tobą podążać. Ignorowanie lęków może zdziałać cuda.
Ja też najpierw uwierzyłam w to, że metodą smaczków, pikników i zabaw piłką w pobliżu "strasznej" ulicy odwrażliwię moją sukę. Nic z tego. Naczytałam się mądrych książek, przestudiowałam wszystkie fora, które zajmują się problemami z zachowaniem psów, skonsultowałam sprawę z dwójką behawiorystów. Wszystko na nic. Smaczków pies nie podejmował, piłką bawił sie fajnie do momentu, gdy przejechał trzęsący się TIR, a gdy rozsiadałam się z nim na granicy strefy bezpieczeństwa i niepewności, to po jakimś czasie zauważyłam, że ta granica coraz bardziej się cofa, a nie postępuje do przodu. To ja takim właśnie zachowaniem wzmocniłam jej lęki, które do dziś (po trzech latach) są tak zauczone, że tylko na tym jednym odcinku drogi mój pies idzie, jakby nie był sobą. Dwie ulice dalej idzie normalnie, w nowym miejscu idzie w miarę normalnie, bo nie jest to mocny psychicznie pies. A w tym obszarze, gdzie tak konsekwentnie go odwrażliwiałam, nie pójdzie wyluzowany nawet dziś. Może co pies, to metoda, ale ja sparzyłam się okrutnie. Kosztowało mnie to masę zmarnowanego czasu, frustracji psa i moich, nie mówiąc już o jego lęku. A więc zdecydowanie odradzam. Jeśli pies jest niepewny, to przewodnik ma być pewny. Po prostu idzie do przodu - bez siłowania się, gadania, cmokania i cudowania. Po przełamaniu pierwszego oporu pies po prostu podąża za przewodnikiem. Natomiast każde certolenie się tylko wzmacnia lęki i niepożądane zachowania. Ważne jest jednak, aby pies był pod kontrolę, tzn. nie wychodził z szelek ani obroży, smycz musi być na tym odcinku solidnie skrócona, aby pies był "sterowny". I nie jest to wymądrzanie się, tylko podzielenie się bardzo smutnym doświadczeniem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Soko
forumowicz



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 450
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Toruń

PostWysłany: Pią 0:03, 29 Mar 2013    Temat postu:

Smaczki, piłki, siadanie na granicy - to wszystko było nieumiejętnie stosowane. Nie należy się wypowiadać o metodzie której się prawidłowo nie użyło - np. nie powinnaś bawić się z psem piłką w takiej odległości, w której wiesz, że zaraz przejedzie TIR i będzie to zbyt blisko. TIRa widziałaś i słyszałaś przed psem, mogłaś się wycofać. Nie mogłaś? To nie powinnaś się tam zbliżać, tylko znaleźć miejsce, w którym będzie to możliwe. Nie podejmował smaczków? Byłaś za blisko denerwującego otoczenia, za bardzo ono na psa "napierało", może zbyt ruchliwa ulica, trzeba było np. pójść gdzieś w godzinach szczytu gdzie po prostu samochody stoją spokojnie w korku. Siedzenie na granicy? Jak za długo, za blisko i z ciamkaniem się z psem do przesady, albo z pozostawieniem go samemu sobie, to też nic dziwnego, że wyszło, jak wyszło. Psy generalnie nie potrafią przesiedzieć dłuższego czasu w jednym miejscu, widać to np. na szkoleniach grupowych, każdy "okupuje" jeden kawałek ziemi i psy potrzebują się dużo przechadzać, denerwują się statycznością miejsca i sytuacji. Powinnaś więc wybrać miejsce, w którym mogłabyś się wycofać na chwilę spokojnego węszenia, a nie siedzieć z psem ot tak, po prostu.
To, że nikt Ci nie doradził, jak właściwie z tym postępować nie znaczy, że jest to zła metoda - w końcu jest mimo wszystko najpopularniejsza, a więc sprawdziła się w wielu przypadkach.
To nie ignorowanie, a spokój są kluczem do sukcesu. Spokój i odległość. A jest różnica między byciem opanowanym, a ignorowaniem psa. Nie wiem, może Ty to rozróżniasz, ale pisanie "ignorowanie" jest bardzo mylne i uczy ludzi niewłaściwego postępowania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:24, 29 Mar 2013    Temat postu:

Przyznam rację Soko - Iza od Toni - kluczowym elementem pracy z "cyrkiem" jest odległość. Dlatego określamy na początku odległość, w której pies JESZCZE nie reaguje. Bo inaczej wychodzi to, co u Ciebie. Czyli pies nie daje rady.
Ćwicząc miłe rzeczy w odpowiedniej odległości sprawiasz, że ta odległość z czasem się zmniejsza i pies może to robić już tuż przy ulicy, a nie w odległości 500m jak pierwotnie.

No i zdecydowanie pominęłaś cały aspekt siły fizycznej właściciela. Wybacz, ale ja bym się bała szarpać się z psem równej wagi co ja, czy czasem nawet cięższym (wyobrażasz sobie spanikowanego nowofundlanda? Shocked Powiedz mi, JAK go poprowadzisz spokojnie, gdy on szaleje i miota się na smyczy, a Ty ważysz 60kg i jesteś kobietą? Chyba, że Ty ważysz 70kg, a całą ta waga to mięśnie, bo jesteś kulturystką - ale chyba rozumiesz absurdalność tej sytuacji?).
Widzisz, bo w szkoleniu pozytywnym staramy się psa zrozumieć i mu pokazać, że nie ma się czego bać, a nie na chama wtłoczyć go w środowisko, w którym sobie nie radzi. I to, że potem pies z Twojego opisu idzie spokojnie to wcale może nie być zaufanie do przewodnika, tylko wyuczona bezradność - nadal go wszystko przeraża, ale wie, że szarpanie nic mu nie dało. Jednak emocji nie zmieniasz.
No, chyba, że chodzi Ci tylko i wyłącznie o Twój cel i odczucia psa nie są dla Ciebie ważne - jeśli tak jest, to ja nie będę dyskutować, bo to nie mój światopogląd.


Ostatnio zmieniony przez Ala od Jazza dnia Pią 9:25, 29 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Iza od Toni




Dołączył: 02 Lut 2013
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 20:08, 29 Mar 2013    Temat postu:

Widzę, że odmienne doświadczenie jest tu natychmiast traktowane jako błąd, niewiedza, głupota przewodnika... A może to jednak nie każda metoda na każdego psa? Czasem warto się zastanowić, zanim się komuś powie, że wszystko zrobił źle. A skąd wiecie, gdzie ja wyznaczyłam granicę bezpieczeństwa? Trzeba czytać ze zrozumieniem: granica przesuwała się, owszem, tylko w drugą stronę!!! A więc nie progres, a regres. Mało brakowało, a wróciłabym do punktu wyjścia. Nie ma się co upierać przy jedynym słusznym stanowisku. Jestem w takim wieku, że przeżyłam już erę jedynie słusznej linii... Cool Mój pies NIGDY na ŻADNYM spacerze w mieście nie podejmował smaczków, ale piłką się bawił, owszem. Oczywiście, nie wykluczam, ze popełniłam błędy (dziś uważam, że moim największym błędem było upieranie się przy tej metodzie), ale właśnie DLATEGO dwukrotnie konsultowałam się z behawiorystami. Guzik to zmieniło.
Pomogli mi doświadczeni trenerzy, z którymi aktywnie współpracuję do dziś: trenujemy posłuszeństwo i tropimy. TE zajęcia ustabilizowały mojego psa, pogłębiły więź ze mną, nauczyły go, że zawsze może mi ufać i ja jestem jego bezpieczeństwem. Dziś mój pies pójdzie ze mną wszędzie, nawet tam, gdzie nie lubi.
Z jedną opinią natomiast zgadzam się bezwarunkowo: SPOKÓJ jest kluczem do sukcesu. Tak, to prawda, moja prawda, poświadczona moim doświadczeniem, więc się pod nią podpisuję. Pod resztą nie. Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Soko
forumowicz



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 450
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Toruń

PostWysłany: Pią 20:13, 29 Mar 2013    Temat postu:

Źle ustawiłaś granicę, skoro pies spanikowany uciekł przed TIRem i nie jadł nagród. Suchy fakt.
A z behawiorystami kontaktowałam się kilkoma, 10 by się uzbierało, wszyscy Happy dawali praktycznie do uśpienia, pomogła treserka z YT.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Iza od Toni




Dołączył: 02 Lut 2013
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 20:23, 29 Mar 2013    Temat postu:

Soko, ale ja nigdzie nie napisałam, że pies gdzieś mi uciekł, gdy przejechał TIR. Ja napisałam, że pies nie był już wyluzowany, jak poprzednio, i nie chciał się więcej bawić piłką, mimo że wcześniej na to NIE reagował (to już dodaję teraz). No to ja się cofałam i cofałam i cofałam... I tak byłoby bez końca! To oznacza, że ta granica przesuwała się do tyłu, a nie do przodu. I to był ten problem. Pierwsze wytyczenie granicy było tam, gdzie pies wcześniej nie reagował na bardzo ruchliwą ulicę. Ale z czasem zaczął reagować i to na dodatek coraz szybciej ... Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgo_Kora
forumowicz



Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Spod Warszawy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:37, 29 Mar 2013    Temat postu:

No cóż - ja jednak spróbuję odwrażliwić zmniejszając odległość. Jak będzie ciepło, jak Ala radziła posiedzę w odpowiedniej odległości. Być może nieco za blisko jak na jej potrzeby siadałam. A te polecane spacery spokojne z psem właśnie spowodowały odwrotną reakcje. Były spokojne z naszej strony, bo nie załapaliśmy, że ona ma problem. Po pierwszym spokojnym spacerze pies wyrwał się ze strachu z szelek, po 50m spacerze do sklepu wzdłuż ruchliwej ulicy co dwa kroki siedziałam w krzakach z nią. Pies nie bał się, bo to za słabo powiedziane - pies wpadał w absolutną panikę i naprawdę nie wyobrażam sobie metody spokojnego spaceru ze zwierzakiem, który może mi nawet ufa ale za cholerę nie ufa samochodom, bo być moze miała z jakimś do czynienia zwłaszcza, że znaleziono ją błąkającą się i z cięzko poranioną łapą do operacji. Ja nawet próbowałam tej metody - pies ze spokojnym właścicielem - spowolniałam nawet oddech i wyciszałam się na maksa a Kora za 3 sek siedziała w krzakach.
Po każdym takim spacerze było tylko jeszcze gorzej i odległość jeszcze bardziej isę zwiększała.
Ona ma specyficzny stosunek do samochodów. Do pojedynczych chce wsiadać i to bardzo. Nawet śmieciarki się nie boi, kiedy jedzie uliczką koło domu. Ale jak jest normalny ruch uliczny i samochody przejeżdżają z pewną regularnościa to już duuuużo gorzej...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Iza od Toni




Dołączył: 02 Lut 2013
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 23:31, 29 Mar 2013    Temat postu:

Właśnie dlatego piszę: dobierajmy metodę do psa, a nie narzucajmy czegoś jako uniwersalny pewnik! Jednemu pomoże to, a innemu tamto. Jeśli uważasz, Malgo_Kora, że u Was ta metoda ze zmniejszaniem odległości się sprawdzi, to oczywiście powinnaś próbować! Będę trzymać kciuki! Pamiętaj tylko zawsze o tym, żebyś nie straciła kontroli nad psem. To ważne, bo daje też Tobie poczucie pewności. Smile Powodzenia!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgo_Kora
forumowicz



Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Spod Warszawy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 23:43, 29 Mar 2013    Temat postu:

Widzisz Izo, na pewno spacer się nie sprawdzi. To już przerabiałam - pies jak słyszy dużo samochodów i jest blisko nich jest w totalnej panice, wyłącza jakiekolwiek racjonalne zachowanie i głuchnie na przewodnika.
Nikt mi nie odradzał zresztą tej metody - stwierdzono tylko w odpowiedzi Henrykowi, że metoda jaka u niego się sprawdziła w przypadku jego szczeniaka, nie musi się w przypadku Kory sprawdzić, zwłaszcza, że to pies po przejściach i to nikomu nie znanych
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Soko
forumowicz



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 450
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Toruń

PostWysłany: Pią 23:56, 29 Mar 2013    Temat postu:

A może macie możliwość przysiąść przy ulicy, jak będzie korek? Dużo samochodów, a nie takie straszne Wink
Albo np. przy parkingu przy jakimś większym sklepie, galerii, samochody wjeżdżają i wyjeżdżają, tworzą w pewien sposób ruch uliczny ale nie osiągają aż takiej prędkości ani głośności jak na zwykłej ulicy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Lękliwość Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin