Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Adoptowany pies, agresja do domownika-nastolatki

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja / Agresja do domowników
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bobik




Dołączył: 06 Maj 2017
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 14:25, 13 Cze 2017    Temat postu: Adoptowany pies, agresja do domownika-nastolatki

Pies adoptowany 2 i pół miesiąca temu. W schronisku przebywał około 1,5 miesiąca, wyłapany na ulicy, przeszłość nieznana, w schronisku wykastrowany. Wysoki, 25 kg., oceniony na rok, przez naszego weta i panią z psiego salonu po zębach (kąpiel śmierdziela po miesiącu) na 2 lata.
Domownicy: ja, mąż, 19 letni syn, 13 letnia wyższa ode mnie córka.
Pokoje dzieci na piętrze, życie dorosłych na parterze - salon, kuchnia, sypialnia. Ja nie pracuję zawodowo w chwili obecnej.
Spacery przed adopcją - ponad 2 tygodnie (głównie ja, ale każdy był co najmniej 2 razy). W połowie pierwszego spaceru z mężem, pies chapnął go w tyłek, po czym od razu chciał przegryźć smycz i uciec. Moim zdaniem chciał się bawić.
Przyprowadzony do domu rano w sobotę, problemy zaczęły się wieczorem w niedzielę, tj. na koniec drugiego dnia u nas.
Pies zaczął "startować" do schodzących z góry dzieci.
Później doszły ataki na córkę bez warczenia (od razu skok w jej stronę, gdy wchodziła do kuchni lub zbliżała się do mnie).
Od wtorku mieliśmy już pomoc trenerki.
Co robiliśmy i na jakim jesteśmy etapie
1- spalenie miski - jedzenie tylko w nagrodę, od wszystkich domowników, z konga lub jako szukanie. Jesteśmy na etapie, że można rozłożyć szlaczek z jedzonka, nawet dobrego puszkowego i nie ruszy się bez komendy.
2- komendy - siad, leżeć, zostań, do mnie, na miejsce, szukaj
Z tym na miejsce to też nie do końca jeszcze jest po mojemu. Zakładałam, że pies będzie miał miejscówkę pod schodami. W chwili obecnej w nocy i czasem w dzień śpi pod ławą w salonie. Do tego w salonie mamy kennel - tam wejdzie i zostanie na komendę, śpi sobie w dzień sam. Szybko reaguje na komendę jak jesteśmy w trakcie ćwiczeń czyli jest seria np. siad leżeć na miejsce. Jak chcę odwołać po prostu , to się ślimaczy. tzn. najpierw się odwraca, obejdzie wszytko dookoła, czasem wlezie pod ławę. Generalnie jak dziecko, gdy ma lekcje odrabiać Smile . Ale ja zawzięcie stoję z tym palcem w stronę klatki i w końcu włazi, a ja się cieszę, chwalę i daję nagrodę. Pracujemy nad zamknięciem kennela, ale nie jest łatwo. Cały czas mam nadzieję, że kiedyś przeniosę klatkę pod schody, chociaż sama też bym tam chyba nie chciała, bo tam słychać sąsiadów (szeregówka)
Komendy super wykonuje w domu, na ogródku.
W znajomym terenie za płotem, nawet w rozproszeniu typu mecz na orliku i dzieci - jak jest z nim kontakt - super - czasem. W nowym terenie - brak jakiegokolwiek kontaktu, niekiedy po około 20 minutach jest ok.
3 - chodzenie na smyczy. Nie ciągnie. Uczymy się na luźniej, komenda noga. Bez smyczy po ogródku i znajomym placu działa. Do utrwalenia.
Do wczoraj - na spacerach bardzo ładnie się zachowywał. Do rowerzystów, biegaczy, dzieci, dzieci na rowerach, na hulajnogach, kobiet, mężczyzn, psów na smyczy i luzem.
Gorzej do owczarka za płotem u sąsiadów. Tak pół na pół. Raz jest ok, patrzy na mnie albo przed siebie, a czasem od razu się rzuca.
Spacery: najwięcej ja, trochę mąż, trochę dzieci, trochę razem (takie razem to zazwyczaj bez syna konfiguracja)
4 - przynosi rzuconą piłkę i oddaje. Jest siad, rzucam i biegnie od razu, przynosi komenda daj i wymiana. Zasadniczo, co mu się kilka razy udało ukraść (głównie skarpetkę z łazienki) to się zamienił.
5 - żadnego dokarmiania ze stołu, rzucania jedzenia z kuchni.
Pies do kuchni ma zakaz wstępu - od pierwszego dnia. Tylko... pozwoliliśmy leżeć w przejściu. Stół stoi zaraz przy wejściu do kuchni. każdy miał swoje miejsce. Zaczęliśmy się nimi od razu zamieniać, tak samo siadamy w różnych konfiguracjach na kanapach.
6 - pies podszczypywał ręce w emocjach, chciał chapsać. Niezahamowane na czas przeszłoby w gryzienie. W zasadzie opanowane, ale cały czas kontrolujemy sytuację, pilnujemy siebie i psa; nie bawimy się się w siłowanie
7 - NIE na każdą niepożądane zachowanie, nagroda za pożądane
8 - wprowadzona kolczatka, kaganiec fizjologiczny, na ok. 2 tygodnie obroża elektryczna

Ja wychodzę więcej z domu, nawet wyjechałam na kilka dni.
Pies nie łazi za mną krok w krok, jak było na początku.
Można go normalnie zostawić, nie niszczy, nie sika.

Pierwszy tydzień czerwca - doszliśmy do tego, że pies przy córce chodził już bez kagańca.
Ten weekend był trochę trudny. Pies został zostawiony w psim hotelu, odebraliśmy go w niedzielę. Syn jest poza domem do końca tygodnia, córka wróciła dzisiaj w nocy.
Wczoraj pies na spacerze wyrwał mi się z ręki (kolczatka, kaganiec, linka treningowa) i obszczekał pana, chciał skoczyć (krótka smycz) do dzieci na rowerkach).
Dlatego na przyjazd córki założyliśmy kaganiec i dzisiaj od rana. Córka go zawołała, zrobił siad, pochwaliła, pogłaskała. Gdyby nie kaganiec, ugryzłby ją w rękę.
Potem nie chciał się jej słuchać, tylko patrzył na moją rekację.
Stanęłam przy córce, poprosiłam o powtórzenie komendy,gdy nie posłuchał, sama wydałam.
Adoptując psa liczyliśmy się z tym, że może być ciężko i potrzebna będzie ogromna praca.
Ale co innego czytać, a co innego samemu przeżyć. To trochę jak z dzieckiem. Nie zrozumie, kto nie ma Wink
Trochę dużo tego mojego pisania, ale im więcej czytam, im więcej próbuję zrozumieć, tym bardziej mi się wydaje, że coś jest ważne, a my tego nie widzimy. Mąż uważa, że 3 zdania by wystarczyły Smile pies jest agresywny i juź
Ogólnie jest jest lepiej, pies zrobił postępy. 90 % znajomych i rodziny mówi, że już dawno by go oddali. Ja dwa razy byłam na SOR - raz jak mnie pogryzł, raz jak skoczył do wspomnianego onka i się przewróciłam. Chciałam zapytać, czy ktoś miał podobne doświadczenia, jak wyglądała taka praca z psem, po jakim czasie pojawiły się pierwsze sukcesy, tzn. nie chciał zjadać domowników?
Uważam, że najważniejsze jest bezpieczeństwo: nasze jako domowników, osób nas odwiedzających i osób na zewnątrz. Nie proszę o osądzanie, lecz o konstruktywne wpisy, chętnie porozmawiam na priv.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja / Agresja do domowników Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin