Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

starszy pies i agresja do dzieci

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kinga_brave




Dołączył: 12 Lut 2011
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:10, 15 Lut 2011    Temat postu: starszy pies i agresja do dzieci

Witam, mam problem z suczką , i jeżeli tego problemu nie rozwiąże to psa będziemy musieli oddać. Już mu nie ufamy.
Zacznę od początku:
Mam 16 lat i piszę tu z nadzieją, że ktoś pomoże mi rozwiązać problem z naszą suczką.,, Jeśli jej zachowania nie da się już zmienić, to oddamy ją.''
Tak powiedziała mama. Więc zgłaszam tu ten problem.
Nasza 6 letnia suczka , niesterylizowana , mały kundelek (ale za to jak gryzie), nie lubi dzieci. kontretniej: mamy w domu małe dziecko (dziewczynkę), ma poonad 2 latka. Odkąd mała się pojawiła, Delmie nie spodobało się to, omijała łóżeczko, z podkulonym ogonem i uszami do tyłu.
Kiedy Werka zaczęła raczkować, wtedy zaczął się problem. Wiadomo, dziecko zaczęło interesować się psem, podchodziła , a pies ją Chap Evil or Very Mad
---ugryzł -w twarz --lekko odstawała skórka. I tak robiła niezliczone setki razy , jak Werka zaczęła chodzić , delmę zaczęło prowokować piszczenie dziecka, gdy biega i krzyczy. Ale nie żeby zaraz atakowała - poprostu patrzała tak dziwnie , ale dopiero gdy Werka podeszła, zaczęła głaskać psa, to delma tego nie lubi - gryzie po rękach , lub próbuje uciekać. Ale tak jest gdy my jesteśmy np. ja z delmą na łóżku , werka podchodzi , to delma nie zaatakuje tak mocno ale jak nie siedzie przy delmie - a ona zostaje sam na sam z Werką, to gryzie - atakuje mocno --nigdy tak mocno nie ugryzła przez te ponad 2 lata (odkąd jest Werka) jak tydzień temu. Nikt tego nie widzał, przecież nie możemy być cały czas przy dziecku---miała rozciętą skórę ( policzek, pod okiem) krew się lała, do teraz ma tylko strup , ale mama mówi, że będzie blizna, i zaraz dodała że mam jej szukać domu, bo już nie wytrzymuje. Myśleliśmy, że przez te 2 lata się zmieni, ale ona wciąż nie lubi werki. ALE jeśli nie mamy jej oddawać, to musi dziecko polubić. Nie wiem jak.Teraz ma na pysku cały czas kaganiec, mama nie chce narażać już Werki na kolejne ugryzienia. Confused Mimo tej rany, Werka i tak podchodzi do psa. A może dopowiem , że mamy delmę od szczeniaka , zawsze gdy nas w domu nie było, i wróciliśmy, buty były pogryzione, szmaty itp. zawsze coś. Ona poprostu nie nawidziła zostawać sama w domu, zresztą jak każdy szczeniak. NO i zawsze po takich pogryzieniach rzeczy, DELMA była karcona Evil or Very Mad przez tatę, laczkiem Confused albo jak się załatwiała w domu - kolejne karcenie. Aż z trudem o tym piszę, bo wstyd ,że by moja rodzina....szkoda że wtedy nie byłam starsza, jak teraz, to dałabym tacie i mamie lekcje - ale już za późno. STało się . Może , a raczej napewno ta jej agresja ma związek z wcześniejszym niewychowaniem i karceniem. ALE jak to odkręcić, żeby była psem , który lubi dzieci, że bez obawy można zostawić i obserwować dziecko bawiące się z psem. A jej drugi problem - to agreesywność wobec obcych. Wieczorem wypuszczamy ją na dwór, i lata w kagańcu. NO WŁAŚNIE - ona się czuję na dworzu jak królowa, jak tylko zbaczy , że ktoś idzie, to sssssssssiu i już jej nie ma - zaczyna szczekać, skakać, ma najeżony grzbiet , i jak chcę ją złapać to ona mi ucieka, omija mnie i nadal szczeka na osobę, i przy tym jeszcze macha ogonem jakby to była zabawa. Nie raz były przypadki, ale to były te początki, że jeszcze nie wiedzieliśmy , że ona na wszystkich się rzuca, gdy biegała bez kagańca, i gryzła ludzi po nogawkach i kostkach. Nawet jak idę z nią na smyczy, i przechodzi ktoś obok( sąsiadka) to już czapie za kostki. I ona wogóle nie słucha nikogo z rodziny , gdy jest na dworzu, idziemy z nią na smyczy, a ona nie patrzy na mnie , gdy ją wołam, nawet ją zachęcałam kiełbaską, ale ona tylko raz spojrzała, i nic z tego. ONa jest strasznie zainteresowana światem, nie wykonuje komend , tylko czeka kiedy ją spuścimy ze smyczy i świat będzie JEJ. Jak wypuszczam ją z domu (blok) to zaraz leci jak peterda szczekać na wszystkich, a jak nie ma nikogo, to szczeka ,,w powietrze''. Jak poradzić sobie z tym? help
apropo jaka jest w domu: w domu to ona słucha się wszystkich, lubi spać na fotelach i sofie , ale oduczamy ją tego. Zna komendy( które ją nauczyłam przez ostatnie 3 miesiące, taka ,stara' a komend się uczy szybko): siad, leż, łapa, zostań, niewolno, zejdź, zostaw. Może pomoże sterylka? ALE na to będziemy zbierać kase przez 3 miesiące, bo kasy brak, a co dopiero jeśli chodzi o specjalistę.
Tak więc proszę o pomoc, żeby DELMA polubiła dziecko, i nie rządziła na dworzu. (każdy z podwórza się jej boi).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8042
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:35, 15 Lut 2011    Temat postu:

Kinga - przede wszystkim, chciałabym Ci podziękować, że tu napisałaś Smile
To znaczy, że jesteś świadomą właścicielką swojego psa Smile

A teraz konkrety:
Po pierwsze i najważniejsze pytanie:
Czy suka kiedykolwiek SAMA z siebie podeszła do Werki i ją ugryzła?

Bo z relacji powyżej odbieram, że każda z niebezpiecznych sytuacji była prowokowana przez dziecko.

Wiem, że miło jest wierzyć w mit psa-niańki, który kocha swoją ludzką rodzinę i zrobi wszystko dla nich, ale niestety, pies to drapieżnik, który ma zęby i w chwilach zagrożenia potrafi ich użyć.
Przy okazji porozumiewa się swoimi zwierzęcymi komunikatami: -odwracanie głowy znaczy "nie chcę kontaktu",
-odejście znaczy "nie chcę kontaktu, nie chcę konfliktu, odejdź",
-warczenie znaczy "ODEJDŹ, nie chcę zrobić Ci krzywdy!",
-kłapanie w powietrzu znaczy "mówię poważnie! Zobacz, co Ci grozi, jak nie odpuścisz!"
-złapanie zębami(krótkie) to dyscyplinujące kłapnięcie. Takie kłapnięcia dla innego psa czy dorosłego człowieka są niegroźne - nawet nie bardzo bolesne. Ale kiedy masz do czynienia z dzieckiem, które ma zazwyczaj twarz na poziomie pyska psa i delikatną skórę - widzisz, jaki jest efekt.

Twoja suka odbiera Twoją siostrę jako zagrożenie, jako coś, z czym nie ma ochoty się stykać.
A tego nikt nie respektuje. Nie dawały skutku wcześniejsze ostrzeżenia, więc przeszła do gryzienia - jest skuteczne, odgania niebezpieczeństwo od razu.

Obawiam się, że największy problem nie jest w psie, tylko w Was i dziecku. Musicie uszanować, że suka może nie życzyć sobie kontaktów z dzieckiem. Ona też ma swoją prywatną przestrzeń, którą trzeba respektować.

Wiem, że nie macie pieniędzy, ale ja naprawdę polecałabym kontakt ze szkoleniowcem - spróbuj się z kimś skontaktować, wyjaśnij, jaka jest sytuacja - naprawdę dla większości porządnych szkoleniowców bardziej od kasy liczy się dobro psa i jego rodziny Smile
Skąd jesteś? Smile

To, co mogę poradzić tu i teraz przez internet:
- na pewno suka powinna mieć swoje miejsce, swój prywatny kąt, w którym NIKT i NIC jej nie będzie przeszkadzało. Takie miejsce, do którego będzie mogła odejść w chwili kryzysowej. Ja myślę, że ona nie chce się pchać w konflikt, ale że nie ma dokąd uciec - atakuje.
Nie wiem, niech to będzie przestrzeń za fotelem w kącie pokoju, jakiekolwiek miejsce, w którym będzie się mogła odgrodzić od Werki.
Jeśli uczycie ją schodzić z mebli, to odsyłajcie ją od razu na miejsce i dawajcie tam coś dobrego do zajęcia się - gryzak, kość, itp Smile
-Musicie kontrolować zachowanie dziewczynki. Ona też się musi nauczyć, że pies to nie zabawka i nie można go miąchać, targać, gonić, piszczeć mu do ucha i co tam jeszcze dziecku może przyjść do głowy.
-Najlepiej by było, gdyby suczka była odsyłana "do siebie" z jakimś smacznym gryzakiem, kiedy Werka biega swobodnie.
-Kaganiec jest dobrym rozwiązaniem, ale tylko jeśli chodzi o mechaniczne uniemożliwienie ugryzienia. Nie uczy psa lubienia dzieci, wręcz odwrotnie, pies czuje się bezradny i lęk/niechęć do dzieci zwiększa się jeszcze bardziej.
-Spróbujcie suczce pozytywnie skojarzyć dziecko - masz ją na smyczy, Werka wchodzi do pokoju(za rączkę z mamą), a Ty zaczynasz dawać suni pyszne smakołyki, głaszczesz ją, bawisz się zabawką(dziecko jest na tyle daleko, że nie może podejść, pies ma tylko je widzieć - pies też na smyczy, żeby nie mógł podejść do dziecka).
Możesz wykorzystać tego rodzaju sesje jako sposób karmienia suki. Od teraz nie je normalnie w misce, tylko dostaje jedzenie za spokój w obecności dziecka - PAMIĘTAJ, że przez jakiś czas W OGÓLE nie dopuszczacie do bezpośredniego kontaktu Werki i suki.


Co do posłuszeństwa ogólnego - poczytaj forum, znajdziesz tam sporo dobrych rad, które możesz wykorzystać Smile


Ostatnio zmieniony przez Ala od Jazza dnia Wto 19:42, 15 Lut 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kinga_brave




Dołączył: 12 Lut 2011
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:53, 15 Lut 2011    Temat postu:

ja jestem z Tczewa (woj.pomorskie)
tak, delma gryzie Werkę gdy ta ją prowokuje.
a twój Avatar to czysta DELMA Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8042
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:59, 15 Lut 2011    Temat postu:

Hehe, czyli Delma jest żeńskim odpowiednikiem Zizia Very Happy

Hmm.. Najbliżej Ciebie będzie chyba Magda Michalska:
[link widoczny dla zalogowanych]

Albo Canis Sapiens(Monika Cieślak):
[link widoczny dla zalogowanych]

P.S wysłałam Ci wiadomość na priv
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kinga_brave




Dołączył: 12 Lut 2011
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:15, 02 Mar 2011    Temat postu:

no niestety, po zadzwonieniu do treserki okazało się że kwota za jedną wizytę wynosi 100 zł, a za taką kwotę to niech spada. Ja nie wiem kto wogóle idzie ze swym psem (jak jest potrzeba) do tresera - przecież to dla bogaczy...
a może ktoś zna jakąś książkę do mojego problemu z psem? Rolling Eyes
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8042
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:52, 02 Mar 2011    Temat postu:

Słuchaj - taka jest cena trenerów, którzy są DOBRZY.
Dlatego Ci pisałam, żebyś pogadała, czy nie da się jakoś pokombinować(raty, zniżka, itp.).

Poza tym - masz AGRESYWNEGO PSA i masz małe DZIECKO. Przez internet NIE DA SIĘ poradzić idealnie do Twojego przypadku - to tak, jakbyś robiła sobie konsultację ortopedyczną online.. Rolling Eyes
Albo zadzwoniła do chirurga - "panie doktorze, boli mnie brzuch" - i najprawdopodobniej może to wyrostek, ale równie dobrze może być wątroba, jelita, jajniki, itp.
Rozumiesz, o co mi chodzi?

No i jeszcze - dobra konsultacja z trenerem to jak inwestycja w droższe lepsze buty.
Te za 150 zł prawdopodobnie posłużą Ci dłużej, niż te za 40zł.

A z konsultacjami indywidualnymi jest tak, że często wystarczy jedna-dwie, żebyś problem rozwiązała - na ZAWSZE!

Chyba, że trafisz na kogoś kto bierze mało, ale i mało wie, ma małe doświadczenie - i albo będziesz musiała kilka razy zapłacić te kilkadziesiąt złotych albo zepsujesz sobie psa tak, że już w ogóle go nie odpracujesz i się będziecie męczyć z agresywnym psem do końca jego dni albo go oddacie albo w ostateczności pójdzie do uśpienia.

Zastanów się, co tak naprawdę się opłaca DŁUGOFALOWO.

P.S. Gdyby dało się wszystko zrobić tylko czytając książki, to na świecie nie byłoby specjalistów z żadnej dziedziny - ani lekarzy, ani dekarzy, ani kucharzy, ani stolarzy - przecież sama se możesz wszystko zrobić zgodnie z instrukcją z książki? Wink

No i P.S2 - panuj nad słowami, nie "niech spada", bo to Ty masz poważny problem, a usługi kosztują - tak jest świat skonstruowany i takie jest życie - niestety czasami brutalne.


Ostatnio zmieniony przez Ala od Jazza dnia Śro 19:56, 02 Mar 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bilabonuswiola
świeżątko



Dołączył: 15 Lut 2011
Posty: 100
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdynia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:31, 03 Mar 2011    Temat postu:

kinga_brave napisał:
no niestety, po zadzwonieniu do treserki okazało się że kwota za jedną wizytę wynosi 100 zł, a za taką kwotę to niech spada. Ja nie wiem kto wogóle idzie ze swym psem (jak jest potrzeba) do tresera - przecież to dla bogaczy...
a może ktoś zna jakąś książkę do mojego problemu z psem? Rolling Eyes


.....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andromeda
Giga Forumowicz



Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 1391
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kingston upon Hull
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:37, 03 Mar 2011    Temat postu:

kinga_brave napisał:
Ja nie wiem kto wogóle idzie ze swym psem (jak jest potrzeba) do tresera - przecież to dla bogaczy...


Do tresera idą ludzie, którzy są odpowiedzialni za to co kupili.


Ostatnio zmieniony przez Andromeda dnia Czw 12:29, 03 Mar 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zofija
Giga Forumowicz



Dołączył: 20 Lut 2008
Posty: 1642
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 11:49, 03 Mar 2011    Temat postu:

Słuchajcie, tu chyba nie chodzi o to, żeby burczeć na dziewczynę. Co sobie myślimy o takim postępowaniu - to nasze, a i tak bardzo dobrze zrobiła, że napisała tutaj, mimo, że jej rodzice nie widzą takiej potrzeby.
100 złotych za wizytę to naprawdę nie jest dużo zważywszy na to, że pies w tej chwili ma totalne zamieszanie w głowie, jest niebezpieczny i w ogóle nie wychowany, puszczony w samopas. Ktoś, kto się na tym zna, musi Wam pomóc, sami nie dacie rady, skoro w domu panuje metoda wychowania "na laczka". Kagańcem niczego się nie załatwi, to jest tylko doraźne działanie.
Jeśli natomiast uznacie, że sprawa Was przerasta, to może faktycznie poszukacie suni nowego, spokojnego domu, bez dzieci, z mądrym podejściem do problemowych psiaków. Ale nie poddawajcie się bez walki. Zaproście fachowca, niech Wam poradzi. Czasem, przy dobrych wiatrach, może wystarczyć jedna wizyta, żeby rodzina zmieniła podejście do psa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bilabonuswiola
świeżątko



Dołączył: 15 Lut 2011
Posty: 100
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdynia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:06, 03 Mar 2011    Temat postu:

Ala doradziła Ci tyle rozwiązań. Zastosujcie to.
Zacznijcie od wydzielenia psu miejsca w domu. Szanujcie jej przestrzeń i reagujcie na każde nieprawidłowe zachowanie, ale nie "laczkiem"! Dziecku tez wypadałoby powiedzieć jak ma się zachować, rozumiem, że to dwulatka, ale dziecko też człowiek. Pojmie jak mu się pokaże jak należy postępować z pieskiem. Nie można karać psa np: 20 minut po przewinieniu - pies kompletnie nie zrozumie o co chodzi! Może warto było by się zaopatrzyć w klatkę kennelową ?

Cała rodzina powinna uczestniczyć w szkoleniu psa i powinniście się wszyscy udać do szkoleniowca. Wszyscy macie problem. Będzie Was najpierw z boku obserwował i powie co robicie nieprawidłowo i jak reagować w sytuacji kiedy psica będzie stwarzała zagrożenie. Zapytacie o rozłożenie tej stówki na raty czy tez zmniejszenie tej kwoty, szkoleniowiec to też człowiek i zrozumie, że nie dysponujecie nadwyżką pieniędzy.

Nie rozumiem, dlaczego puszczacie psa - nawet jeżeli ma kaganiec i dopuszczacie do sytuacji gdzie rzuca się na ludzi i ich podgryza. Chociaż mam dwa psy i potrafię wiele zrozumieć to osobiście nie życzyłabym sobie być atakowana przez psa i niezależnie od tego czy ma kaganiec czy też nie. Nie fundujcie ludziom z osiedla takiego stresu. Któregoś dnia ktoś zadzwoni do TOZ lub do SM albo hycla i Wam odłowią psa albo w zapłacicie karę. Kupcie linkę i prowadzajcie ją na tej lince np: 10 m.

Przypuszczam, że obecne zachowanie suczki jest waszą winą. Niestety.
I nie ma co zwalać "na wrodzoną agresję". Trzeba wziąć się do roboty.
Suczka pewnie jest mega zestresowana i spięta. Trzeba jej pomóc, zanim dojdzie do jakiejś tragedii.

Jeżeli myślisz o sterylizacji to teraz macie okazję i to po niższej cenie niż zazwyczaj. Od 1 marca trwa Ogólnopolska Akcja Sterylizacji Zwierząt 2001. Link: [link widoczny dla zalogowanych] Trzeba się zapisać do najbliżej kliniki w Twoim mieście. Adresy na stronie. Sterylizacja nic nie zmieni w zachowaniu suczki, ale uchroni ją np: przed ropomaciczem czy pokryciem przez napotkanego samca. Skoro ją puszczacie samopas to istnieje takie prawdopodobieństwo.

Czy suczka ma książeczkę zdrowia i wszystkie szczepienia + odrobaczenie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kinga_brave




Dołączył: 12 Lut 2011
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:43, 03 Mar 2011    Temat postu:

Tak , suczka ma książeczkę itp....no no zadzwonię jeszcze raz ... zobaczymy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin