Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

... że nie wolno gonić kotów po podwórku?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Jak uczymy psa...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SardonicAlly




Dołączył: 02 Paź 2012
Posty: 13
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 0:11, 20 Mar 2013    Temat postu: ... że nie wolno gonić kotów po podwórku?

Poszukiwałam podobnych tematów, ale głównie dotyczyły sytuacji kiedy i kot i pies są w domu. U mnie jest nieco inaczej, bo mieszkam na wsi - koty, owszem, mają swój pokój w domu, ale wychodzą też na podwórko/w pole/do naszego lasu. Mam trzy koty, urodziły się u mnie, mam je od małego (4 lata).

Gdy 9 miesięcy temu przygarnęłam pierwszego psa(mieszanka charta z czymś, 9kg), był mały, zabiedzony i wszystkiego się bał. Gonienie kotów nie było problemem, ignorował je. Potem, jak tylko próbował je gonić, wrzeszczałam "nie wolno", a pies, że strachliwy, zaraz przestawał i czołgał się do mnie. Teraz wiem, że na psy nie powinno się krzyczeć, ale, o dziwo, podziałało.

Przez zimę pies trochę się odzwyczaił od widoku kotów, bo wolą siedzieć w domu/stodole/chlewie jak jest chłodno. Nabrał tez pewności siebie, jest odchowany, podpasiony. Może dlatego znowu zaczął gonić, a że nabrał pewności siebie moje "nie wolno" spływa po nim jak po kaczce.

Problemu nie ma jak spotkają się w budynku gospodarskim, albo jak kot siedzi/ idzie powoli i jest blisko. Ale, jak wypatrzy kota z daleka, zwłaszcza biegnącego kota, od razu jest pogoń. Jak dotąd udawało się, koty są młode, bez problemów wieją na najbliższe drzewo. Od drzewa jestem w stanie go odwołać na gwizd, ale nic nie działa w czasie pogoni.
Nie jest zajadły, nie ujada tak jak wtedy gdy goni zająca, ale ryzyko jest, że jak już dogoni, to udusi.

Trochę też dołożyłam do problemu przygarniając drugiego psa (mieszaniec owczarka niemieckiego, ale mniejszy) - kiedy się błąkał po wsi wyglądał na bardzo starego - takie trzy ćwierci do śmierci. Pomyślałam że wezmę, podkarmię, poszukam właścicieli, i niech se spokojnie zdechnie. Ale wystarczyło 2 tygodnie dobrego jedzenia i codziennie poświęcanej uwagi, a pies jest odmieniony. Biega, szczeka, przywiązał sie do mnie i już (po początkowych zgrzytach) dobrze dogaduje się z chartem. Razem sobie biegają, węszą, no, i niestety, gonią koty.

Stary pies jest posłuszniejszy, już w czasie pogoni daje się odwołać na gwizd. Ale, cóż z tego, jak chart goni dalej.
Jak stary goni sam, wrzeszczenie "nie wolno" działa - pies przypada do ziemi i czołga się, przepraszając. Ale nie wiem, czy on rozumie, że ma nie gonić, czy po prostu przeprasza, bo podniosłam głos i się boi.

Jak na razie, żeby rozwiązac problem:
1. kupiłam kagańce fizjologiczne dla obu psów i powoli je przyzwyczajam - na razie jestem na etapie wsadzania chrupek i kiełbasy do środka, żeby wyjadały.

2. Wyprowadzam psy o stałych porach 3 razy dziennie. Koty się powoli przyzwyczajają, że po 17:30 są w miarę bezpieczne, bo wtedy stary śpi, a chart idzie do domu. Ale to się skończy, jak będą prace polowe - wtedy oba psy i my wszyscy bedziemy na polu i nawet do 21, więc koty będą bezpieczne tylko w nocy.

3. Ćwiczę przywołania na gwizd na każdym spacerze - im szybciej przybiegną tym więcej daję chrupek. Dziś parę razy dały się odwołać od gonienia wiewiórki. Ale zawsze za chwilę wracają gonić ;/

4.Oswajam psy z zapachem naszych kotów - znaczy, wprowadzam do chlewa, trzymając za obrożę, jak koty siedzą wysoko na półkach/ we wnęce okna. Wtedy jest ok, psy nie wyrywają się do kotów, nawet nie warczą. Koty fuczą i się jeżą, ale siedzą na miejscu.

Byłabym wdzięczna za wszelkie sugestie/rady, jak pracować z psami. Sprawa jest dość ważna, bo mam zapowiedziane, że jak którego kota zagryzą to mi "potrują te kundle" ;/ Nie wiem, czy to całkiem serio mówione było, ale wolę nie sprawdzać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:09, 20 Mar 2013    Temat postu:

Powiem tam - u charta to może być dość groźne i trudne do wytępienia, bo z opisu:
Cytat:
Nie jest zajadły, nie ujada tak jak wtedy gdy goni zająca, ale ryzyko jest, że jak już dogoni, to udusi.

wygląda to jak polowanie. Polowanie jest zazwyczaj bezgłośne, "bezemocjonalne". Jest sekwencja: namierzyć, dogonić, zagryźć.
Nie wiem, czy akurat byłoby tak w przypadku Twojego psa, ale lepiej nie ryzykować.
Ćwicz do bólu przywołanie, może mój artykuł Ci jakoś też pomoże, najlepiej jakbyś zastosowała warunkowanie gwizdu:
[link widoczny dla zalogowanych]

Wiem, że wielu osobom udaje się nawet psy myśliwskie odwoływać z pogoni za sarnami, itp.

Cytat:
Ale nie wiem, czy on rozumie, że ma nie gonić, czy po prostu przeprasza, bo podniosłam głos i się boi.

Podejrzewam, że dokładnie tak, jak w przypadku charta, to jest strach - po prostu wie, że jesteś zła, ale nie ma pojęcia, dlaczego. widać nie kojarzy tego.

Cytat:
jak będą prace polowe - wtedy oba psy i my wszyscy bedziemy na polu i nawet do 21,

Pomyśl nad dużym kojcem, do którego mogłabyś zamykać psy, gdy Was nie będzie. Innym rozwiązaniem może być przywiązywanie ich na długich linkach w okolicy, gdzie akurat będziecie pracować (jeśli nie ma drzewa, a to by było najlepiej, są takie wkrętaki do ziemi , ale wtedy byś musiała jakiś cień psom zapewnić. )

Cytat:
Dziś parę razy dały się odwołać od gonienia wiewiórki. Ale zawsze za chwilę wracają gonić ;/

Naucz je, że po każdym przywołaniu przytrzymujesz je na chwile za obrożę. Dajesz w tym czasie kilka smaczków, chwalisz, itp. W przypadku, gdy akurat odwołasz je z pogoni, trzymaj je tak długo, aż zdobycz nie ucieknie daleko - wtedy już motywacja do pogoni będzie mała, bo obiekt będzie nieosiągalny.
Być może pomogą Ci długie linki? W razie gdyby pies jednak Ci się wysmyknął, możesz jeszcze depnąć linkę (ale to niebezpieczne przy obroży, lepiej wtedy założyć psom szelki).

Cytat:
wprowadzam do chlewa, trzymając za obrożę

Spróbuj to robić na lince, której nie trzymasz. Bo trzymanie za obrożę to zupełnie inna sytuacja, niż jak pies jest luzem i nie czuje ręki bezpośrednio przy ciele.
Postaraj się też psom pokazywać koty np., w porze ich karmienia. Czyli niech druga osoba woła kiciusie, a Ty z psami na linkach (przydepniętych/trzymanych w razie czego) siedzisz sobie w jakiejś odległości i karmisz psy i chwalisz bardzo, jak obserwują zbiegające się koty, ale są grzeczne i się nie rwą.

Cytat:
Sprawa jest dość ważna, bo mam zapowiedziane, że jak którego kota zagryzą to mi "potrują te kundle" ;/ Nie wiem, czy to całkiem serio mówione było, ale wolę nie sprawdzać.

Ehh, niestety jednak żadna praca z psami nie zapewni Ci 100% bezpieczeństwa Sad Psy to drapieżniki, a zwłaszcza charty, które zostały stworzone do polowania - one nie miały sobie gonić, tylko też zabić ofiarę. Owczarki to raczej właśnie instynkt pogoni mają, rzadko to się kończy czymś poważniejszym, ale nie wiesz, co się stanie, gdy psy zadziałają w trybie stada.
Myślę, że nierealnym jest oczekiwać, że takie psy nigdy w żadnej sytuacji nie skrzywdzą kota - wiem, że to brzmi brutalnie i nie mam pojęcia, co bym zrobiła, gdyby mój pies zagryzł kota na wsi, ale taka jest natura czasem Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SardonicAlly




Dołączył: 02 Paź 2012
Posty: 13
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 14:06, 20 Mar 2013    Temat postu:

Bardzo dziekuję za odpowiedź i cenne wskazówki.
Chart faktycznie ma silny instynkt łowiecki (W lecie wygonił z naszych pól całe stado saren szkodników, które od paru lat obgryzały wszystkie krzewy, sad i niszczyły uprawy - wtedy to wszyscy się cieszyli, jaki łowny.) i zdaję sobie sprawę z tego że mimo wszystkich moich zabiegów może jednak kota upolować, ale inni domownicy nie rozumieją tego, że nie zawsze mam nad psem pełną kontrolę. Postaram się zrobić wszystko co się da, żeby do zagryzienia nie doszło.

Wypróbuję zgodnie z radą wchodzenie do chlewa i stodoły z psami na luźno leżących linkach. Może spróbuję po jednym psie wprowadzać na początek.

Może by też podrzucić psom na posłania jakieś szmatki na których śpią koty, żeby się oswoiły z zapachem?

Niestety sposób z przyglądaniem się jedzącym kotom za nic nie wypali, bo koty jedzą w swoim pokoju w domu. Jak bym próbowała karmić w chlewie, to jak będą widzieć psy zaraz się pochowają a nie będą nawet próbować jeść.

Będę próbować je łapać za obrożę i karmić, jak dadzą się odwołać od wiewiórki/kota.

Bardzo pożyteczny artykuł w linku, dziękuję! Wezmę teraz boczek i kiełbasę zamiast chrupek, kupię gwizdek, żeby brzmiało inaczej niż moje własne gwizdanie, i zacznę ćwiczyć.

A względem kagańców, mam pytanie - czy jak już nauczę psy żeby je nosiły, to mogą nosić cały dzień, zdejmowane tylko na posiłki i na noc? Czy to im w jakiś sposób zaszkodzi/ sfrustruje je? Te kagańce to tylko ze względu na koty, ani do ludzi obcych ani do psów nigdy nie są agresywne. Czy to w ogóle dobry pomysł, z tymi kagańcami?

Pomysł z psami na linkach, przywiązanymi do drzew, jak będziemy pracować w polu jest dobry, zwłaszcza dla starego psa. Chart sie będzie pewnie trochę rwał, bo nigdy go nie wiązałam, zawsze biegał luzem.

Jeszcze tylko ostatnie pytanie: jak powinnam reagować kiedy gonią kota - po prostu od razu gwizd na przywołanie, czy najpierw jednak próbować tego "nie wolno"? Nie chcę żeby im się wymieszało.

Pozdrawiam i dziękuję za pomoc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:00, 20 Mar 2013    Temat postu:

Cytat:
Może spróbuję po jednym psie wprowadzać na początek.

Tak, to może pomóc. Możesz w ogóle z nim tam spędzić trochę czasu - nie wiem, jakąś książkę wziąć, żeby koty przestały syczeć, a on się wyluzował trochę Smile

Cytat:
Może by też podrzucić psom na posłania jakieś szmatki na których śpią koty, żeby się oswoiły z zapachem?
Pomysł dobry, nie zaszkodzi, ale jeśli wyzwalaczem pogoni jest obiekt w ruchu, to pies zareaguje, nim dotrze na tyle blisko, aby rozpoznać zapach.

Cytat:
Jak bym próbowała karmić w chlewie, to jak będą widzieć psy zaraz się pochowają a nie będą nawet próbować jeść.

Możesz spróbować na dworze. Wpierw stanąć gdzieś z dala z psami, a po chwili niech ktoś dopiero wyniesie im jedzenie i zawoła Smile Może przy większej przestrzeni one się nie będą bały - inna sprawa, że możesz to zaaranżować tak, że koty psów nie będą widziały, a psy koty tak Smile

Cytat:
Czy to w ogóle dobry pomysł, z tymi kagańcami?

Raczej pomysł średni - bo jednak pies w trakcie dnia sobie żuje różne rzeczy - a to patyczki, a to jakieś resztki swojego obiadu znajdzie, itp. żucie wycisza i relaksuje. Jak nie będą mieć takiej możliwości, mogą chodzić zdenerwowane.
Inna sprawa to to, że pies wie, że jak ma kaganiec, to nie może używać pyska, m.in do obrony - przez to mogą czuć się niepewnie i np. zacząć reagować agresywnie na różne rzeczy. (ale mogą, nie muszą).

Może jednak jak już ich zupełnie nie możesz kontrolować, bo Cię nie ma, to niech siedzą w kojcu? Może na początek puszczaj je na linkach także po podwórku?

Cytat:
Chart sie będzie pewnie trochę rwał, bo nigdy go nie wiązałam, zawsze biegał luzem.

Jeśli przewidujesz taką sytuację, to przećwicz z nim już teraz (póki masz czas - przy sianokosach nie będziesz miała czasu, by go często nagradzać za grzeczne czekanie) przywiązywanie do różnych rzeczy i Twoje odchodzenie. Zacznij od kroku poza zasięgiem linki i zaraz wróć w zasięg, by pochwalić psa, jak chwilę postoi i dać mu coś dobrego. Stopniowo odchodź dalej, rób różne rzeczy (np. podnoś coś i noś kawałek), żeby to było coraz bardziej zbliżone do pracy w polu. Ale uwaga - jak zwiększasz odległość, to nie dokładaj rozproszeń. Jak dokładasz rozproszenia, to najpierw dość blisko. Ułatwiasz maksymalnie i powoli stopniowo zwiększasz wymagania tak, by pies nawet nie zauważył, że umie spokojnie siedzieć 15 minut, podczas gdy Ty np. grabisz liście i tylko co jakiś czas mówisz "dobry piesek" Smile

Cytat:
jak powinnam reagować kiedy gonią kota - po prostu od razu gwizd na przywołanie, czy najpierw jednak próbować tego "nie wolno"? Nie chcę żeby im się wymieszało.

Ja zawsze wpierw daję sygnał braku nagrody (u nas E-E!) i po tym komenda właściwa - najczęściej przywołanie Smile


Ostatnio zmieniony przez Ala od Jazza dnia Śro 18:01, 20 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SardonicAlly




Dołączył: 02 Paź 2012
Posty: 13
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:27, 21 Mar 2013    Temat postu:

Dziękuję za odpowiedź.
Dzisiaj wprowadziłam starego (Marley) do chlewa, wcale go nie trzymałam. Kotka siedziała na stole. Odległość między nimi jakieś 2.5 m, ja stałam trochę z boku. Najpierw zafuczała, Marley na to nic. Stał w miejscu, lekko machał, patrzył to na mnie, to na nią. Za jakieś paręnaście sekund kotka przestała fuczeć, wtedy dałam Marley'owi chrupek, pogłaskałam, pochwaliłam. Postaliśmy tak jeszcze ze dwie minuty, pies wyluzowany, kotka spięta, ale cicha. Wyszliśmy, coby nie stresować jej za bardzo. Następnym razem spróbuję pobyć trochę dłużej.

Potem zrobiliśmy jeszcze rundkę po stodole i strychu, żeby sobie powąchał (koty były w domu).

Mam nadzieję, że tak mniej-więcej ma to wyglądać. Ojciec zasugerował, że skoro są spokojne to weźmie kota na ręce i da do powąchania psu, ale moim zdaniem to głupi pomysł, bo kot go podrapie, zacznie uciekać, a wtedy pies zacznie go gonić. Mam rację?

Zeby nie było tak różowo, Marley dziś pogonił innego naszego kota. Złapał jego trop w lesie, wytropił, pogonił na drzewo, zaszczekał parę razy i usiadł se pod tym drzewem zadowolony. Łatwo dał się odwołać od drzewa i wziać na smycz. Zareagować wcześniej nawet nie zdążyłam ;/
Kotu nic, nerwy to one mają ze stali. Przyszedł se spokojnie potem na jedzenie.

Byłoby bezpieczniej dla kotów jakbym brała towarzystwo psie na smyczowe spacery, ale chart strasznie ciągnie, oplątuje starego i mnie, stary warczy, i zaczyna się. Zresztą, spacer jest żeby się wylatały, tak to by tylko wykończyły, i siębie i mnie ;P

Od jutra zaczynam ćwiczyć wiązanie charta na lince, po spacerze, żeby był zmęczony i mniej skory do rwania się do mnie.
Jak się okaże, że do liny jest nieprzyuczalny, to faktycznie postawię im kojec, ale wolałabym tego uniknąć, bo znowu problem - my w polu cały dzień, nikogo w domu, psy w kojcu i wycie na całą wieś/ rozwalanie kojca, bo chart ma duży lęk separacyjny i świruje jak mnie nie ma.

Pozdrawiam, dziekuję za rady i pomoc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:16, 21 Mar 2013    Temat postu:

Cytat:
Mam nadzieję, że tak mniej-więcej ma to wyglądać.

Tak. Dużo go też chwal, jak jest spokojny, z czasem spróbuj pogłaskać kota, a on ma nie podchodzić (chwalisz wtedy, że stoi) Smile

Cytat:
ale moim zdaniem to głupi pomysł, bo kot go podrapie, zacznie uciekać, a wtedy pies zacznie go gonić. Mam rację?

Masz rację - pomysł głupi, bo kot jest żywą istotą, która w dodatku wyraźnie się stresuje obecnością psów. Zabranie mu możliwości ruchu tylko ten stres pogłębi, a reszta to jak już opisałaś Wink

Cytat:
Zareagować wcześniej nawet nie zdążyłam ;/

No, czasem sa takie sytuacje, kiedy nie mamy wpływu. Ale myślę, że jak uwarunkujesz gwizdek, to nawet w takiej chwili będziesz mogła go odwołać.

Cytat:
ale chart strasznie ciągnie, oplątuje starego i mnie, stary warczy, i zaczyna się.

Jeśli masz więcej czasu, to polecam osobne spacery. O wiele więcej dają w kwestii opanowania każdego psa z osobna, co potem się przekłada na spacer z obydwoma. Zwłaszcza z chartem mogłabyś ćwiczyć np. luźną smycz ( [link widoczny dla zalogowanych] )

Cytat:
Od jutra zaczynam ćwiczyć wiązanie charta na lince, po spacerze, żeby był zmęczony i mniej skory do rwania się do mnie.
Jak się okaże, że do liny jest nieprzyuczalny

Takie ćwiczenia z odchodzeniem mogą też bardzo pomóc w problemach separacyjnych - pies uczy się, że nic się nie dzieje, jak odchodzisz - mało tego, wracasz za chwilę z czymś pysznym.
Jesli będzie umiał na jakąś odległość spokojnie czekać mając Cię w zasięgu wzroku, wtedy dokładaj chwilowe znikanie z pola widzenia (np, na sekundę wejdź za drzewo, budynek, itp).
Jak będziesz powoli i stopniowo podnosić kryteria trudności, to myślę, że on się przyzwyczai.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SardonicAlly




Dołączył: 02 Paź 2012
Posty: 13
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 1:00, 05 Cze 2013    Temat postu:

Minęło ponad 2 miesiące, i muszę przyznać, że kocio-psia sytuacja się unormowała. Ala od Jazza - twoje rady naprawdę się przydały!

Psy umieją już spokojnie leżeć przywiązne na linkach do drzew, kiedy pracujemy w polu, (często są spuszczane - wtedy też tylko leżą w cieniu/przyglądają się wiewiórkom) nie gonią naszych kotów (no, pod warunkiem, że zobaczą je dość blisko, i kot nie biegnie szybko), tylko je wyniośle ignorują. Przestały już za nimi bez przerwy węszyć, nie próbują tropić. Jak już pogonią (jakiegoś obcego, albo naszego, ale jak jest daleko i biegnie szybko), to na "ej, nie wolno!" stary zaraz hamuje, chart pogoni kawałek dalej , ale daje się przywołać gwizdem. Oczywiście, nic z tych rzeczy na charta nie działa jak pojawi sie sarna czy zając (wtedy jest psia histeria) ale starego (Marley) już nieraz od gonienia zająca odwołałam na gwizd.

Koty w pomieszczeniach totalnie ignorują - oswajanie z zapachem się przydało. Nawet koty przestały się bać panicznie, po prostu są ostrożne, ale już nie fuczą i nie uciekają pędem na widok psa. Można nieraz zobaczyć taki idylliczny obrazek - psy ze mną na boisku w stodole, leżą spokojnie, a koty trochę wyżej, na sianie. Generalnie, nie powiem, żeby była jakaś między nimi przyjaźń, trzymają się na dystans, ale tolerują się, nauczyły się nie włazić sobie w drogę - i o to mi chodziło. Przy tym obyło sie bez budowy kojca i bez wkładania kagańców.

Dziękuję za rady. Psiska i kociarnia pozdrawiają Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SleepingSun
Giga Forumowicz



Dołączył: 20 Kwi 2010
Posty: 1505
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 7:52, 05 Cze 2013    Temat postu:

cudownie czytać takie ''zakończenia'' Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:02, 07 Cze 2013    Temat postu:

Nie pozostaje mi napisać nic innego, niż to, że wykonałaś KAWAŁ DOBREJ ROBOTY! Very Happy Świetnie się czyta takie posty, ciesze się, że sytuacje udało się opanować - cóż, ideału nigdy nie ma, a o przyjaźni to ja nawet nie myślałam. A ignorowanie się wzajemnie jest stanem jak najbardziej normalnym, zdrowym i pożądanym Wink
Więc jeszcze raz - GRATULACJE! Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tilia_
świeżątko



Dołączył: 15 Lip 2008
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:02, 17 Cze 2013    Temat postu:

SardonicAlly napisał:
Chart faktycznie ma silny instynkt łowiecki (W lecie wygonił z naszych pól całe stado saren szkodników, które od paru lat obgryzały wszystkie krzewy, sad i niszczyły uprawy - wtedy to wszyscy się cieszyli, jaki łowny.)


Dość istotna kwestia: w Polsce niestety wciąż funcjonuje Ustawa Prawo Łowieckie. Charty i mieszańce chartów są według tej ustawy traktowane na równi z bronią: trzeba mieć zezolenie na ich posiadanie. Polowanie z chartem (kłusownictwo) jest poważnym przestępstwem, a za takie może zostać niestety potraktowane wyganianie saren z sadu. Postaraj się o zezwolenie, bo jak ktoś Cię podkabluje, to odbiorą Ci psa, a Ty możesz mieć sprawę o kłusownictwo (zagrożone grzywną lub karą pozbawienia wolności do pięciu lat).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:36, 19 Cze 2013    Temat postu:

O, Matko... Ja też zapomniałam przy okazji rozmyślań o posiadaniu whippeta, że na charta trzeba mieć pozwolenie Wink A charciki włoskie też są uważane za charty w tym kontekście? Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tilia_
świeżątko



Dołączył: 15 Lip 2008
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:10, 19 Cze 2013    Temat postu:

Ala od Jazza napisał:
O, Matko... Ja też zapomniałam przy okazji rozmyślań o posiadaniu whippeta, że na charta trzeba mieć pozwolenie Wink A charciki włoskie też są uważane za charty w tym kontekście? Wink


Tak. Całą X grupa oraz bliżej niesprecyzowane "mieszańce chartów" (czyli co biegły uzna za "mieszańca charta" - najczęściej to, co ma "długie nogi, chudy brzuch i długi pysk" - tak, bzdura ale tak w praktyce jest). Uzyskanie zezwolenia to powinna być formalność - składasz papier, uiszczasz opłatę skarbową i po kilku tygodniach, albo i od ręki, przychodzi papier. I tak zazwyczaj jest (choć niestety nie zawsze).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8027
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:30, 19 Cze 2013    Temat postu:

Heh.. Jak zwykle biurokracja bez pomyślunku..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tilia_
świeżątko



Dołączył: 15 Lip 2008
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:19, 19 Cze 2013    Temat postu:

Przejrzyj na charcim temat o zezwoleniach Twisted Evil Evil or Very Mad Evil or Very Mad Ale to jak będziesz miała dużo czasu i coś do znieczulenia...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SardonicAlly




Dołączył: 02 Paź 2012
Posty: 13
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:28, 29 Cze 2013    Temat postu:

Dzięki za ostrzeżenie, ale wolę tematu nie ruszać. W książeczce zdrowia ma napisane po prostu "mieszaniec", dla bezpieczeństwa. Zezwolenia mi nie dadzą, bo nie mam zagrodzonego terenu. Terenu nie zagrodzę, bo nie mam forsy na taką inwestycję. Nikogo nie będzie obchodzić, że pies chodzi za mną jak cień, nigdzie się nie włóczy, siedzi w domu albo na lince, a na spacer w pola wychodzi luzem 3 razy dnia. Odbiorą psa i tyle, albo i od razu uśpią. Piesu ma 9kg, jedyne co może upolować to chomik, szczur czy tam kret, więc obiektywnie rzecz biorąc o pobliską zwierzynę nie ma się co bać.

Co do saren, problem z nimi był zawsze, bo kilka lasów blisko, a koło łowieckie miało zniszczone sady (sąsiad musiał zlikwidować nowy sad, cały zeżarły) i uprawy głęboko w czterech literach. Chart sobie poradził z całym stadem w 2 miesiące. Sarny wyniosły się z pobliskich zagajników z powrotem do lasu i na nieużytki parę kilometrów dalej, przy czym żadnej nic się nie stało. Po prostu je wystraszył. Sąsiedzi są więc wdzięczni, i nie myślą nic kablować. W sezonie łowieckim chart w dzień wychodzi tylko na lince, więc żaden myśliwy go nie przyuważy. W związku z tym myślę, że sprawę lepiej zostawić jak jest.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Jak uczymy psa... Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin