Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

agresja u labradora
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Fauka
świeżątko



Dołączył: 26 Mar 2008
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pią 11:52, 15 Lip 2011    Temat postu:

Ja się podepnę, mam podobny problem. Mój lab po skończeniu 2 lat zaczął wykazywać agresję w stosunku do innych samców, bez względu na wielkość co kończyło się kłapaniem zębami. Podobnie również reagował kiedy na smyczy podchodził do suki i zaczynałam go odciagać, szarpał do niej i kłapał zębami co wyglądało strasznie ale wiem, ze nie chciał zaatakować suki, był poirytowany tym że go odciagam. Wykastrowałam go ponad miesiąc temu (ma 2,5 roku) i zaczęłam pracę, stoję między psami zawsze, nagradzam go za spokojne minięcie psa, kiedy wyrywał się to krzycczałam strasznie i głośno "nie" i odchodziłam od psa, następnie przechodziłam obok tego psa ponowie z zadowalającym nas skutkiem i go nagradzałam. Obecnie w 98% przypadków pies mi przechodzi super, źle reaguje jak pies którego nigdy nie widziałm startuje do niego, wtedy często jeszcze nie potrafi się opanować.
Chciałabym jednak wrócić do naszych dawnych zwyczajów czyli labradorowych spotkań by mógł bawić się z innymi psami, czy jest na to w ogóle szansa? boję się że pogryzie się z innymi psami. Co innego kontrola na smyczy a co innego puszczenie go z psami i sukami luzem, nie wiem jak się zachowa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Palinka




Dołączył: 05 Lip 2011
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 16:27, 15 Lip 2011    Temat postu:

Dziękuję wszystkim za opinie.
szmaja, nie do końca rozumiem drugą część Twojego postu. Jak rozumieć pracę z mniejszymi, szybszymi psami w określonym kontekście? Konkretnie nad czym mam pracować i w jaki sposób? A co do dużych psów, to na szkoleniu, kiedy Moris pierwszy raz biegał w grupie psów, został zaatakowany przez mieszańca owczarka niemieckiego. Podobno to była dobra nauczka dla Morisa, ale według mnie to po pierwsze nadszarpnęło jego zaufanie do mnie (bo nie miałam ingerować), a po drugie duże psy zaczęły w nim wzbudzać jeszcze większy niepokój. Byliśmy na takim etapie, że Moris yorka potrafił obszczekać tak, jakby to był co najmniej mastif. Teraz mijamy się z różnymi psami jednym chodnikiem, a spokojny pies jeszcze bardziej ułatwia nam sprawę. Kiedyś Moris od razu rzucał się na psa, teraz często czeka aż przejdzie i obchodzi go szerokim łukiem, więc to też znak, że się czegoś nauczył.

I powtórzę pytania z poprzedniego postu. Co robić kiedy Moris puszczony luzem na wejściu prowokuje przepychanki zwłaszcza z dużym psem (na filmiku nie ma tych pierwszych minut)? A więc goni, wlatuje w psa z warkotem i jakby próbuje uszczypnąć w tyłek?. Stanowcze ,,nie wolno", odwołanie czy po prostu zabranie psa na bok?
Z drugiej strony jak grzecznie się przywita i nie jest natrętny, to chwalić? Czy nie ingerować i czekać aż sam zrozumie, że pokojowe rozwiązanie sytuacji jest również dobre dla niego?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szmaja
forumowicz



Dołączył: 17 Lis 2006
Posty: 467
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 16:41, 15 Lip 2011    Temat postu:

Zupełnie teoretycznie, nie znając Twojego psa i możliwości, pracowałabym z małymi psami na dużych dystansach, spacerując z nimi (znaczy takie spacery nie "stane" jak ten tutaj, ale właśnie "ruszane"), nie dopuszczając do sytuacji, w których zaczyna je gonić, a do bezpośredniego kontaktu "swobodnego" wybierałabym właśnie psy, które potrafią go zastopować i jednocześnie nie są napastliwe.

Przede wszystkim jednak, nie pracowałabym nad tym, żeby pies wiedział, czego od niego oczekuję, a żeby był w stanie zachować się w sposób "po psiemu" kulturalny. To nie jest, wbrew pozorom, subtelna różnica.

Gdyby pies wlatywał z warkotem, to przede wszystkim zastanowiłabym się, czy sprawia mu przyjemność chodzenie tam, a następnie oczyściłabym sobie wejście i poszła opłotkami, nie wchodząc od razu w psy (nie wiem, jak to jest zorganizowane u was).

Zawsze, jeśli widzę, że sytuacja jest nieprzyjemna dla mojego psa na tyle, że może sobie z tym nie poradzić, zabieram go z niej, zwiększam dystans itp. Są czasami sytuacje, że psa należy zostawić z drugim, bo może się okazać, że więcej naszkodzimy interwencją. Nie robiłabym też tragedii z jednorazowej "kłótni" psów, to się zdarza w życiu, należy zanotować, uważać w przyszłości i iść dalej. Czasami zatrzymujemy się nad tym tak bardzo, że utrudniamy psu pójście do przodu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Palinka




Dołączył: 05 Lip 2011
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:15, 15 Lip 2011    Temat postu:

Żeby nie dopuścić do gonienia psów, musiałabym mieć go na smyczy albo na lince, bo puszczony luzem to on zawsze pierwszy podbiega do nowego psa i zaczyna gonitwę jak tamten ucieka. Dlatego ciężko mi określić co tak naprawdę nim kieruje i jak on się wtedy czuje Sad Może zacząć z nim ćwiczyć na lince i przerywać każdą próbę pogonienia? Czy w takich sytuacjach linka może bardziej zaszkodzić?

Mi właśnie chodzi o to, żeby był bardziej kulturalny i tego właśnie od niego oczekuję. Nie tylko dla dobra jego psich kolegów, ale również dla niego. Żeby mógł się w końcu wyluzować przy innych psach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szmaja
forumowicz



Dołączył: 17 Lis 2006
Posty: 467
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:21, 15 Lip 2011    Temat postu:

Znajdź na początek takie psy, które nie uciekają.
Jakieś ciapy okropne ślamazary Smile
Nauka przywitania z psami na smyczach to też ważna sprawa, ja to robię z psami na zajęciach socjalizacyjnych (tu na niektórych zdjęciach widoczne są "momenty" [link widoczny dla zalogowanych] , więcej na facebooku - link w podpisie).

Puszczałabym go do psów/przy psach takich, którym "da radę" i nie będzie ich stręczył, gonił itp. - na pewno już teraz wiesz, jakie to psy. Do takiego zestawu wrzuciłabym wtedy mniejszego, ale nie za szybkiego psa i zobaczyła, co się będzie działo. Jeśli młyn - zabieram "młynotwórcę" Wink


Ostatnio zmieniony przez szmaja dnia Sob 8:31, 16 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Palinka




Dołączył: 05 Lip 2011
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 23:43, 15 Lip 2011    Temat postu:

Dzięki za rady Smile
Ze znalezieniem psów nie jest łatwo, bo mieszkamy na wsi - tu nikt psów nie wyprowadza niestety Sad Do miasta jeździmy prawie codziennie żeby trochę poćwiczyć, ale Moris ma już przypiętą łatkę agresora i dużo właścicieli go unika, ale spróbuję coś zdziałać. Czasem spotykamy w mieście pewnego nowofunlanda - oaza spokoju, pozostaje niewzruszony na zaczepki rozemocjonowanych psów, a gdy te przesadzają po prostu powarkuje. Dzisiaj nawet się spotkaliśmy i pozwoliłam Morisowi do niego podejść na smyczy, chociaż zazwyczaj tego nie robię. Jego spokój wyraźnie udzielił się Morisowi, jak go wypatrzył zainteresował się, ale był spokojny, pozwolił tamtemu przejść obok nas i obszedł go ładnie szerokim łukiem, delikatnie powąchał i odszedł. Ja byłam w szoku, bo chyba na żadnego obcego psa na smyczy jeszcze tak nie zareagował. Także to jaki drugi pies jest ma na pewno wpływ na jego reakcje i będę brała to pod uwagę.

I będę powoli próbowała podchodzić do spokojnych psów również na smyczy. A co do puszczania luzem, drugi pies nie może być po prostu zbyt ruchliwy, żywiołowy, ani nadmiernie strachliwy, bo on to od razu wykorzystuje.

Zdjęcia z zajęć mi się nie otwierają, ale wejdę na stronę i popatrzę.

Ale mimo wszystko musiałabym się wybrać ze szkoleniowcem na wybieg, żebym znowu czegoś nie popsuła...

Fauka, witaj w klubie Smile


Ostatnio zmieniony przez Palinka dnia Pią 23:44, 15 Lip 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gocha2606
Giga Forumowicz



Dołączył: 30 Paź 2007
Posty: 1679
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Katowice

PostWysłany: Sob 0:46, 16 Lip 2011    Temat postu:

[quote]mimo wszystko musiałabym się wybrać ze szkoleniowcem na wybieg, żebym znowu czegoś nie popsuła... [/quote]

No to napisz do Lidki Rychlewskiej, nie masz kasy na konsultacje, ale mail nic nie kosztuje, wiem, że ona często udziela bezpłatnych porad na żywo przy różnych okazjach - może warto chociaż rozeznać kiedy i gdzie będzie dostępna za friko? Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Palinka




Dołączył: 05 Lip 2011
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:27, 17 Lip 2011    Temat postu:

Gocha2606, raczej pomyślę o ,,normalnej" konsultacji ,,w terenie", bo trochę tego do omówienia by było, do tego ostatnio Moris zaczął gonić koty i szczekać w samochodzie. Według mnie to wszytko się jakoś ze sobą łączy - to gonienie psów, kotów, ekscytacja w samochodzie itd. Na koty pomysłu nie mam poza linką i ciągłym kontrolowaniu psa na spacerze... Tylko ciężko znaleźć obiekty do ćwiczeń, bo u mnie na wsi kotów nie ma prawie wcale Sad

A czym jest spowodowane molestowanie suczek u kastrata? Moris biegał nawet z suczkami, które miały cieczkę i w ogóle się nimi nie interesował, a pewną kilkuletnią goldenkę męczy potwornie chociaż cieczki nie ma. W ogóle traktuje ją tak samo jak dużego samca - pogoni z warkotem, potem próbuje naskakiwać i jeszcze dochodzi to molestowanie. Dzisiaj spotkaliśmy ją i trzy inne goldenki - były puszczone luzem. Młody wszystkie psy zna, ale dwóch, w tym właśnie ,,tej" nie widział może z miesiąc. Moris od razu ją namierzył, reszta go nie interesowała, a gdy tylko podbiegła próbował ją pogonić i wskoczyć na nią z warkotem. Nie puściłam go luzem, więc próbował poszczekiwać z frustracji i ciężko było go skupić na sobie. Jakoś zajęłam go ćwiczeniami (był tak nakręcony, że wszystko robił w podskokach) i stałam w odległości kilku metrów, ale on był jednak cały czas ,,zafiksowany" na jej punkcie. Jak zmienić jego stosunek do tego psa?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8070
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 8:31, 18 Lip 2011    Temat postu:

Palinka napisał:
a pewną kilkuletnią goldenkę męczy potwornie chociaż cieczki nie ma. W ogóle traktuje ją tak samo jak dużego samca

Bo są suki, które są bardzo "samcze" - mają po prostu więcej testosteronu. I one zazwyczaj nie dogadują się ani z sukami ani z psami Wink
A Twój pies akurat dlatego właśnie może jej nie tolerować - przypatrz się też, jak ona się zachowuje: jak sika(czy unosi lekko nogę, czy nie), jak podchodzi do psów(czy luźno, czy postawą wyprężoną, sztywno).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacol123
Administrator



Dołączył: 01 Maj 2006
Posty: 4114
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:57, 18 Lip 2011    Temat postu:

Hm, zbyt wiele razy widziałem takie zachowania u kastratów jakie opisujesz, by traktować je jako przypadek. Może chodzić o to, że testosteron, oprócz tego o czym wszyscy wiedzą wpływa również na samopoczucie psa. Bez testosteronu pies zaczyna się czuć mniej pewnie, staje się bardziej rozchwiany emocjonalnie w sytuacjach w których wcześniej zachowywał się normalnie. Zwraca na to uwagę Alexa Capra. Idąc za jej radą proponuję zwykle ćwiczenia zwiększające pewność siebie i komfort psa. Dobrze się sprawdzają m.in. zadania węchowe. Czasami obserwuję, że zamiast skupiać się na pojedynczych zachowaniach warto popracować nad czymś bardziej podstawowym. Wtedy również i te pojedyncze zachowania zmieniają się na lepsze, bo pies czuje się bardziej "spełniony" i staje się mniej pobudliwy i napięty.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Palinka




Dołączył: 05 Lip 2011
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:06, 18 Lip 2011    Temat postu:

Ala od Jazza, ta suczka nie wygląda ani na super pewną siebie, ani na zbyt strachliwą. Ale z Morisem sobie nie radzi i szuka pomocy u właściciela (który nierzadko używa metod siłowych, a sunia podobno jest po przejściach...), więc nie ma mowy o wspólnym bieganiu. Z sukami się dogaduje, ale zdarza się, że niektóre próbuje molestować, więc coś w tym jest. Będę ją bardziej obserwować.
Jacol123 napisał:
Może chodzić o to, że testosteron, oprócz tego o czym wszyscy wiedzą wpływa również na samopoczucie psa. Bez testosteronu pies zaczyna się czuć mniej pewnie, staje się bardziej rozchwiany emocjonalnie w sytuacjach w których wcześniej zachowywał się normalnie.

W przypadku Morisa to się sprawdza w 100%. Na konsultacji (po kastracji) szkoleniowiec stwierdził, że Moris jest psem niepewnym, a nie agresywnym. Nie wie jak się zachować przy drugim psie i próbuje różnych rzeczy czekając na reakcję tamtego. Chociaż zazwyczaj to on pierwszy podbiega do psa, to nawet w grupie znanych psów, gdy są zbyt natrętne (zachęcają do zabawy, naskakują na niego itp.) jest podirytowany i nie czuje się w 100% komfortowo.
Jacol123 napisał:
Idąc za jej radą proponuję zwykle ćwiczenia zwiększające pewność siebie i komfort psa. Dobrze się sprawdzają m.in. zadania węchowe.

Pomyślę o tym, bo Moris uwielbia wąchać Smile Do tej pory chowałam mu jedynie smakołyki i zabawki w domu lub w ogrodzie, ale może pora to urozmaicić i robić częściej Smile Niedawno zaczęłam go uczyć odróżniania nazw zabawek - jesteśmy na ,,piłce" i też bardzo fajnie się skupia, żeby w stercie zabawek i przedmiotów odnaleźć piłeczkę tenisową Smile

A według Was jak często pies powinien biegać z innymi psami? Moris od jakiegoś czasu biega z psami prawie codziennie (z tymi, które zna od dłuższego czasu) i wiem, że to nie jest dobre. Potem jest za bardzo pobudzony i nie chcę też żeby doszło do tego, że tylko spacer z psami będzie dla niego atrakcyjny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ala od Jazza
Forumowicz Ekstraklasa



Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 8070
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:26, 18 Lip 2011    Temat postu:

Cytat:
A według Was jak często pies powinien biegać z innymi psami? Moris od jakiegoś czasu biega z psami prawie codziennie (z tymi, które zna od dłuższego czasu) i wiem, że to nie jest dobre. Potem jest za bardzo pobudzony i nie chcę też żeby doszło do tego, że tylko spacer z psami będzie dla niego atrakcyjny.

Wpierw zadaj sobie pytanie: czy on musi biegać z psami?

Jeśli koniecznie chcesz, aby biegał i on to tak bardzo lubi, to stopniowo zmniejszaj ilość kontaktów z psami, bo może się okazać, że raz w miesiącu w zupełności Wam wystarczy Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Palinka




Dołączył: 05 Lip 2011
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 23:11, 18 Lip 2011    Temat postu:

No ja właśnie nie wiem co dla jego psychiki i samopoczucia byłoby najlepsze Sad W sensie nauki kulturalnego zachowania i wyluzowania się przy innych psach. Kiedyś po dłuższej przerwie w zabawach z innymi psami zrobił się jeszcze bardziej ,,dziki" jak w końcu na takie spotkanie się wybraliśmy... Ale na pewno spotkania dzień w dzień to przesada Embarassed Najgorsze jest to, że ludzie w mieście często puszczają psy, a te do nas podbiegają ku uciesze ich właścicieli... Jak są zbyt natrętne to puszczam Morisa, bo na smyczy ciężko byłoby mu sobie poradzić z kilkoma przesadnie witającymi się psami i mógłby agresywnie zareagować.

W ogóle zastanawiam się jak to jest. Czy przez bieganie z psami pies się bardziej nakręca na ich widok później, bo przecież z psami jest fajnie, czy raczej zaczyna psy olewać, bo ma to na co dzień i zaczyna go to nudzić? Zaznaczam, że Moris nie jest psem, który potrafi szaleć z psami przez godzinę, tarzać się z nimi, zachęcać do zabawy itp. Moris interesuje się psami przez pierwsze pięć minut i jak wypatrzy nowego kumpla to potrafi do niego zwiać i trochę pomęczyć, ale po chwili zaczyna chodzić swoimi ścieżkami. Widać to na zdjęciach ze spotkań, na których jest albo sam Moris albo reszta psów Smile

Dziękuję wszystkim za cenne wskazówki i podziwiam za ogrom wiedzy na temat psychiki i wychowania psa Smile


Ostatnio zmieniony przez Palinka dnia Pon 23:14, 18 Lip 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gocha2606
Giga Forumowicz



Dołączył: 30 Paź 2007
Posty: 1679
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Katowice

PostWysłany: Pon 23:45, 18 Lip 2011    Temat postu:

To chyba zależy od psa - każdy jest inny i każdy ma inny charakter i sympatie i antypatie.
Czytając Twoje opisy i oglądając Morisa na filmiku - prawie jakbym widziała Saszę. Ona reaguje bardzo podobnie i w zasadzie, poza psami, które polubiła albo poznaje i polubi - woli chodzić własnymi ścieżkami, akceptuje inne ale niekoniecznie chce mieć z nimi dłuższy kontakt ( i jak tak sobie porównuję, to ja jestem podobna, jeśli mam wybór - "stado ludzi" którzy pieprzą głupoty a samotność i zajęcie się swoimi sprawami, wybiorę to drugie). U nas kontrolowane kontakty z psami plus praca nad emocjami suki, jej zachowaniem i szkolenie w zakresie posłuszeństwa pozwoliły mi zmienić dziką bestię, atakującą psy, ludzi i wszystko co się rusza w promieniu kilkudziesięciu metrów w fajnego, ciekawego świata i zrównoważonego psiaka.
Aczkolwiek czasami Saszka potrafi pogonić z warkotem i nie ma reguły, za jakim psem - czasem sama jestem zaskoczona, że jakiegoś sprowadza do parteru, za chwilę z innym flirtuje, a za moment jeszcze innemu okazuje uległość. Na szczęście nauczyłam się odczytywać jej emocje i sygnały - co nie jest proste mając psa "puchatego" i bez ogona - bo odpada czytanie z grzywy i ogona...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Palinka




Dołączył: 05 Lip 2011
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 13:09, 19 Lip 2011    Temat postu:

Gocha2606, naprawdę podziwiam Smile Moris ma i ogon i gładką sierść, a ja i tak wiele sygnałów źle interpretuję. Zaczęłam czytać o komunikacji między psami, oglądałam różne filmiki o sygnałach uspokajających i też wiele mi się rozjaśniło. Dzisiaj na spacerze u mnie na wsi podszedł do nas taki mały, spokojny burek, którego Moris dawno nie widział - odwracał łeb i oblizywał wargi. Moris obszedł go szerokim łukiem, powąchał spokojnie pod ogonem i odszedł Smile

Gocha2606 napisał:
Aczkolwiek czasami Saszka potrafi pogonić z warkotem i nie ma reguły, za jakim psem - czasem sama jestem zaskoczona, że jakiegoś sprowadza do parteru, za chwilę z innym flirtuje, a za moment jeszcze innemu okazuje uległość.

I to jest własnie dla mnie takie skomplikowane... Moris wiele psów ,,ustawia", ale jest też kilka psów, które zna tylko ,,przez płot" i które minęliśmy tylko kilka razy na spacerze, a ten podchodząc mocno odwraca łeb w różne strony, ma podkulony ogon, dyszy i czasem się kładzie na plecach... Nie wiem z czego to wynika, te psy nawet nie ujadają, ale może jest coś w ich postawie czego ja nie widzę... Puszczony luzem i przy przywitaniu z psami na smyczy nigdy się tak jeszcze nie zachował.

Przed nami jeszcze długa droga, ciągle popełniam jakieś błędy, ale Moris i tak zrobił już duże postępy. Jak poszliśmy na szkolenie do WŁ rok temu to kompletnie nie potrafił komunikować się z innymi psami, bo nie miał z nimi wcale kontaktu. Przez pierwsze zajęcia ujadał przez bite dwie godziny, był kompletnie poza kontaktem i skończył przywiązany do drzewa, a ja pod drugim drzewem ryczałam, bo było mi tak wstyd... To, że możemy mijać się z innymi psami na spacerze bez ujadania jest dla mnie ogromnym sukcesem Smile Mam nadzieję, że będzie się czuł jeszcze bardziej komfortowo przy innych psach...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 4 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin