Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Agresja-obrona zasobów ,agresja przeniesiona

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja / Agresja do domowników
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ruzia




Dołączył: 31 Sty 2017
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:26, 04 Lut 2017    Temat postu: Agresja-obrona zasobów ,agresja przeniesiona

Witam.Pojawił ,a raczej zaostrzył się problem agresji mojej 20 miesięcznej jamniczki dotyczący obrony zasobów, czasami agresja przeniesiona.
Zacznę od początku-pies z rodowodem , z dobrej hodowli , wystawiany na wystawach.U nas od ukończenia 7 tygodni.Chętny od szczeniaka do nauki (metoda klikerowa , pozytywnego wzmacniania zachowań, nagrody -smaczki ,zabawa ).Pierwszy raz agresja ukazała się w wieku ok.3-3.5 mca poprzez warczenie i rzucenie się do nas jak dostała świężą kość cielęcą z mięsem. Warczała przy pojawianiu się nas w okolicy, gdzie ją obgryzała, odganiała kłapaniem i szczekaniem jak również rzucaniem się. Następną kość dostała za jakieś 2 tygodnie.Do tego czasu przyzwyczailiśmy ją do nakładania kagańca i chodzenia w nim .Nauka przeprowadzona była na zasadzie skojarzenia kagańca z przyjemnością . Stopniowo przykładanie kagańca do mordki -smaczek,coraz dłużej i dłużej ,a potem podawanie nagród przez kaganiec ,krótki czas przebywania w nim -zabawa,aż do dluższego spacerowania. Następną kość podałam suczce będącej w kagańcu(normalny metalowy koszyk na mordce) i rozpoczęłam naukę uspakajania psa przy kości kiedy ,chodzimy.Pomimo , że nie mogła jeść, zawzięcie pilnowała.Podchodząc w okolicę psa rzucałam jej równie smaczne kąski-surowe mięsko.Na krótkie chwile działało.Można było nawet kucnąć w okolicy psa.Każdy jednak mój ruch powodował agresję na przemian z silnym drżeniem psa.Ćwiczenie nie trwało długo.Ostatecznie udało mi się wziąć kość dając w zamian mięsko a po chwili oddałam kość.Na koniec przytrzymałam za smycz ,żeby zdjąć kaganiec i pozwolić jej pogryść zdobycz i wówczas frustracje całą wyładowała na smyczy szarpiąc ją jak również próbując mnie ugryść. Moja reakcja była odruchowa i natychmiastowa, złapałam szczenię za skórę na karku i uniosłam do góry z komendą ,,fe" ,co nie dało efektu uspokojenia psa ale jeszcze większego rozwścieczenia (myślę ,że tym razem ze strachu)-wiła się jak piskorz próbując kąsać.Przez jakiś czas zaniechałam podawania kości surowych , żeby nie wzbudzać agresji.Kolejne kości podawałam trzymając w ręku-drżała suczka i nie za bardzo chciała obgryzać .To w późniejszym czasie minęło-obgryzała już z ręki, a później jej zostawiałam i jadła ,aż sama odejdzie.Do tej chwili są problemy z pilnowaniem bardziej smakowitych kąsków,np ucho skórzane też wywołuje agresję (teraz tylko warczy, ostrzega).Zdarzyła się też sytuacja ,kiedy to idąc na smyczy wzięła po drodze sobie śliwkę ze skrzynki w zęby i szła dalej (my mamy warzywniak i Neli bywa w sklepie).Zatrzymałam się na chwilę rozmawiając z kimś po drodze, a ona stała spokojnie. Nagle rzuciła się na przechodzącego obok mężczyznę i pogryzła go za nogę. Odszarpnęłam za smycz psa od gościa i wtedy agresja przeniosła się na smycz i na mnie. Dodam ,że śliwkę zauważyłam po incydencie i dopiero zaskoczyłam ,że suka musiała wziąć ją po drodze i gdy ją położyła jak ja zatrzymałam się to po prostu jej pilnowała.I ostatni przypadek ,a w zasadzie seria zachowań- to pilnowanie tapczanu ,mnie i szczeniaka (nie jej szczeniak, od miesiąca jest druga jamniczka -ma 5 m-cy).Sprawa wygląda następująco:ponieważ panowała grypa w domu ,raz mąż potem ja ,to przeniosłam się ze spaniem do drugiego pokoju.Razem ze mną spały jamniki.Gdy mąż rano wszedł ,żeby szczeniaka wyprowadzić na dwór , rozległ się warkot z , a za chwilę atak ze strony starszej suki -Neli.Otrzymała komendę, którą zna i reaguje na nią ( ,, na dół"), zeszła i wówczas mąż mógł wziąć szczeniaka.Następnego dnia sytuacja się powtórzyła.Kolejnego dnia jak zobaczyła i światło na przedpokoju i usłyszała męża zbliżającego się do pokoju już warczała. Po komendzie,," na dól i zejściu dostaje nagrody, więc robi to trochę ociągając się ale robi. I ostatni przypadek-To mąż leżał na tym tapczanie , gdzie wcześniej Neli pilnowała,a wzdłuż niego oba pieski spały (Neli bliżej głowy).Ja weszłam i wówczas Neli zaczęła warczeć.Mąż tak jakby chciał uspokoić ją (dotknąć czy pogłaskać, czy przytrzymać) skierował dłoń ku niej i go dziabła tak porządnie.Trzy dziury od zębów krwawiące).Reakcja nasza -zero ,nic.Ja do męża -to agresja z pilnowania zasobów. Na pewno istotna jest relacja między nami i psem (psami) , więc- ja jestem przewodnikiem, uczę , szkolę psy ,daję jeść, wyprowadzam,mąż tylko kocha i wyprowadza Smile Od tej chwili Neli ma zakaz wstępu na ten tapczan(często na nim sypiała w ciągu dnia jak zostawała sama).Posłanie ma przeniesione na przedpokój , koniec spania z nami i na tapczanie w pokoju ,gdzie pilnuje .Przez 27 lat miałam 2 jamniczki( żyły 18 i 16 lat) i 1 owczarka niemieckiego (żył 17 lat).Przy tych 3 psach wychowałam 2 dzieci .Nie miałam nigdy takich problemów.W tej chwili obawiam się ,że Neli może w każdej chwili coś zacząć pilnować i zaatakuje albo domownika albo kogoś na ulicy.Wprawdzie to mały jamnik ale cięty . Jeżeli chodzi o stosunek do młodszej jamniczki,jest dobrze.Tylko przy jedzeniu stoję obok dopóki nie zjedzą obie,bo mała to żarłoczek i chętnie zjadłaby obie porcje,a Neli pies ogrodnika ,czasem nie je a pilnuje i podnosi wargi.Proszę o porady jak pracować z Neli lub jakie błędy nastąpiły i co można zmienić i naprawić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
miki
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2186
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nowa Sól
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:23, 04 Lut 2017    Temat postu:

Tak na przyszłość: 7 tyg. to za wcześnie by zabierać szczeniaka od matki.
Druga sprawa nie wchodź w konfrontację z psem jak warczy (łapanie za kark) Polecam fajny artykuł o warczeniu.
[link widoczny dla zalogowanych]
Osobiście uważam, że powinnaś poszukać jakiegoś dobrego szkoleniowca w okolicy i się z nim skonsultować. Przez internet trudno rozwiązywać takie problemy nie widząc psa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja / Agresja do domowników Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin