Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Napady agresji u dużego psa
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lunorka
Super Forumowicz



Dołączył: 06 Sty 2010
Posty: 986
Przeczytał: 44 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:04, 29 Cze 2011    Temat postu:

Moim zdaniem nie możesz się obwiniać. Tego nie mogłaś przewidzieć, a pies to drapieżnik i czasami poluje. Każdy pies może tak zareagować, nie tylko twój.
Ja kiedyś "dostałam" prezent od mojej suni Onka - była to żywa sroka, pies mi przyniósł zdobycz w pysku i położył pod nogami. Co lepsze, złapanie teoretycznie niedostępnej zdobyczy i przyniesienie trwało może kilkanaście sekund, może pół minuty. Pies zniknął w krzakach, gdzie zwykle buszował i pojawił się ze sroką. Sroka wyszła z tego bez zadraśnięcia, ale miałam nauczkę, nie spuszczać mojego aniołka z oka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vanilka




Dołączył: 27 Gru 2010
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 22:01, 29 Cze 2011    Temat postu:

Po kontakcie z poprzednim właścicielem psa dowiedziałam się, że Szarik zawsze tak 'żywiołowo' reagował na jeże. Dwa razy spotkał je kiedyś na spacerze - i podobno ledwo udało się go odciągnąć. Ciekawe czy jest coś co mogłabym zrobić, żeby taka sytuacja drugi raz nie miała miejsca?

Innymi problematycznymi sprawami związanymi z moim psem są jego (coraz rzadsze, ale zawsze) napady głupawek oraz widoczne braki w socjalizacji.
Już wyjaśniam.
Co do głupawek - raz na jakiś czas, zazwyczaj w określonym miejscu na naszej działce (trawa za domem) pies widząc nas - domowników zajmujących się czymś tam w pobliżu zaczyna gnać w naszą stornę z obłędem w oczach. Wtedy już wiadomo, żę dostał głupawki. Dopada nas i skacze (choć normalnie mu się to nie zdarza, nawet przy powitaniu - kiedyś było gorzej, ale oduczył się) na ubranie oraz podgryza zębami. Co prawda nie jest to zachowanie agresywne - bo ani nie jest zjeżony, ani nie błyska oczami, nie pokazuje siekaczy, nie warczy i nie szczeka, ale to duże psisko i jak tak wysoko wyskoczy to nawet twarz może znaleźć się w zasięgu jego pyska. Co ciekawe - zazwyczaj jego obiektem to podgryzania jest mój tata. Mamie w zasadzie nigdy tak nie zrobił, a u mnie raz czy dwa razy zdarzyło się, że lekko złapał zębami rękę, po krótkiej chwili odpuścił sobie i dał spokój. Natomiast tacie ostatnio podarł nawet koszulę - złapał zębami i krachhh. Byłam przy tym - pies najpierw z obłędem w oczach przegalopował kawał działki, dopadł do taty - podgryzł ze dwa razy jego rękę, dopadł do mnie - podgryzł raz lekko dłoń - znowu do taty - za koszulę - no i dziura. Mamy już od pewnego czasu ustalone, co wtedy robić - kamienna twarz, zastgnięcie w ruchu, kompletna ignorancja psa, broń Boże patrzenie mu w oczy. [Czy to dobra reakcja?] Nawet jeśli takie coś nie kończy się groźnie to jednak można najeść się strachu. Zwłaszcza, że od trawki za domem do drzwi wejściowych jest trochę drogi, a tu pies szaleje i nie wiadomo co dalej. Czasem nerwy puszczą i zdarzy się, że ja czy tata krzykniemy na psa - ale to ani go uspokaja, ani rozjusza - w ogóle na niego nie działa.
Nie wiem w czym moje zachowanie różni się od taty, że mnie "atakuje" mniej albo wcale, a tatę bardziej. A może to ja spędzam z nim więcej czasu, szkolę go (choć tata też czasem wydaje proste komendy i pies słucha), jestem trochę bardziej konsekwentna, nie pozwalam na ciągnięcie na smyczy, bawię się na MOICH zasadach np. w przeciąganie itp.?
W każdym razie mój tata odkrył, że jeśli w porę zauważy się, że pies dostał głupawki to zanim doskoczy i użyje ząbków trzeba szybko zdecydowanym tonem wydać jakieś komendy - "siad", za chwilę "waruj" i potem znów "siad". Po tym pies już nie nie skacze, jest bardziej opanowany.
Głupawka zażegnana.

A jeśli chodzi o braki w socjalizacji - gdy pies zobaczy jakąś "nową" rzecz różnie reaguje. Widać, że był wychowywany w mieście - przejeżdżające po ulicy auta, kiedy jesteśmy sobie na spacerze i idziemy po poboczu nie robią na Szariku wrażenia - zero reakcji. Ale już taczka, kosiarka, osoba z kulą czy rozebrana do samym slipek - to wrogowie.
Z taczką i kosiarką w zasadzie udało się go zapoznać i sprawić, by przestał na niego reagować pobudzeniem i szczekaniem. Ale gdy mój brat ostatnio przemaszerował się w slipkach do garażu i z powrotem był narażony na upominające chwycenie zębami w rękę przez Szarika. (Gdy jest ubrany [brat, nie pies] nigdy tak nie reaguje.) A jeśli chodzi o kulę - kiedyś wzięłam psa na smycz i usadziłam w odpowiedniej odległości, a mój tata wyprowadzał do auta babcię z kulą. Pies zaczął szczekać, chciał podejść, ale oczywiście uniemożliwiłam. Niestety nie mam możliwości zapoznania go z kulą, bo chorej babci nie chcę narażać i obowiązywać do socjalizacji psa. Ale z tym 'rozebraniem' popracujemy Smile

Dziś też wydarzyła się niezbyt przyjemna sytuacja, ale jestem w stanie zrozumieć zachowanie Szarika. Poszłam na spacer, w pewnym momencie zauważyłam, że w naszą stronę biegną sąsiedzi z ich suczką (poranny jogging Wink ; ta suczka to wróg numer jeden Szarika, strasznie się nienawidzą [była w kagańcu bez smyczy, a Szarik jak zawsze w kagańcu i na 5m smyczy]), nie było za bardzo gdzie uciekać, a że Szarik się akurat załatwiał to po prostu stanęłam i czekałam. Sąsiad skręcił z psem w boczną uliczkę, tak że psy nie zdążyły jeszcze na siebie zareagować, a sąsiadka poszła prosto, w naszą stornę. Szarik trochę się poddenerwował, tak jakby mignęła mu gdzieś ta znienawidzona przez niego suczka, a on nic nie zdążył zrobić - i skoczył na sąsiadkę. Nie warczał, nie szczekał, nie jeżył się - po prostu skoczył. Powiedziałam głośno "NIE!" i odciągnęłam. Takiego obrotu sprawy się w ogóle nie spodziewałam, bo on nie jest agresywny do ludzi na spacerze. Wydaje mi się, że tak odreagował swoją frustrację związaną z tą suczką, a że akurat zauważył sąsiadkę to na niej skumulował swą złość, czy to możliwe?
Potem zachowywał się już przyzwoicie - przeszłam z nim kawałek, usadziłam i kazałam siedzieć przez jakiś czas, bo chociaż nie okazywał oznak podenerwowania chciałam, żeby się uspokoił i wyciszył. Potem do domu - trochę biegu, trochę marszu na luźnej smyczy.


Ostatnio zmieniony przez vanilka dnia Śro 22:03, 29 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gocha2606
Giga Forumowicz



Dołączył: 30 Paź 2007
Posty: 1761
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Katowice

PostWysłany: Śro 23:04, 29 Cze 2011    Temat postu:

Vanilka, zaliczyliście z Szarikiem szkolenie w szkole, która jest obecna na tym forum.
Jakoś tak głupio wtrącać się "między wódkę a zakąskę", może najpierw, zanim zaczniesz słuchać rad ludzi, którzy nie widzieli Szarika, skonsultujesz problemy z jego zachowaniem z Waszym trenerem?
On zna psa, zna Ciebie, Wasze relacje i najlepiej podpowie i pokaże, co i jak robić w konkretnej sytuacji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vanilka




Dołączył: 27 Gru 2010
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 11:09, 30 Cze 2011    Temat postu:

W tym temacie przede wszystkim opisuję moje i psa aktualne sprawy, a z konkretnymi pytaniami oczywiście najpierw będę zwracała się do trenera, który Szarika zna.
Mimo wszystko warto poznać opinie różnych osób, myślę, że to nic złego Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andromeda
Giga Forumowicz



Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 1429
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kingston upon Hull
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:05, 30 Cze 2011    Temat postu:

Vanilka z jednej strony nic złego a z drugiej miesza starsznie w głowie. Czytałam wiele wypowiedzi osób, które trafiały do różych trenerow i każdy radził co innego i co najlepsze owi ludzie stosowali się do rad każdego z trenerów. Oczywiście wyglądało to tak brali 1 pracowali z psem, nic, po pewnym czasie następny i następny.
Jeśli dołożyć do tego rady internetowe biedakom naprawdę sie w głowach poprzerwacało. Dodatkowe rady dla mnie mają rację bytu jeśli np. czujesz że metody które twój trener stosuje nie bardzo ci odpowiadają i wydaje ci się że one bardziej szkodzą niż pomagają.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin