 |
Szkolenie psów metodami pozytywnymi Forum o pozytywnym szkoleniu psów
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Lunorka
Super Forumowicz
Kto mieszka za sciana Dołączył: 06 Sty 2010
Posty: 789
Przeczytał: 62 tematy
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Śro 10:04, 29 Cze 2011 Temat postu: |
|
|
Moim zdaniem nie możesz się obwiniać. Tego nie mogłaś przewidzieć, a pies to drapieżnik i czasami poluje. Każdy pies może tak zareagować, nie tylko twój.
Ja kiedyś "dostałam" prezent od mojej suni Onka - była to żywa sroka, pies mi przyniósł zdobycz w pysku i położył pod nogami. Co lepsze, złapanie teoretycznie niedostępnej zdobyczy i przyniesienie trwało może kilkanaście sekund, może pół minuty. Pies zniknął w krzakach, gdzie zwykle buszował i pojawił się ze sroką. Sroka wyszła z tego bez zadraśnięcia, ale miałam nauczkę, nie spuszczać mojego aniołka z oka.
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
 |
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
vanilka
Kto mieszka za sciana Dołączył: 27 Gru 2010
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Śro 22:01, 29 Cze 2011 Temat postu: |
|
|
Po kontakcie z poprzednim właścicielem psa dowiedziałam się, że Szarik zawsze tak 'żywiołowo' reagował na jeże. Dwa razy spotkał je kiedyś na spacerze - i podobno ledwo udało się go odciągnąć. Ciekawe czy jest coś co mogłabym zrobić, żeby taka sytuacja drugi raz nie miała miejsca?
Innymi problematycznymi sprawami związanymi z moim psem są jego (coraz rzadsze, ale zawsze) napady głupawek oraz widoczne braki w socjalizacji.
Już wyjaśniam.
Co do głupawek - raz na jakiś czas, zazwyczaj w określonym miejscu na naszej działce (trawa za domem) pies widząc nas - domowników zajmujących się czymś tam w pobliżu zaczyna gnać w naszą stornę z obłędem w oczach. Wtedy już wiadomo, żę dostał głupawki. Dopada nas i skacze (choć normalnie mu się to nie zdarza, nawet przy powitaniu - kiedyś było gorzej, ale oduczył się) na ubranie oraz podgryza zębami. Co prawda nie jest to zachowanie agresywne - bo ani nie jest zjeżony, ani nie błyska oczami, nie pokazuje siekaczy, nie warczy i nie szczeka, ale to duże psisko i jak tak wysoko wyskoczy to nawet twarz może znaleźć się w zasięgu jego pyska. Co ciekawe - zazwyczaj jego obiektem to podgryzania jest mój tata. Mamie w zasadzie nigdy tak nie zrobił, a u mnie raz czy dwa razy zdarzyło się, że lekko złapał zębami rękę, po krótkiej chwili odpuścił sobie i dał spokój. Natomiast tacie ostatnio podarł nawet koszulę - złapał zębami i krachhh. Byłam przy tym - pies najpierw z obłędem w oczach przegalopował kawał działki, dopadł do taty - podgryzł ze dwa razy jego rękę, dopadł do mnie - podgryzł raz lekko dłoń - znowu do taty - za koszulę - no i dziura. Mamy już od pewnego czasu ustalone, co wtedy robić - kamienna twarz, zastgnięcie w ruchu, kompletna ignorancja psa, broń Boże patrzenie mu w oczy. [Czy to dobra reakcja?] Nawet jeśli takie coś nie kończy się groźnie to jednak można najeść się strachu. Zwłaszcza, że od trawki za domem do drzwi wejściowych jest trochę drogi, a tu pies szaleje i nie wiadomo co dalej. Czasem nerwy puszczą i zdarzy się, że ja czy tata krzykniemy na psa - ale to ani go uspokaja, ani rozjusza - w ogóle na niego nie działa.
Nie wiem w czym moje zachowanie różni się od taty, że mnie "atakuje" mniej albo wcale, a tatę bardziej. A może to ja spędzam z nim więcej czasu, szkolę go (choć tata też czasem wydaje proste komendy i pies słucha), jestem trochę bardziej konsekwentna, nie pozwalam na ciągnięcie na smyczy, bawię się na MOICH zasadach np. w przeciąganie itp.?
W każdym razie mój tata odkrył, że jeśli w porę zauważy się, że pies dostał głupawki to zanim doskoczy i użyje ząbków trzeba szybko zdecydowanym tonem wydać jakieś komendy - "siad", za chwilę "waruj" i potem znów "siad". Po tym pies już nie nie skacze, jest bardziej opanowany.
Głupawka zażegnana.
A jeśli chodzi o braki w socjalizacji - gdy pies zobaczy jakąś "nową" rzecz różnie reaguje. Widać, że był wychowywany w mieście - przejeżdżające po ulicy auta, kiedy jesteśmy sobie na spacerze i idziemy po poboczu nie robią na Szariku wrażenia - zero reakcji. Ale już taczka, kosiarka, osoba z kulą czy rozebrana do samym slipek - to wrogowie.
Z taczką i kosiarką w zasadzie udało się go zapoznać i sprawić, by przestał na niego reagować pobudzeniem i szczekaniem. Ale gdy mój brat ostatnio przemaszerował się w slipkach do garażu i z powrotem był narażony na upominające chwycenie zębami w rękę przez Szarika. (Gdy jest ubrany [brat, nie pies] nigdy tak nie reaguje.) A jeśli chodzi o kulę - kiedyś wzięłam psa na smycz i usadziłam w odpowiedniej odległości, a mój tata wyprowadzał do auta babcię z kulą. Pies zaczął szczekać, chciał podejść, ale oczywiście uniemożliwiłam. Niestety nie mam możliwości zapoznania go z kulą, bo chorej babci nie chcę narażać i obowiązywać do socjalizacji psa. Ale z tym 'rozebraniem' popracujemy
Dziś też wydarzyła się niezbyt przyjemna sytuacja, ale jestem w stanie zrozumieć zachowanie Szarika. Poszłam na spacer, w pewnym momencie zauważyłam, że w naszą stronę biegną sąsiedzi z ich suczką (poranny jogging ; ta suczka to wróg numer jeden Szarika, strasznie się nienawidzą [była w kagańcu bez smyczy, a Szarik jak zawsze w kagańcu i na 5m smyczy]), nie było za bardzo gdzie uciekać, a że Szarik się akurat załatwiał to po prostu stanęłam i czekałam. Sąsiad skręcił z psem w boczną uliczkę, tak że psy nie zdążyły jeszcze na siebie zareagować, a sąsiadka poszła prosto, w naszą stornę. Szarik trochę się poddenerwował, tak jakby mignęła mu gdzieś ta znienawidzona przez niego suczka, a on nic nie zdążył zrobić - i skoczył na sąsiadkę. Nie warczał, nie szczekał, nie jeżył się - po prostu skoczył. Powiedziałam głośno "NIE!" i odciągnęłam. Takiego obrotu sprawy się w ogóle nie spodziewałam, bo on nie jest agresywny do ludzi na spacerze. Wydaje mi się, że tak odreagował swoją frustrację związaną z tą suczką, a że akurat zauważył sąsiadkę to na niej skumulował swą złość, czy to możliwe?
Potem zachowywał się już przyzwoicie - przeszłam z nim kawałek, usadziłam i kazałam siedzieć przez jakiś czas, bo chociaż nie okazywał oznak podenerwowania chciałam, żeby się uspokoił i wyciszył. Potem do domu - trochę biegu, trochę marszu na luźnej smyczy.
Ostatnio zmieniony przez vanilka dnia Śro 22:03, 29 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Gocha2606
Giga Forumowicz
Kto mieszka za sciana Dołączył: 30 Paź 2007
Posty: 1754
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Katowice
|
Wysłany: Śro 23:04, 29 Cze 2011 Temat postu: |
|
|
Vanilka, zaliczyliście z Szarikiem szkolenie w szkole, która jest obecna na tym forum.
Jakoś tak głupio wtrącać się "między wódkę a zakąskę", może najpierw, zanim zaczniesz słuchać rad ludzi, którzy nie widzieli Szarika, skonsultujesz problemy z jego zachowaniem z Waszym trenerem?
On zna psa, zna Ciebie, Wasze relacje i najlepiej podpowie i pokaże, co i jak robić w konkretnej sytuacji.
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
vanilka
Kto mieszka za sciana Dołączył: 27 Gru 2010
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Czw 11:09, 30 Cze 2011 Temat postu: |
|
|
W tym temacie przede wszystkim opisuję moje i psa aktualne sprawy, a z konkretnymi pytaniami oczywiście najpierw będę zwracała się do trenera, który Szarika zna.
Mimo wszystko warto poznać opinie różnych osób, myślę, że to nic złego
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Andromeda
Giga Forumowicz
Kto mieszka za sciana Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 1315
Przeczytał: 11 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Kingston upon Hull Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 12:05, 30 Cze 2011 Temat postu: |
|
|
Vanilka z jednej strony nic złego a z drugiej miesza starsznie w głowie. Czytałam wiele wypowiedzi osób, które trafiały do różych trenerow i każdy radził co innego i co najlepsze owi ludzie stosowali się do rad każdego z trenerów. Oczywiście wyglądało to tak brali 1 pracowali z psem, nic, po pewnym czasie następny i następny.
Jeśli dołożyć do tego rady internetowe biedakom naprawdę sie w głowach poprzerwacało. Dodatkowe rady dla mnie mają rację bytu jeśli np. czujesz że metody które twój trener stosuje nie bardzo ci odpowiadają i wydaje ci się że one bardziej szkodzą niż pomagają.
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|