Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kilka, nakładających się, problemów z DON-ką
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gocha2606
Giga Forumowicz



Dołączył: 30 Paź 2007
Posty: 1665
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Katowice

PostWysłany: Pią 20:11, 30 Lip 2010    Temat postu:

A ja cały czas tu zaglądam i cieszę się okropnie z Waszych postępów Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beta@Czata




Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 28
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:49, 01 Sie 2010    Temat postu:

Gocha, dzięki za kibicowanie, a przede wszystkim dziękuję za nazwanie rzeczy po imieniu. Ja niby dużo wiedziałam, sporo czytam o psach, przez mój dom przewinęły się 4 psy i te, których już nie ma, dożywały sędziwego wieku, ale co innego, gdy ktoś powie: robisz takie i takie błędy, taka i taka jest droga do ich weliminowania, spróbuj wkorzystać to i to.
Twoje wskazówki naprawdę pomogły. Inne psy mijamy już zupełnie spokojnie b e z s m y c z y !!! Zostały dwa w naszym domu, w tym sprawczyni całego zamieszania i tu chyba wymiękłam. Dziś ta mikruska wyszła rano na spacer, przybiegła pod nasz balkin i tak długo dziamgotała, aż Casta nie zdzierżyła. Wyszła na balkon i napyskowała, po czym wsróciła do mieszkania, a tamta jeszcze dobre 3 minuty piłowała mordę (po panu już nawet ślad nie został - poszedł sobie).
Jeszcze raz dziękuję
Elżbieta
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ginia




Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 40
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdańsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:24, 30 Sie 2010    Temat postu:

Beta, z przyjemnością czytam ten wątek, ale i z podziwem dla Twojej pracy z Castą. Mam podobny problem z moim psem, stąd ukradkiem śledzę wątki o agresji. Twój przykład to takie turbo doładowanie, bo dowodzi, że pracując z psem naprawdę można zmienić jego agresywne zapędy.
Niestety mój pies miał niedawno operację łapy i kastrację, więc musimy ograniczyć spacery, a jeszcze duuuuuuuuużo szkolenia przed nami.
Pozdrowienia dla Ciebie i Casty
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beta@Czata




Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 28
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:04, 01 Wrz 2010    Temat postu:

Dzięki za pozdrowienia Very Happy (już myślałam, że nikt tu nie zagląda).
Z Castą pracuje mi się coraz lepiej, boję się tylko, że synuś to zaniedba, jak psica już wróci do domu, bo on ma chlernie mało czasu ze wzgledu na pracę. Co prawda codziennie rano wychodzi z nią na ok godzinę, to samo po południu/wieczorem. Problem jednak tkwi w tym, że "problemy" znacznie częściej występują, gdy Casta rezyduje u mnie, bo: po pierwsze - jej jedyny, ukochany pan, to syn, po drugie: przez okres od 8-go miesiąca życia do 1,5 roku, czyli wtedy, gdy u dojrzewającej suki kształtują się relacje z otoczeniem - pomieszkiwali u nas i wtedy nabyła złych nawyków, które sobie przypomina, jak tylko przychodzi do mnie na przechowanie. Syn twierdzi, że w domu ekscesy, które mnie doprowadzają do pasji, w zasadzie się nie zdarzają. Jest jeden wyjątek - mops, który podobno obszczekuje nawet jej ślady, ale na szczęście wychodzi w inych godzinach, niż Casta. Ponadto gdy jest u syna - jest odwoływalna, jak on twierdzi, w 99,999% (u mnie nadal 98%).
Patyk okazał się w naszym przypadku najsilniejszym stymulatorem skupienia na przewodniku. Wczoraj wydarła się na nią z pewnej odległości suczka z naszej klatki, z którą się nie kochają (nie muszą i staramy się unikać spotkań pysk w pysk - właściciele są ok). Oczywiście wypuściła patyk z pyska, napięła smycz i już zamierzała też się wydrzeć. No to ja podniosłam patyk z komendą: Casta - pilnuj patyczka. Ona - w tył zwrot i skok po patyk. Ja - komenda siad, trzymaj. Dałam jej patyk i zmieniłam kierunek. No i po bólu Laughing . Trochę jeszcze usiłowała burczeć, ale patyk w pysku jej w tym skutecznie przeszkodził.
A tak w ogóle - lada dzień syn ją zabiera, bo skończył najbardziej absorbujące wojaże (była u mnie blisko 3 miesiące z malutką przerwą na poczatku lipca), a mój TZ już "płacze", że Borciucha nie będzie .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beta@Czata




Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 28
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:39, 13 Wrz 2010    Temat postu:

Very Happy Nowe wieści od Casty: Jest już blisko 2 tygodnie u syna.
Niestety - mamy problemy ze zdrowiem:stan zapalny w stawie barkowym, prawdopodobnie od urazu - moim zdaniem udarzyła sie o wystający kluczyk w regale. Był rtg i teraz leczymy. Nie byłabym sobą, gdybym "przy okazji" nie kazała skontrolować stawów biodrowych. No i - niestety - dysplazja jednostronna, na szczęście lekka. Oznacza to, że Casta nie może szaleć na spacerach, a jednoczesnie musi miec na tyle duzo ruchu, zeby utrzymac mięśnie w dobrej kondycji na przyszłość (chodzi o te biodra i kręgosłup). Najlepsze byłoby pływanie, ale ona nie wchodzi w ogóle do wody...
Ale są i dobre wieści. przekonałam syna do szelek i chodzimy idealnie na luźnej smyczy. Agresja jest w zasadzie wyciszona - poza tymi dwoma - trzema wrogami. Da się z tym żyć. Jak ją zabierał do domu - wyszedl do samochodu z psem bez smyczy i widziałam, że nie było tego nerwowego rozglądania sie dookoła, tylko szybie siku na trawniku i biegiem do auta, mimi, ze w promieniu jej wzroku szedł sobie jakis pies Laughing
Potwierdzam także już na 100% spostrzeżenia Gochy, ze duży wpływ na zachowanie psicy miało moje nastawienie (ja sie denerwowałam - na psa sie przenosiło). Ponieważ synuś zachowuje stoicki spokój - nie ma się co przenosić na Castę.
Postanowiłam, że następnym razem jak syn wyjedzie - przez pierwsze dwa dni pomieszkam u niej i zobaczę, czy tam jest rzeczywiście tak dobrze.
A propos agresji - na innym wątku czytałam opinię związku agresji ze sterylizacją i po analizie zachowań obu psic po strylizacji doszłam do wniosku, że w przypadku Casty mogło to mieć duży związek (była sterylizowana po drugiej cieczce). Zresztą w przypadku Czata też po sterylizacji zachowania agresywne się wzmogły (miala 6 lat, gdy ją steryzliowałam, ale u niej nie było problemu jakoś specjalnie trudnego do opanowania. Gdy rozmawiałam o tym z vetem powiedział, ze jedna na 10 suk staje się agresywniejsza, i mi sie trfiła ta jedna. Później o tym zupełnie zapomniałam i dopiero dziś skojarzylam, jak czytałam wątek na Forum).
Pozdrawiam
Elżbieta
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Magda i Luzer
Super Forumowicz



Dołączył: 28 Lip 2008
Posty: 913
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Konin
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:04, 14 Wrz 2010    Temat postu:

Beta@Czata napisał:
Potwierdzam także już na 100% spostrzeżenia Gochy, ze duży wpływ na zachowanie psicy miało moje nastawienie (ja sie denerwowałam - na psa sie przenosiło).

Pamiętam, jak kilka dni temu miałam bardzo dobry humor i wzięłam Luzera na spacer. Nasza nauka nieciągnięcia na smyczy trwa ciągle i jest coraz lepiej, ale nie spodziewałam się nagłej poprawy. Normalnie byłam w szoku, że Luzer praktycznie wcale nie ciągnął! Jesteśmy żywym przykładem, że zdenerwowanie, jak i pozytywne nastawienie ma baardzo duży wpływ na psa Smile To był bardzo fajny spacer Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beta@Czata




Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 28
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:46, 21 Wrz 2010    Temat postu:

No to dla tych, którzy potrzebuja "turbodoładowania":
Od soboty Casta przez week-end (z poślizgiem do dziś) jest u mnie z powodu wesela, którego jej pan za skarby nie mógł opuscić).
W niedzielę po południu idziemy sobie na nasz wygon, psica na smyczy i w kijem w paszczy, a tu zza krzaka wylatuje ON sąsiadki (zreszta tez kawał cholery), z którym Casta sie nigdy nie kochała i z obu stron było pyskowanie. Ona (sąsiadka, znaczy) leci, krzycząc: Aron, stój! Ja od razu w nerwach ... i tu niespodzianka. Casta i Aron zatrzymały sie w odległości 1 m od siebie, było kilka CS-ów, a później b. ładnie sie przywitały, poobwąchiwały i każde zajęło się swoimi sprawam. Casta w ogole ie była spięta - odwrotnie - całkowicie wyluzowana. Super.
Wczoraj - druga niespodzianka. Jest w jednej z sasiednich klatek mały, zadziorny kundelek (ale nie ten główny wróg), na którego ona zawsze pyskowała dość ostro. Wczoraj, gdy wracałyśmy z wieczornego spaceru, on tez wracał i zobaczywszy Castę, zaczął pyskowac. Ona raz mu odpysknęła i na moja komendę "pilnuj patyka" - spokojnie podniosła go i udała się pod naszą klatkę (tylko ogon powyżej linii grzbietu i inne ustawieniu uszu wskazywały, że się deczko wkurzyła, ale całkowicie do opanowania. Nie próbowała mi wyrwać ręki z barku, smycz naciągnęła tylko na sekundę i natychmiast poluźniła). Chyba ja lubię, nawet na spacerach Wink
Pozdrawiam
Elżbieta
p.s.
Są też i gorsze wieści Sad , ale nie dotyczą Casty, tylko Czaty. Chyba wysiadają nerki, ale jeszcze powalczymy. Tak bym chciała, żeby dożyła chociaż 14-tych urodzin (20.10.br.)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8042
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 12:52, 21 Wrz 2010    Temat postu:

Gratulacje dla Ciebie za pracę!!!! Very Happy Super efekty macie!
A i trzymamy kciuki za staruszkę..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
atom
Gość






PostWysłany: Wto 15:26, 21 Wrz 2010    Temat postu:

...

Ostatnio zmieniony przez atom dnia Wto 22:57, 28 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beta@Czata




Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 28
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:30, 23 Wrz 2010    Temat postu:

Dzięki za kciuki za Czatę. Po badaniach krwi okazało się nie tak źle, jak sądził vet (ale on zawsze zaczyna od czarnego scenariusza, żeby ew, przygotować właściciela). Jak na swój wiek Czata ma całkiem niezłe wyniki, bo że wątroba już jest osłabiona - wiemy od dawna i skarmiamy RC Intestinal + odpowiednie leki (a ja się trzymam za kieszeń).
U Casty wszystko w porządku. Ciekawe, czy będzie tak samo, jak znów syn mi ja podrzuci (bo przecież w takich sytuacjach trzeba pracowac na okrągło, a znając tanedm Casta&Synuś, jakoś nie bardzi wierzę, że tak będzie).
Przy okazji takim mały OT, ale związany z agresją - przypomniały mi sie dawne czasy, kiedy chodziłam z Czatą na szkolenie PT-O (wówczas takie były, teraz chyba nie łączy się nauki posłuszeństwa z nauką obrony, tylko są to osobne szkolenia). Po roku od szkolenia i egzaminu poszłam na kilka zajęć "przypominających" z obrony. Miało być ćwiczenie z kontrolowanego ataku na pozoranta. Grzecznie czekamy na swoja kolej, a trzy, czy cztery psy przed nami właściciel usiłuje namówic laba na atak na rękaw. Czata sobie leży obserwując krajobraz, smycz luźna. Labek ni diabła nie chce zaatakować - pozorant wrzeszczy, macha rekawem przed jego nosem, a on siedzi, przygląda się, przekrzywia głowę i jest bardzo, bardzo zdziwiony: czego ten facet chce. W pewnym momencie Czata sie zerwała (nie zdązyłam zareagować i wyrwała mi smycz). Podbiegła koło laba, zjeżyła kark, irzuciła się na rękaw. Chwilę (ze trzy razy) go potarmosiła, po czym puściła, wróciła koło laba i jak gdyby nic uwaliła się na poprzednie miejsce. A jej wzrok wyraźnie mówił "widziałeś, gamoniu, jak to się robi? Wszyscy pokładali się ze śmiechu - łacznie z trenerem, kursantami i pozorantem, a ja próbowałam skarcić sukę za samowolę i za cholerę nie mogłam wydobyć z siebie odpowiednio groźnego głosu...
Pozdrawiam
Elżbieta


Ostatnio zmieniony przez Beta@Czata dnia Czw 9:44, 23 Wrz 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
CanisLupus
Super Forumowicz



Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 823
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Królewskie Miasto...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:55, 23 Wrz 2010    Temat postu:

teraz jest IPO, i składają się na nie 3 sprawy:
posłuszeństwo,
obrona,
ślad.

Jak ktoś robi IPO, to robi te trzy rzeczy. Nie uczy sie obrony bez doskonale opanowanego posłuszeństwa. Siła rzeczy pies obronny ma byc posłuszny Smile raczej nie rozdziela się tych 2 dziedzin Smile

pozdrawiamy Smile

P.S. swoją drogą uczyć laba obrony, to trochę wbrew jego przeznaczeniu.
Owszem, mozna nauczyć tarmoszenia rękawa (bo tu wykorzystujemy zabawę, instynkt łupu), nawet oszczekiwania (oddaj tą piłeeeeeeczkę) ale przyznajmy - nigdy poważnie to wyglądać nie będzie Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gocha2606
Giga Forumowicz



Dołączył: 30 Paź 2007
Posty: 1665
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Katowice

PostWysłany: Czw 12:15, 23 Wrz 2010    Temat postu:

CanisLupus z tym labem to się mylisz - oczywiście, że nadaje się do obrony, napastnik po prostu umrze ze śmiechu Wink

Same zobaczcie:

<object width="640" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FrbLc1x8Xp4?fs=1&amp;hl=pl_PL"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/FrbLc1x8Xp4?fs=1&amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="385"></embed></object>

Żeby nie było, że nie zaglądam na ten wątek Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beta@Czata




Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 28
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:37, 24 Wrz 2010    Temat postu:

Gocha, cieszę się, że tu zaglądasz Laughing .
Ten kurs, w którym uczestniczyłyśmy z Czatą niby był podzielony na dwie części, ale ja conajmniej połowy psów nie dopuściłabym (z moja dzisiejszą wiedzą) do drugiej części. Było tam np. kilkoro młokosów TTB, średnio, delikatnie mówiąc, posłusznych,które - jak juz zawisły na rekawach - to sobie tak wisiały i nie było siły, by je odwołać i trzeba było je odczepiać. W przypadku Czaty już gdy szłyśmy na szkolenie miała za sobą domowy kurs posłuszeństwa (w mojej ocenie radziła sobie z tym na 4+, bo jak wpadła do śmietnika, to głuchła na komendy i trzeba było ja wywlekać. Ale jeżeli udało mi się dać "stój" na 2 m przed śmietnikiem to się bez problemu zatrzymywała). Zdecydowałam się na to szkolenie, bo często wybierałyśmy się we dwie na rowerowe wycieczki do lasu lub nad Wisłę, a własnie dostałam wypasiony jak na tamte czasy sprzęt od TZ-ta. W tamtych czasach nagminne było "zdejmowanie" z roweru. Chodziło mi nie tyle o to, by atakowała na rozkaz, ale o to, bym mogła ja zatrzymać/odwołać. Po tym szkoleniu czułam się z nią całkowicie bezpiecznie (były dwie czy trzy sytuacje, w których się sprawdziła w roli psa obronnego).
Pozdrawiam
Elżbieta
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
CanisLupus
Super Forumowicz



Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 823
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Królewskie Miasto...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:38, 24 Wrz 2010    Temat postu:

Very Happy
dobre Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
CanisLupus
Super Forumowicz



Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 823
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Królewskie Miasto...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:42, 24 Wrz 2010    Temat postu:

A jesli możesz, to co to była za szkółka, albo kto ją prawadził? Bo w jednej szkółce w której wiem, że jest IPO, ogromny nacisk jest na posłuszeńswo, i w zawodach otem startuja świetne psy. Oczywiście i pozoranci i instruktorzy mają wysokie noty na zawodach z własnymi psami, i licencje.

i jak dawno to było? bo moda na TTB jest stosunkowo "nie dawna" - w sensie na przestrzeni ostatnich 10 lat Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin