Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Szkolenie pozytywne a stres
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Inne metody pozytywne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacol123
Administrator



Dołączył: 01 Maj 2006
Posty: 4101
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 10:40, 18 Sty 2007    Temat postu: Szkolenie pozytywne a stres

Zaobserwowałem ciekawą moim zdaniem rzecz. Otóż patrząc na niektóre bardzo pozytywnie wychowywane psy widzę, że jeśli ich właściciele robią wszystko, co mogą, żeby ich psy nigdy nie doświadczyły czegoś przykrego, to takie psiaki kompletnie nie umieją sobie radzić z frustracją.
Natomiast psy, które doświadczyły jakiegoś stresu, który ich nie załamał i pozytywnie go przeżyły - są odporne i psychicznie "twardsze".
Macie podobne obserwacje?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Basia
Gość






PostWysłany: Czw 17:37, 18 Sty 2007    Temat postu:

Moze raczej jest tak, ze te odporne i psychicznie "twardsze" sa w stanie pozytywnie przezyc sytuacje stresowa. Np. moja suka od szczeniaka byla wychowywana wedlug zasady: szczeniak sobie poradzi, musi sie sam nauczyc i przystosowac i absolutnie jej to nijak nie wzmocnilo psychicznie, a wrecz przeciwnie. Zanim ja wzielam przezyla przywiazanie na dzialkach, zostawienie, podroze po kilku domach, bycie z bardzo roznymi psami i z bardzo roznymi ludzmi. Full socjalizacji, ale ponad jej mozliwosci psychiczne. Inny pies to przelknal by ze spokojem.
Cytat:
robią wszystko, co mogą, żeby ich psy nigdy nie doświadczyły czegoś przykrego, to takie psiaki kompletnie nie umieją sobie radzić z frustracją.

a mozesz podac konkretny przyklad?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta i Wika
Gość






PostWysłany: Czw 18:05, 18 Sty 2007    Temat postu:

A co to znaczy, że pies jest odporniejszy i psychicznie twardszy? Jak to się objawia? Jak to mierzyć? Na co odporniejszy, konkretnie?

I co to właściwie znaczy "bardzo pozytywnie wychowywane"? To znaczy pod kloszem? Bo w takim układzie najbardziej pozytywnie wychowywane będą burki na łańcuchach na wsi, albo siedzące w kojcach Wink
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alina
forumowicz



Dołączył: 23 Sie 2006
Posty: 262
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Pabianice/Łódź

PostWysłany: Czw 23:25, 18 Sty 2007    Temat postu:

O matko!
Nie straszcie mnie Wink bo ja na Bolesława chucham, dmucham, ciesze się że nie jest z niego tzw. BoiDudek a tu wychodzi na to, że psiak mi sie załamie przy większym stresie Embarassed
Biorę się za zgłębianie tematu Cool
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Basia
Gość






PostWysłany: Czw 23:30, 18 Sty 2007    Temat postu:

Tylko jednak miej na uwadze trudny czas lekow, ktory za chwile moze sie pojawic i moze nie przesadzaj w tym czasie z dawaniem mu nadmiaru emocji, zeby wytrzymal Smile
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacol123
Administrator



Dołączył: 01 Maj 2006
Posty: 4101
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:44, 18 Sty 2007    Temat postu:

Basia napisał:
Tylko jednak miej na uwadze trudny czas lekow, ktory za chwile moze sie pojawic i moze nie przesadzaj w tym czasie z dawaniem mu nadmiaru emocji, zeby wytrzymal Smile

NO właśnie! Behawioryści opisują okres wzmożonej drażliwości tuż przed osiągnięciem dojrzałości . Ale Bolo ma dopiero 4 miesiące. Jeszcze chyba ma czas na te strachy.... Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Basia
Gość






PostWysłany: Czw 23:46, 18 Sty 2007    Temat postu:

juz 5 mscy i kilka dni; przynajmniej tak wynika z podpisu Smile, a ten trudny czas nastepuje od okolo 6 msca, wiec chyba to juz Smile
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alina
forumowicz



Dołączył: 23 Sie 2006
Posty: 262
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Pabianice/Łódź

PostWysłany: Pią 0:08, 19 Sty 2007    Temat postu:

Musze powiedzieć że ja mam 25 lat a w stres mnie ładny wpakowaliście WinkLaughing
Co mam robić w "tych" stresujących momentach? Zająć psa zabawą, ćwiczeniami, odwrócić uwagę? <- chociaż to też jakieś emocje Rolling Eyes Muszę pomyślec długo i na spokojnie...Smile
Zerowe ze mnie zacięcie naukowe Laughing a piernik mamuta ma 5 miesięcy z haczykiem Wink

Nadmiar emocji? co przez to rozumieć?
O kurcze! Shocked My dużo się przemieszczamy z miasta do miasta, pociągami...
Podpisuje się pod pytaniami Marty Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta i Wika
Gość






PostWysłany: Pią 0:18, 19 Sty 2007    Temat postu:

Ja zadałam to pytanie, bo myślę, że trudno to generalizować. Mój pies, narażany od wczesnego szczenięctwa na straszne stresy związane z podróżami, zmianami miejsca, łażeniem po terenie itp. jest myślę pod tym względem dość odporny, może nawet twardy. Oczywiście, po podróży, konferencji itp. widzę w niej objawy stresu jeszcze przez dzień czy dwa, ale to nie jest coś takiego, z czym ona sobie nie radzi.

Natomiast gdyby jakimś nieszczęśliwym zrządzeniem losu trafiłaby do ludzi, którzy by na nią krzyczeli i w ogóle traktowali mało przyjaźnie, to podejrzewam, że byłoby z nią kiepsko. A są psy, po których wydzieranie się właściciela spływa.

Szkolenie dla Wiki zawsze jest stresem, zawsze ją nakręca, pobudza, adrenalina się wydziela. Właściwie wszystko jedno, czy szkolenie klikerem, czy zabawa piłeczką albo sznurkiem. To jest pozytywny stres, ale stres, i to silny Smile Ostatnio szukam sposobów na równoważenie tego, po sesji obediencowej dobrze spacerowym krokiem pochodzić po lesie (a pies biega/chodzi i niucha), po sesji i zabawie w domu dobrze dać psu coś do gryzienia i mamlania, itp. Chociaż gryzienie i mamlanie też może być stresujące i nakręcające, w pewnych sytuacjach... ale to osobny temat, rozpracowywany aktualnie Wink
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Basia
Gość






PostWysłany: Pią 0:43, 19 Sty 2007    Temat postu:

Marta i Wika napisał:
Mój pies, narażany od wczesnego szczenięctwa na straszne stresy związane z podróżami, zmianami miejsca, łażeniem po terenie itp. jest myślę pod tym względem dość odporny, może nawet twardy.

Alta jezdzila pocigami, autobusami, tramwajami, co 2 dni bywala w lesie i sie nie uodpornila. W pojazdach od malego byla skarmiana, a jak przyszedl czas tych 8 miesiecy to bylo coraz gorzej. W okresie wzmozonej drazliwosci jezdzilam z Alta pocigami do Krakowa na szkolenie i ona tam nie wyrabiala. Nikt mi nie powiedzial, ze to trudny czas dla psiej psychiki. Za duzo atrakcji, nie byla w stanie tego wszystkiego przerobic. A las nad woda, to byla jedna ze straszniejszych rzeczy. Dzwieki odbijajace sie od wody przerastaly ja, mimo ze niby powinna byla miec teoretycznie dobre skojarzenia, bo przeciez biegala sobie po lesie ...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
unytka
Gość






PostWysłany: Pią 10:30, 19 Sty 2007    Temat postu:

Moim zdaniem trzeba pamietać, że jest coś takiego jak wrodzona odporność na stres. I u jednego psa "emocjonujace" i pełne atrakcji życie spowoduje "stwardnienie" psychiki, a u innego poddanego podobnym bodźcom spowoduje wręcz przewrażliwienie i spadek odpornośći na stres. I jest to cecha osobnicza.
Mój Neo tez był w sumie nieźle socjalizowany choć dopiero od 4 miesiąca: poznał miasto, zabierałam go w różne miejsca, chodził do przedszkola dla szczeniaków, chodził z nami do różnych domów, jeździł na wystawy, itd, a mimo to ma dużo mniejszą odpornośc niż Juka u której łatwo stres przełamać żarełkiem. Teraz mam przykład: dwa dni temu przyszły zamówione klatki. W sumie też stresowa sytuacja, coś nowego pojawiło sie w domu.Ustawiłam je, włożyłam kocyki do środka i Juka na pierwszą komendę weszła, żeby spokojnie schrupać wedzone ucho, dostaje też tam posiłki. Neo owszem podszedł do klatki powęszył ale nawet nie chcial włożyć głowy do środka, ucho muisiałam położyć obok klatki, dopiero wziął. Michę zje, ale jak jest w doległości co najmniej metr od klatki.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta i Wika
Gość






PostWysłany: Pią 10:33, 19 Sty 2007    Temat postu:

Basia napisał:
Alta jezdzila pocigami, autobusami, tramwajami, co 2 dni bywala w lesie i sie nie uodpornila. W pojazdach od malego byla skarmiana, a jak przyszedl czas tych 8 miesiecy to bylo coraz gorzej. W okresie wzmozonej drazliwosci jezdzilam z Alta pocigami do Krakowa na szkolenie i ona tam nie wyrabiala.


No dobra, ale od którego miesiąca życia Alta jest u Ciebie? Ile miała miesięcy jak znalazła się przy tej altance?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Basia
Gość






PostWysłany: Pią 15:40, 19 Sty 2007    Temat postu:

Marta i Wika napisał:
No dobra, ale od którego miesiąca życia Alta jest u Ciebie? Ile miała miesięcy jak znalazła się przy tej altance?

Jak miala jakies 7 tyg to ja znalazl znajomy Dag. Potem bywala w roznych domach u ludzi z Alteri (tez u Agnieszki O.). Ja ja wzielam jak miala jakies 4 msce.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bozena
Gość






PostWysłany: Sob 13:48, 10 Mar 2007    Temat postu:

Basia napisał:
Marta i Wika napisał:
Mój pies, narażany od wczesnego szczenięctwa na straszne stresy związane z podróżami, zmianami miejsca, łażeniem po terenie itp. jest myślę pod tym względem dość odporny, może nawet twardy.

Alta jezdzila pocigami, autobusami, tramwajami, co 2 dni bywala w lesie i sie nie uodpornila. W pojazdach od malego byla skarmiana, a jak przyszedl czas tych 8 miesiecy to bylo coraz gorzej.


A dlaczego uwazasz, ze to przeladowanie wrazeniam, "przesocjalizowanie" spowodowalo problemy u Alty? Moze gdyby nie byla socjalizowana byloby 10 razy gorzej? Kolaki to np. czesto lekliwe psy - mimo socjalizacji - dopiero gdy takowej nie ma w ogole, robia sie nie lekliwe a ogromnie lekliwe.

Pytam z ciekawosci, na podstawie czego mozna sadzic i oceniac, jaki stopien socjalizacji dla jakiego psa jest w sam raz. W jaki sposob ocenic 'co by bylo gdyby'. Na jakiej podstawie sadzic, ze gdyby nie 'nadmierna' socjalizacja to pies bylby odwazniejszy i mocniejszy psychicznie - a moze wrecz przeciwnie? Przeciez socjalizacja nie jest cudowna recepta na wszystko, jest bardzo wazna, ale mimo to - ona moze tylko pomoc - z okreslonego psa o okreslonych predyspozycjach nie zrobi czegos calkiem innego.

Inna rzecz: mysle, ze u Alty moglo co innego zadzialac - socjalizacja socjalizacja, ale ona - z tego co piszesz - nie miala takiego 'wlasnego' punktu odniesienia, stalego, stabilnego, bezpiecznego miejsca, do ktorego od poczatku by wracala. Takiego przenoszenia z kata w kat, z domu do domu, od pana do pana nie nazwalabym socjalizacja... socjalizacja to pokazywanie nowych, 'strasznych' elelmentow, przy rownoczesnym zachowaniu stalych, niezmiennych, stanowiacych o poczuciu bezpieczenstwa - a tego zdaje sie Alta nie miala, prawda? Bo 4 miesiace to juz potrafi byc sporo dla takiego psa...

Moze nie wszystkie psy potrzebuja takiego stalego punktu odniesienia - mysle, ze to jest bardzo wazne dla wszystkich psow zdolnych do bycia tzw."psami jednego pana", sa pewne rasy, w ktorych charakter jest to wrecz wpisane, przyslowiowe. Jesli takiego psa tego pozbawic - zrobi sie z niego strzepek nerwow.
Nie jestem przekonana, zeby to mialo miec cos wspolnego z socjalizacja.

pozdr
Bozena i Rudie
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Basia
Gość






PostWysłany: Nie 10:47, 11 Mar 2007    Temat postu:

Bozena napisał:
A dlaczego uwazasz, ze to przeladowanie wrazeniam, "przesocjalizowanie" spowodowalo problemy u Alty? Moze gdyby nie byla socjalizowana byloby 10 razy gorzej?

Napewno byloby inaczej/ gorzej bez socjalizacji. Juz gdzies pisalam, ze widze teraz roznice w zachowaniu psa nadpobudliwego i troche lekowego socjalizowanego (Alta) i niesocjalizowanego (Aba).
Jesli Alta mialaby prawidlowa socjalizacje, tzn. odpowiednia do jej mozliwosci przerabiania informacji, to prawdopodobnie nie nauczylaby sie nieodpowiedniego (z punktu widzenia czlowieka) reagowania. Chodzi o to, ze jasli pies ma sie czegos nauczyc, to musi byc na odpowiednim poziomie pobuzenia. Gdzies tutaj i na klikerze tez pisalam o dzialani zalewania bodzcami, a tu w tym watku:
http://www.szkoleniepsow.fora.pl/viewtopic.php?p=2460&highlight=zalewanie+bodzcami#2460
Poniewaz nie chce mi sie pisac tego samego jeszcze raz, wsadzam to, co juz wtedy napisalam:
"Dawkowanie powoli i malymi kroczkami, powolne przyzwyczajanie, bazowanie na tym, co pewne i przewidywalne. I zwyczajne zaniechanie chodzenia w stresujace miejsca. Alta jak byla szczeniakiem byla wszedzie: w autobusach, tramwajach, na ruchomych schodach, w gorach, nad morzem, w lesie, w przedszkolu, w kosciele, w knajpach, w sklepach, na uczelniach, w miejscach z osobami starymi, z osobami niepelnosprawnymi, ale to ja przerastalo. Nie pomagalo ciagle skarmianie psa. Stres byl i jest. I na pytanie "Czy dobrze jest bywac z psem w roznych miejscach" odpowiem: tak, napewno w okresie socjalizacji, ale pod warunkiem, ze jesli mamy psa lekowego i nadpobudliwego, to dawkujemy bodzce z rozwaga. Technika zalania psa bodzcami nam sie absolutnie nie sprawdzila, bo przekroczylam mozliwosci przetwarzania danych ze swiata u suki. Pies zrownowazony, nielekowy dalby sobie rade w tych wszystkich sytuacjach, bo one byly takie z normalnego zycia, w ktorym funkcjonuje dobrze ogrom psow. Moje poprzednie suki tez tak mialy i nie reagowaly tak stresem jak Alta. Mysle,ze zalanie mozgu tym, czego sie zwierze boi, i to w duzej ilosci, nie jest dobre. Zalewac mozna czyms, co jest nieszkodliwe dla zwierzecia. Zreszta chyba ta technika polega wlasnie na prezentacji jakiegos bodzca w duzej ilosci (zalanie), ale z niemozliwoscia uciekniecia od niego. A niemozliwosc skutecznego dzialania np.ucieczki moze doprowadzic przeciez do wyuczonej bezradnosci. Nie wiem, czy stosuje sie technike zalewania w ludzkiej psychologii. Tak sobie rozwazam."
Cytat:
Pytam z ciekawosci, na podstawie czego mozna sadzic i oceniac, jaki stopien socjalizacji dla jakiego psa jest w sam raz.

Po jego reakcjach. Teraz juz wiem troche na temat roznych reakcji, potrafie zobaczyc juz sporo zachowan psa, ktorych nie widzialam i o ktorych nie wiedzialam jak mialam Alte. Majac teraz takiego psa jak Alta zupelnie inaczej, czyli bardziej przemyslanie przeprowadzilabym socjalizacje.
Cytat:
W jaki sposob ocenic 'co by bylo gdyby'.

Sa badania, ale nie pamietam teraz gdzie je czytalam, o przestymulowaniu. Uklad nerwowy psa, konia czy czlowieka dziala wedlug takich samych zasad. Badania, o ktoryc czytalam nie dotyczyly psa, ale koni. Latwo jest wiec przewidziec moze nie konkretne zachowania, ale ze bedzie w zachowaniu zwierzecia cos nie tak.
Cytat:
Przeciez socjalizacja nie jest cudowna recepta na wszystko, jest bardzo wazna, ale mimo to - ona moze tylko pomoc - z okreslonego psa o okreslonych predyspozycjach nie zrobi czegos calkiem innego.

Ale przez odpowiednio przeprowadzona socjalizacje mozna uniknac uczenia sie zacowan psa, ktore wcale nie sa dobre. Np. biegniecie na stracha. Szczekania na stracha, gryzienie stracha ... Jesli sie zle socjalizuje psa, czyli zle sie uczy psa reagowania na rozne bosdzce, to mu juz tak zostanie. I tak jest w przypadku Alty.
Cytat:
Inna rzecz: mysle, ze u Alty moglo co innego zadzialac - socjalizacja socjalizacja, ale ona - z tego co piszesz - nie miala takiego 'wlasnego' punktu odniesienia, stalego, stabilnego, bezpiecznego miejsca, do ktorego od poczatku by wracala. Takiego przenoszenia z kata w kat, z domu do domu, od pana do pana nie nazwalabym socjalizacja.

Tez tak uwazalam i uwazam. Mialam jednak wmawiane, ze to wlasnie ma psa wzmocnic i uodpornic. Moze psa z innym charakterem tak, ale nie takiego jak Alta.
Cytat:
.. socjalizacja to pokazywanie nowych, 'strasznych' elelmentow, przy rownoczesnym zachowaniu stalych, niezmiennych, stanowiacych o poczuciu bezpieczenstwa -

Dokladnie jest tak jak piszesz. Tak naprawde nie wiem jak przebiegala jej socjalizacja od 2 do 4 msca.
Pisalam tez tutaj o Kai, suczce mojej sasiadki, ktora tez miala taka zwykla, teoretyczbnie dobra socjalizacje. Zachwuje sie teraz dokladniue jak Alta. Ten watek jest tutaj:
http://www.szkoleniepsow.fora.pl/viewtopic.php?p=9203&highlight=kaja#9203
Cytat:
Moze nie wszystkie psy potrzebuja takiego stalego punktu odniesienia - mysle, ze to jest bardzo wazne dla wszystkich psow zdolnych do bycia tzw."psami jednego pana", sa pewne rasy, w ktorych charakter jest to wrecz wpisane, przyslowiowe. Jesli takiego psa tego pozbawic - zrobi sie z niego strzepek nerwow.

Tez tak uwazam.
Cytat:
Nie jestem przekonana, zeby to mialo miec cos wspolnego z socjalizacja.

Mysle, ze ma posredni zwiazek. Moze wlasnie taki brak pewnego (stalego) punktu oniesienia powoduje u psa mniejsza odpornosc na uczenie sie nowych rzeczy. (w tym tez jest socjalizacja).
I u Alty doszly jeszcze strachy 8 msca. Widzialam to w jej zachowaniu, ale tez nie wiedzialam wtedy co z tym robic.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Inne metody pozytywne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin