Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kilka, nakładających się, problemów z DON-ką
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beta@Czata




Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 28
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:47, 27 Wrz 2010    Temat postu:

Witajcie !
System mnie wylogował i się napracowałam, żeby się ponownie zalogować (musiałam zmienić hasło Evil or Very Mad )
Canis - to była szkółka z Piaseczna - 13 lat temu, chyba już nie istnieje. Nie pamiętam nazwiska trenera, na imię miał Maciek. Prowadził kursy żoną (my byliśmy u niego). Niestety - nie były to kursy, preferujące metody pozytywne, ale ja wiem to dziś. Moja sucz to stwierdziła już w trakcie, kiedy zastosowano impulsy elektyczne dla oduczenia podejmowania świństw z ziemi. Ponieważ ona od urodzenia była superłakowma i tak jej zostało, została takim impulsem potraktowana i po prostu samowolnie oddaliła się z zajęć, na których była z moim mężem - ja mialam grypę (samodzielnie wróciła do domu). Na kolejne też nie poszła, po prostu odmówiła wyjścia z chałupy. Po tygodniu zapomniała, ja wyzdrowiałam i kontynuowałysmy zajęcia. Kurs ukończyła z wynikiem 4+, bo coś nie tak wyszło w pracy w warunkach silnego rozproszenia (które było nie zaplanowane - w grupę egzaminowanych wpadły niespodziewanie w zabawie dwa psy spoza kursu i większość kursantów (w tym Czata i jej siostra) uległa urokowi zabawy). Musiałyśmy początkowy element egzaminu powtórzyć (polegal on na spokojnym dojściu w rządku na miejsce własciqwego egzaminu - bez smyczy. TTB wówczas "wchodziły" na nasz rynek - w naszej grupie były trzy, dwa się wykruszyły po drodze, jeden oblał egzamin. Ten TTB jako jeden z niewielu pozostal przy nodze, poległ dopiero na pozorancie - zwisł na rękawie, nie zareagował na "puść".
Pozdrawiam
Elżbieta
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
CanisLupus
Super Forumowicz



Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 823
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Królewskie Miasto...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:23, 27 Wrz 2010    Temat postu:

moim zdaniem nie ma szkolenia preferującego metody takie lub siakie. Są szkolenia dobre, są szkolenia złe. Efekty widzimy później, po tym jak nasze zwierzątko z nami współpracuje.
Ja pozytywna 100% nie jestem, OE uzyłam, kolce też - ale mam psa idealnie ułożonego, i mam z nim fantastyczny kontakt. To tylko mały Off Top z mojkej strony, a nie "promocja" moich metod, nie na tym forum.
Jeśli kurs ukończyłas na 4+, a Twój kontakt z psem był dobry, to i kurs był dobry. Zyczyłabym sobie , bo takie oceny miały psy z tych wszystkich szkółek...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beta@Czata




Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 28
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 15:47, 28 Wrz 2010    Temat postu:

Moim psom do ideału nieco brakuje. Z Czata w zasadzie nie miałam nigdy wiekszych problemów, a problemy Casty konsekwentnie eliminujemy - jak na razie z niezłym skutkiem.
W sobotę obserwowałam jej kontakty z synem podczas wypadu na grzyby. Wchodzimy do lasu, ja (bo jestem legalistką i znam przepisy w tej materii) do syna: zapnij smycz. Syn do mnie - nie potrzeba, ona ode mnie nie odejdzie. I rzeczywiście - podczas czterogodzinnego łażenia po lesie nie odeszła od niego dalej, niż na dwa - cztery metry i za każdym razem, jeśli odchodziła, to żeby sprawdzić, gdzie byłam ja (a trzymaliśmy się b. blisko, bo on miał GPS w telefonie Wink ). W drodze powrotnej musieliśmy ominąć jakieś bagno, gdzie w/g mnie zaszyły sie dziki (po drodze widziałam całkiem swieże znaki ich buchtowania, ślady racic i odchody). Casta coś wyczuła - było to widać po zmianie postawy i intensywnym wietrzeniu w tamtym kierunku. Wystarczyło jedno "równaj" syna, by przez następne 50 m nie odkleiła mu sie od nogi (moja Czata najprawdopodobniej chciałaby jednak sprawdzić, co tak śmierdzi z tych bagien).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gocha2606
Giga Forumowicz



Dołączył: 30 Paź 2007
Posty: 1665
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Katowice

PostWysłany: Wto 19:53, 28 Wrz 2010    Temat postu:

I to bardzo ładnie eliminujecie te problemy Wink

Wiesz, każdy pies jest inny - a propos Twojego przykładu ze spacerem po lesie, niedawno wróciłam z wakacji w leśnej głuszy.
Moja Saszka mnie zaskoczyła, bo dla niej najważniejsze jest środowisko przez WIELKIE Ś! Czyli totalny zawąch w nowym terenie i palma na sznupanie, węszenie, eksplorację. Dwa dni chodziła na lince, jeden na flexi i zaryzykowałam puszczanie jej na otwartych przestrzeniach ( bez przesady, aż tak jej nie ufam, żeby pozwolić jej ganiać po krzaczorach gdzie jej nie widzę i nie kontroluję). I o dziwo, dziewczyna się ślicznie pilnowała, co wykorzystałyśmy do nauki wspólnego biegania. Zwiała na krótko raz, kiedy Wafel , cham jeden i brutal, wrzucił ją w zagajnik, gdzie akurat pasła się sarna. No, ale to była siła wyższa Rolling Eyes
Za to Wafel, DON-ek mojej siostry - eh, pies strasznie emocjonalny i przez nią rozpuszczony, ale szczyt moich marzeń jeżeli chodzi o psa bez smyczy w każdym terenie. Pilnuje, liczy "stadko", nie dostępuje dalej niż na dwa kroki, cały czas ma człowieka na oku i to on uważa, aby przypadkiem mu gdzieś nie zniknąć.
Gdybyż tak dało się jakoś cudownie połączyć niektóre cechy mojej suczy i wybranymi cechami Wafloka, to dla mnie byłby pies ideał....

A tak, cóż.... muszę być czujna, zwarta i gotowa i przewidywać zanim Saszka nawet pomyśli, co mogłaby narozrabiać Rolling Eyes

Ale gdyby nie ona i nasze początkowe poważne problemy, nigdy bym nie doceniła tego, jak wiele można z trudnym psem osiągnąć. No i nie poznałabym tylu fajnych ludzi Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beta@Czata




Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 28
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 8:09, 29 Wrz 2010    Temat postu:

Czata jeszcze niedawno była taka, jak Wafel, jeśli chodzi o pilnowanie się w obcym terenie. Na wakacjach praktycznie nie używałam smyczy - nawet w trakcie rowerowych wycieczek, gdzie część drogi trzeba było pokonać np. szosą. Przy rowerze biegała idealnie, po prawej stronie. W lesie była przewodnikiem, tzn. 2 m biegła przed nami i co chwila sie ogladała.
Jeśli chodzi o liczenie stada, to mistrzynią w tym była moja pierwsza psica - Gama, mix jamnika szorstkowłosego (chyba pisałam o niej w dziale "Przedstawiamy się"). Kiedyś byliśmy wiekszym towarzystwem na Mazurach: kilkoro dorosłych, szóstka dzieci i Gama. Podczas jednego ze spacerów w pewnym momencie, na rozległej śródleśnej łące, rozdzieliliśmy się na 3 grupy, bo jedni chcieli już wracać, inni obejrzeć jakieś jeziorko, a ja, córka i TZ poszliśmy dalej w las. Po kilku minutach stwierdzilismy, że nie ma przy nas Gamy. Środek lasu, ślady dzików i pies z myśliwskim pochodzeniem... Nawołujemy, rozgladamy się - nic. Wrócilismy na łąkę - nie ma. Ja w strachu, TZ w rozpaczy, bo to on ja przygarnął i bardzo kochał, córka ryczy. Stwierdzilismy, że poczekamy na tej łące, bo to było ostatnie miejsce, gdzie byliśmy razem i Gama powinna próbować tu wrócić po swoich śladach. Czekaliśmy ok. godziny - bez skutku. Załamani wracamy do naszej siedziby - tą samą drogą, którą przyszliśmy i cóż widzimy? W naszym kierunku, z nosem przy ziemi, z jęzorem do pasa, biegnie Gama Laughing
Okazało sie, że z tej łąki, gdzie całe stado było jeszcze razem, pobiegła sprawdzić, gdzie się podziały poszczególne jego części (obie grupy odprowadziła do domu i po stwerdzeniu, że są "zagonione" na miejsce, udała sie "zagonić" ostatnie zabłąkane owieczki - czyli nas. To nie ona się zgubiła, to stado jej sie rozlazło Evil or Very Mad . Ona dokładnie wiedziała, gdzie jest i co robi.
Była z nami 18 lat i nigdy nie była niczego specjalnie uczona. Gadałam do niej tak samo jak do córki (TZ ja przyprowadził, gdy Monika miała pół roku) i ona jakoś mimochodem załapywała wszystkie polecenia. A smycz stosowałam tylko w okresie cieczki (potrafiła bez smyczy przebyć drogę z jednej dzielnicy W-wy do drugiej, z dwoma przesiadkami, przy wózku dziecięcym - bez najmiejszych problemów). Mielismy do niej 200% zaufania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin