Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Agresja w konkretnych sytuacjach

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Saorla




Dołączył: 14 Maj 2010
Posty: 40
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Góry i lasy południa Polski
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 17:56, 25 Paź 2011    Temat postu: Agresja w konkretnych sytuacjach

Sama nie wiem od czego zaczac. Od samego poczatku, odkad Safi pojawil sie u nas czytalam forum, probowalam nie popelniac bledow, a jednak sie nie udalo. Jest mi z tego powodu przykro i wiem, ze obwiniac moge tylko i wylacznie siebie. Od kilku tygodni Safi zaczal gryzc w konkretnych sytuacjach, tzn. nie do krwi, ale lapie mocno i puszcza. Ale moze zacznijmy od opisania dokladnie jak to sie zaczelo i o jakie sytuacje chodzi.

Safi jest psem bardzo energicznym i napdobudliwym, wiem, ze ma problemy z kontrola emocji, bo dosc czesto gania za swoim ogonem, jest podniecony i szybko sie nakreca. Jakies 3 miesiace temu zaczelam pracowac i poniewaz nie byl nauczony zostawania sam, tym bardziej na 10 godzin. Zostawialam go wiec z rodzina (mala przestrzen, dosc nerwowa atmosfera, przy tym 3 dzieci, ktore szaleja) i od kilku tygodni zaczal sie problem - Safi gryzie w konkretnych sytuacjach:
1. kiedy szczegolnie dzieci przechodza nad nim w waskim przejsciu - lapie za nogi,
2. jakikolwiek energiczny ruch reka w strone jego pyska - lapie,
3. jezeli spi juz gleboko, a np. dzieci zaczynaja czyms uderzac w podloge, podnosi glowe i zaczyna szczekac, dla mnie to szczekanie jest ostrzegawcze (tak dla mnie brzmi).
4. kradnie zabawki dzieciom i raz czy dwa zabral cos drogocennego to moi rodzice (nie myslac o konsekwencjach takiego zachowania) chcieli mu zabrac to z pyska, mimo ze schowal sie pod stol i zaczal warczec, stwierdzili, ze pies nie bedzie nimi rzadzic i dalej na sile probowali mu to wyciagnac - pies do nich skoczyl i lapnal.
5. jakikolwiek nagly bez ostrzezenia ruch, kiedy ma cos do gryzienia, gdzies obok niego - dwa razy zlapal.

Kiedy moja rodzina mi o tym powiedziala, bylam w szoku, no i sie rozplakalam, bo nie wiedzialam co sie dzieje z moim psem. Ze mna, w moim mieszkaniu nie bylo nigdy takich problemow, ale po nitce do klebka - zaczelam rozmawiac z moja rodzina, poza tym pare rzeczy zaobserwowalam - w szoku bylam i okazalo sie, ze pies byl dosc ostro drazniony przez dzieci, tzn. zabieranie mu kosci i innych zabawek sprzed pyska, a wrecz wyrywanie, machanie mu nogami przed pyskiem, zeby gonil i za nie lapal, dmuchanie mu w pysk (teraz wiem dlaczego nie lubi jak zbliza sie twarz w jego kierunku) wiem, ze wiele razy oberwal fizycznie i to dosc powaznie i to od wszystkich po kolei. Nie moglam tego kontrolowac, bo bylam w pracy. Teraz na szczescie juz wiem.

Po drugie, pies jest tam na dosc wysokiej pozycji, wczoraj widzialam jak moja mama bedac w sytuacji: pies szczeka i wymusza - dala mu kawalek mieska, zeby byl cicho, zapytalam sie jej czy ona tak zawsze, a ona, ze tak.... Poza tym sama wczoraj bylam swiadkiem jak to moj kochany piesek, jak nikt nie widzial, skoczyl lapami na stol i sobie spokojnie palaszowal ze stolu kanapke i wiem juz, ze po prostu nie ma konsekwencji zaden u moich rodzicow, a jest draznienie, przemoc fizyczna.
Wiem, ze ogolnie moj pies nie lubi miziania, czasami po klatce, to jedynie co lubi, nie jest pieszczochem, jest nadpobudliwy i przywiazany bardzo do mnie, bo jak mam wychodzic odstawiane sa histerie - rodzice musza go na smyczy trzymac, zeby nie pobiegl za mna. Poza tym od malego lubil podgryzac i wiem, ze nigdy konsekwentnie mu tego nie zabranialismy, nie byl tego oduczony. Nie sluchal i nie mialam z nim zbyt dobrego kontaktu/wiezi.

Nie jest agresywny do ludzi na dworze, tzn. nigdy nie pozwalam jakos szczegolnie mu sie zblizac do ludzi, tym bardziej po tych ostatnich akcjach, ale zazwyczaj to jest tak, ze do ludzi, a szczegolnie dzieci macha ogonem, piszczy, ciagnie. Tak samo jak ktos do mnie przychodzi, nie ma szczekania, warczenia itd. tylko skakanie, ktore ostatnio powoli za pomoca klikera wykorzeniam z niego. I jeszcze cos dziwnego - ktokolwiek do mnie przychodzi (sama z nim mieszkam) to zawsze prosi o kosc taka duza do gryzienia, mowie mu 'siad' i jak siada dostaje ta kosc, ktora normalnie wysoko na szafie lezy. I teraz - on potrafi ta kosc memlac np. cale 2, 3 godziny, nie wiem czy to nie jest jakies rozladowywanie emocji z powodu tego, ze ktos przyszedl, bo czytalam ostatnio w jakiejs ksiazce, ze pies m.in. przez zucie rozladowuje czesc emocji.

Niecale 2 tygodnie temu dostalam kliker, ucze go siadac i zostawac, powoli udaje mi sie egzekwowac u niego to, ze spokojnie czeka jak ktos przychodzi i nie skacze, ale jeszcze musimy popracowac nad tym. Ucze go czekania przed spacerem przed drzwiami w siadzie, tez powoli lapie. Ucze skupiania uwagi na sobie i na razie w mieszkaniu jest super, gorzej na dworze. Ogladalam m.in. film pana Jacka Galuszki chyba o szkoleniu Bono i stamtad tez zaczelam go uczyc 'na miejsce' tez juz dosc dobrze mu wychodzi. Ma wspanialy wech i uwielbia zabawy w szukanie (chowam mu zabawki po calym mieszkaniu i kaze szukac). Reaguje na 'nie wolno', chociaz tez musimy dopracowac do calkowitej perfekcji. No i jeszcze zdarza mu sie, ze jak powiem 'nie wolno' to zaczyna albo za ogonem biegac, albo zaczyna szczekac na mnie - wtedy wychodze i totalnie ignoruje.

Tylko jestem zalamana tymi jego atakami agresji, wiem, ze nie wziely sie znikad. I teraz bardzo prosze o rade od czego zaczac? Od odwrazliwiania, odczulanie, jak to ma wygladac?

Moze na jakis czas odseparowania go od rodziny. Sama nie wiem Sad.
Ja mam caly czas przed oczami, ze on moze kogos ugryzc Sad. Jestem maksymalnie zestresowana, wplynelo to na cale moje zycie, bo siedze i mysle, szukam rozwiazan.

No i jeszcze pytanie: czy moze jest jakis behawiorysta w okolicy Klodzka?

No i czy to, ze pies cos tam sobie mruczy pod nosem, powarkuje jak lezy albo spi, to cos oznacza, bo nie chce w jakas paranoje popadac.

I przepraszam za brak polskich znakow.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andromeda
Giga Forumowicz



Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 1402
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kingston upon Hull
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 23:02, 25 Paź 2011    Temat postu:

Bardzo dobrze, że ustalilaś co tak naprawdę dzieje się pod twoją nieobecność.
Jak dla mnie jakiekolwiek odwrażliwnianie bez zmiany warunków nie ma sensu, bo nie zaskutkuje. By to działało potrzebna jest współpraca drugiej strony czyli rodziny, dokładnie tej samej, która wpędziła psa w kłopoty.
Pies jest nerwowy i stres się w nim kumuluje, czekać tylko jak naprawdę wybuchnie.
To trochę jakby ciebie ktoś popychał, zabierał ci jedzenie, budził w nocy, wcześniej czy póżniej, nie ważne jak spokojną osobą byś była, puściły by ci nerwy. Nawet jakbyś nie chciała, to twoje ciało by nie wytrzymało.
Wytrenuj rodzinę i wtedy zabierz się za psa Smile

Postaraj się znaleźć inne rozwiązanie dla psa niż zostawianie go u rodziny. Może zamiast tego lepszy będzie ktoś kto psa wyprowadzi, chociaż raz na dłuższy spacer? Niestety po pracy musiałabyś zapomnieć i całkowitym relaksie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Saorla




Dołączył: 14 Maj 2010
Posty: 40
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Góry i lasy południa Polski
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:40, 26 Paź 2011    Temat postu:

Dziekuje bardzo Andromeda.

Nie wiem, ale przez to, ze widzialam go w takich akcjach (wiem, ze to zachowanie nasze to spowodowalo) to jakos cos we mnie peklo. Zalamka i stres ogromny, przez to, ze mam caly czas obawy, ze znow moze kogos lapnac Sad. A jest wysokosci labradora, tylko chudszy.

Nie moge go na tyle godzin zostawic, bo nie jest przyzwyczjony. Dzisiaj probowalam na 15 minut, to uslyszal sasiada i zaczal jazgotac.

Poza tym chcialam jeszcze zapytac co oznacza sytuacja, kiedy sobie spokojnie siadam do komputera, albo rozmawiam przez telefon, a pies zaczyna szczekac, a jak nie reaguje lapie mnie za reke i trzyma, tak jak szczeniaki w zabawie, tylko ten moj pies ma 1,7 roku. Czy to jest wymuszanie, zwracanie uwagi? Co wtedy robic? Wychodzic bez reakcji, bez patrzenia na psa? Czy mowic 'nie wolno'? Nie wiem, zamotalam sie w tym wszystkim Sad.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andromeda
Giga Forumowicz



Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 1402
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kingston upon Hull
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:19, 26 Paź 2011    Temat postu:

Saorla napisał:
Czy to jest wymuszanie, zwracanie uwagi?


I znów odpowiedziałaś sama sobie Smile To jest zmuszanie cię do przerwania rozmowy i zajęcia się psem.

Powiedz mi co oznacza iż pies zaczął jazgotać? U psów jest normalne szczekać na np. niepokojące dźwięki, póki nie robi się z tego koncert a szczekanie jest ostrzegawcze i szybko się kończy nic się nie dzieje. Więc dlaczego nie możesz psa zostawić samego? Oczywiście pomijam, że 10 godzi jest długim czasem. Czy on w ogóle był zostawiany sam?

Teraz więcej pytań. Często można wprowadzić małe zmiany w życiu psa, poprzez zmienienie jego rozkłądu dnia (mówiąc w skrócie) oczywiście nie rozwiąze to problemów, ale będzie dobrą odskoczną do rozwiązania ich. Przepraszam jak cos już pisałaś a ja to przeoczyłam.

Ile masz już psa i w jakim wieku była jak go wzięłaś?
Jak go szkoliłaś -wiem pozytywnie - i co pies umie z takich pożyteczniejszych rzeczy np. siad, zostań, waruj, idź na miejsce, dotknij
Jak go karałaś?eęseśto? Czy pies ma caly czas dostęp do jedzenia?
Jak wygląda psi dzień, ten z tobą i u rodziny?

Piszesz, że pies jest do ciebie przywiązany, teraz musisz rozluźnić tę więź. Poczytaj to:

http://www.szkoleniepsow.fora.pl/moj-pies-robi,17/uczymy-psa-samokontroli,4475.html

i to:

http://www.szkoleniepsow.fora.pl/szczeniaki,3/szczeniak-sam-w-domu-zostawanie,444.html

i to:

http://www.szkoleniepsow.fora.pl/jak-uczymy-psa,36/na-miejsce,6496.html

Jak pies śpi to czasem w głębokiej fazie snu coś mu się śni, Pies może szczekać, warczeć, pokazywać zęby, biec, skomleć a nawet ssać!
Najlepiej wtedy psa nie budzić i nie dotykać, bo to go wystraszy i może potraktować człowieka zębami, to jest odruch bezwarunkowy.
To że pies męczy kość prze taki czas jest normalne, wszystko zalezy od tego jaka to kość. NIektóre starczają na dłużej inne na krócej. To zajęcie się kością możesz wykorzystac w momentach gdy chesz mieć czas dla siebie albo kiedy wychodzisz by przyzwycajać psa do zostawania samemu. W drugiej opcji jak wracasz a pies kość wciąż męczy, zabierasz ją. Oczywiście zabranie to wymiana, nie chcesz warczącego psa , z tego powodu rzecz na którą wymieniasz musi mieć większą wartość niż kości. Np wędlina bierzesz i trzymasz przed psa nosem, albo w odległości z której nie zawarczy na ciebi. Możesz np, rzucić mu pod nos część, by okazać że masz coś dobrego, wtedy pies przestanie jeść kość i popatrzy na ciebie. Możesz go zawołać, jak wiesz że nie ma szansy na podejście bez usłyszenia jego warkotu. Zasada jest jedna ręka daje druga obiera, właśnie w tej kolejności. Pies boi się dotyku właśnie karmienie z ręki pokazuje mu, że ręce to dobra rzecz.

Co do zachowania przy telefonie, powiedz mi co robisz lub robiłaś - tu znów pytanie jaką karę stosujesz?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Saorla




Dołączył: 14 Maj 2010
Posty: 40
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Góry i lasy południa Polski
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 14:06, 26 Paź 2011    Temat postu:

Andromeda, jestem Ci bardzo wdzieczna za pomoc, rady i czas poswiecany mi tutaj na forum. Bardzo mnie te Twoje posty podnosza na duchu, a to jest mi tez teraz bardzo potrzebne.

Co do telefonow i laptopa - jak zaczynam rozmawiac, rzadziej sie dzieje jak ogladam cos na laptopie, zaczyna sie akcja - nawet jak spi, potrafi sie wybudzic i bedzie albo siedzial przy mnie, zaczepial lapa, kladl glowe, jak nie reagowalam i odganialam reka zaczynal szczekac i lapac mnie za rece, co przy jego obecnych zebach potrafi zabolec.
Ale popelnilismy jeden blad - nie wykorzenilismy konsekwentnie jego podgryzania odkad byl szczeniakiem.
Teraz zaczelam od kilku dni po prostu wychodzic z pokoju i zostawiac go samego bez zadnego kontaktu wzrokowego czy slownego z nim, bo to zaczyna byc uciazliwe, no i takie lapanie tez boli i moze byc coraz bardziej niebezpieczne Sad.

Zostawanie w domu - u mnie nigdy nie zostawal sam, bo zaczynalo sie drapanie w drzwi i szczekanie (tzn. kilka szczekniec cisza, kilka szczekniec cisza, itd) jak zostaje sam u rodzicow nie ma takich zachowan, podejrzewam, ze ze mna moze byc wlasnie bardziej zwiazany.

Pies ma rok i 7 miesiecy, wzielam go jak mial 7 tygodni. To mieszaniec wielkosci labradora, tylko szczuplejszy.

Szkole go od okolo 2 tygodni klikerem i umie siad, zostac w miejscu na nie dluzej niz kilka minut, nawet jak kucam itd., na miejsce, uczymy sie warowania, czeka przy drzwiach jak wychodzimy. Ale mam ogromny problem z tym samymi komendami na dworze, kompletne rozproszenie.
Karalam go albo ingorowaniem, albo konczylam zabawe i chowalam zabawki.
Zabawki tez nie sa dostepne dla niego, sa schowane w jednym miejscu. I tylko ja je wydzielam i tylko ja koncze zabawe mowiac 'koniec'.

Nie ma dostepu do jedzenia. Jedzenie pochowane i daje mu 2 razy dziennieL: rano po spacerze i wieczorem po spacerze (Purina jagnieca dla szczeniakow, od czasu do czasu gotowany kurczak albo wolowina).

U rodziny dzien wyglada tak, ze pies sie szweda, a jest malo przestrzeni, kradnie dziecom zabawki i niszczy, jak chca zabrac, jest warczenie i moze ugryzc, zreszta juz tak zlapal. I jeszcze - zauwazylam, ze jak lapie zabawke to jezeli nikt sie z nim nie bawi to ja za moment zostawia i przekierowuje sam uwage na cos innego, ale jesli tylko zobaczy, ze nam na tej zabawce zalezy, to ucieka z nia zazwyczaj pod stol i broni. Czesto sam przychodzil, pokazywal zabawke i czekal as zaczniemy za nim gonic.
Dzisiaj zrobilam mu taka barierke do pokoju dzieci u mojej rodziny i tam ma zakaz wchodzenia, dostal tez swoj kocyk i wydzielilam mu jego miejsce, bo przedtem nie mial swojego miejsca.

I jeszcze o komendach - od kilku dni jak mowie mu 'nie wolno' i kaze np. zejsc z kanapy zejdzie, ale za chwile zaczyna na mnie szczekac, nie wiem dlaczego? Albo zaczyna krecic sie za ogonem. Nie wiem czy to nie tak, ze za wiele mogl robic sam dyktujac warunki, a teraz kiedy zaczelam wprowadzac konkretne zmiany, on sie buntuje.

Poczytalam link o samokontroli i tak widze podobienstwo do Jazza Ali, widze, ze moj pies po prostu nie radzi sobie z emocjami, one go przerastaja. Nie potrafi czasami polezec spokojnie, jakikolwiek dzwiek on juz czuwa, rozglada sie, ja wstaje, on sie podonosi, ja zaczynam szybciej chodzic po mieszkaniu, on zaczyna sie nakrecac i chce sie bawic, zaczyna smycz mi podgryzac. Pokazywac miejsce, gdzie sa zabawki. On nie potrafi wyluzowac i nie wiem czy nie sprobowac, tak wlasnie jak Ala, ze pies ma kazda czynnosc wskazana i nazwana przez wlasciela, ze sam nie musi decydowac i nie wiem czy jemu wlasnie bardziej nie przydalyby sie spokojne flegamtyczne spacery i 15 - 20 minutami na nauke.
Nie spuszczam go ze smyczy, bo do kazdego zawsze podbiegal, cieszyl sie skakal. Wiec caly czas chodzi na smyczy.

Nie wiem co jeszcze napisac, co moze pomoc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andromeda
Giga Forumowicz



Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 1402
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kingston upon Hull
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:31, 26 Paź 2011    Temat postu:

Wybacz jestem zmęczona, miałam ciężki i zaskakujący dzień, więc może mi coś uciec.

Czasem są psy, które wymagają większego nakładu nie tyle pracy co konsekwencji, typ jak to Jacek powiedział, czego mi nie zabronisz to to mogę zrobić. Tu najważniejsze jest nauczenie psa sygnału-komendy pt teraz nie mam czasu dla ciebie. Nie jest to łatwe, bo zazwyczaj my poddajemy się bardzo szybko albo pies zrobi coś co nas rozbawi i po sprawie.
Halle ma komende go away, ucvzyłam ją tego w momentach jak mędziła (a potrafiła to robić cały czas), patrzyłam jej głęboko w oczy i spokojnie cedziłam przez zęby dzieląc słowa go away. Jak odchodziła dobrze, nie chwaliłam, bo jedno spojrzenie na nią i znów była powtórka. I ignorowałam ją. Pamiętaj psy czytają z języka ciała, więc ty musisz wierzyć, w to co mówisz, małe zawachanie i tyle.
To patrzenie w oczy nie jest grożące, nawiązuję kontakt wzrokowy i zaniżonym głosem mówiłam komendę (psy tratują mnie poważniej gdy używam tego tonu, bo mam bardzo piskliwy głos). Niestety tu konsekwencja jest podstawą. Widzisz moje psy mają zabawki, moje psy przychodzą i rozpoczynają zabawę, ja nie widzę w tym nic złego póki potrafią zaakceptować nie teraz. Dlaczego tak? Bo ja czasem zapominam o zabawie i to co one robią mi pomaga, ja lubię jak moje psy mają włąsne zdanie tak długo jak nie koliduje ono z moim. Czyli tak długo jak wiedzą, że dość to dość i są pewne zasady. Oczywiście taka nauka trwa dłużej, bo pies np. zamiast siadać i czekać jak ja pójdę pierwsza przez drzwi, musi albo mnie wyczuć, albo popatrzeć co ja od niego chcę i się zastosować.

Z tym kocykiem dobrze zrobiłaś, teraz weź się za dzieci i wytłumacz im, dlaczego nie powiny postępować tak z psem, nalepiej zademonstruj im jak to działa na nich jako przykładach.
Laughing
Myślałaś nad klatką dla psa? Wtedy i u rodizny pies miałby dobry azyl. Poza tym klatka pomogłaby ci w nauce zostawania samemu.
Weź się za przywołanie, to pomoże też i psu. Poszukaj bezpiecznych miejsc gdzie może on latać luzem. Napisałaś, e pies wył, jak zostawał sam, ale nie napisałaś jak odbywała się nauka zostawiania.
Robi się to stopniowo, npo jak pies łazi za tobą idziesz do łazienki, zamykasz drzwi. Z wyjściem czekasz na ciszę czy to z drapaniem czy z wyciem, nawet jeśli trwa to tylko tyle ile złapanie oddechu. Wszystko robisz małymi kroczkami i nie w jeden dzień. Radziłąbym ci to zacząć robić , wciąż korzystająć z rodzinym tak byś po pewnym czasie mogła albo tylko miała mozliwość zostawienia psa samemu.

Spacer. Ja lubię inną wersję spaceru: dochodzenie do. Bierzesz psa i idziecie, pies zatrzymuje się tylko na twoje polecenie (ok. ja zawsze daję możliwość wyboru miejsca na załątwienie potrzeb a czasem na powąchanie miejsca, nie mniej jednak zasada jest idziemy) dochodzisz do miejsca gdzie psa spuszczasz ze smyczy tu jest wolna amerykanka, a potem wracacie w ten sama sposób, albo jak pies jest spokojnieszy ma więcej luzu.
Możesz psa brać na twoje spacery, tzn. idziecie np na pocztę, pies ma czas na szybkie siku i wracacie. Jest to doskonała nauka dla psa, kiedy i jak ma się zachować. Moje psy spaceruja na smyczach, na jej całej długości, Halle potrafi czasem ciągnąć, ale jak wychodzimy na główną, ruchliwą ulicę, ja skracam smycz a pies idzie jak marzenie, co chwilę zerkając gdzie idziemy. Czemu? Bo tak ćwiczyliśmy tę ulicę, bo po niej nie chodzi się dla psów, chodzi się dla ludz (nie ma wąchania, sikania ani bawienia się, ładny spacer i tyle)
To wszystko było robione drogą przyzwyczajenia i pochwał słownych, trwało dłużej, ale doskonale dało się zastosować wszędzie.

Wybacz kończę, bo już sama nie wiem o czym piszę a Halle nudzi o zabawę a ja mam straszną ochotę się z nią pobawić Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin