Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna Szkolenie psów metodami pozytywnymi
Forum o pozytywnym szkoleniu psów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Agresja Czarka
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta i Wika
Gość






PostWysłany: Pon 22:46, 09 Lip 2007    Temat postu: Agresja Czarka

Założę Czarkowi osobny wątek tutaj, bo chyba nie wszyscy czytają czarkowy wątek w hyde parku, a skoro jest specjalny dział dla psów strasznych i zębatych Smile to czemu nie skorzystać.

Po kilku dniach obserwacji Czarusia stwierdziłam coś dziwnego. Większość psów które znam, głównie wiejskich psów, zachowuje się "bohatersko" za własną bramą, czyli szczekają na ludzi, samochody, rowery, inne psy. A jak tylko znajdą się na ulicy, grzecznieją, zamieniają się w łagodne pieski. Taki był np. Rufi, kiedy jeszcze mu się chciało i miał siły. Rufi potrafił z charkotem i pianą na pysku obszczekiwać człowieka stojącego przy furtce na ulicy i łasić się do niego, gdy ten wszedł na podwórko. Czasem jak jechał traktor i Rufciu jakimś cudem wymknął się i biegał po nieruchliwej wtedy jeszcze zupełnie ulicy, to Rufciu pędził co sił w łapach na podwórko, żeby obszczekać go zza bramy.

Podejrzewam, że częściowo wynika to z terytorializmu (chociaż zachowania Rufcia z łaszeniem się do gościa temu trochę przeczy), a częściowo z większej pewności siebie psów za bramą. Na ulicy już żaden nie jest taki bohater Smile

I pewnie podobnie jest z Czarkiem, jeśli chodzi o przyczyny, tyle że zachowania są odwrotne Smile Kiedy stoi za bramą i obserwuje wszystko zza siatki, może przejechać samochód, rower, może przejść człowiek o kilka centymetrów od jego nosa, Czarek nie skoczy, nie zaszczeka, nie rzuci sie. Tak samo kiedy stoi w otwartej furtce (chociaż zwykle od razu chce wyjść, no ale udało mi się zrobić eksperyment i trzymać go na w miarę luźnej smyczy w otwartej furtce). Przejechał rower, Czarek nic. Dopiero na ulicy wszystko staje się straszne i trzeba to zjeść, zanim to coś zje Czarka.

Wreszcie poznałam w praktyce - do tej pory tylko z teorii - konieczność utrzymywania luźnej smyczy. Czarek na napiętej smyczy rzuca się dużo bardziej. Na luźnej prawie wcale. Wika tak nie miała, jej było wszystko jedno, nawet napięta smycz - kontakt ze mną utrzymany - czasem powstrzymywała ją od akcji. U Czarka jest klasycznie i książkowo Smile Przynajmniej to jedno Wink

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta i Wika
Gość






PostWysłany: Nie 11:39, 29 Lip 2007    Temat postu:

Wczoraj przyjechali do nas goście... i do tego z dzieckiem 8-letnim. To jest ta sama Kasia, o której opowiadałam kiedyś przy okazji Wiki. Wika wtedy kilka razy "spacyfikowała" biegnącą i krzyczącą Kasię, tyle że Wika 1. jest mała, 2. nie gryzie, przynajmniej w takiej sytuacji, tylko skacze i robi dużo wrzasku. Z Czarkiem niestety tak łatwo nie jest.

Sytuację pogarsza to, że nie ma Przemka (przy nim Czarek jest dużo spokojniejszy), a goście zajmują Przemka pokój - miejsce gdzie Czarek zwykle śpi, nawet gdy Przemka nie ma. Dzisiaj Czarek spał ze mną (i w ogóle wszystkie psy Wink ).

Na początku wyszliśmy przywitać gości na dworze, ja z Czarkiem na smyczy i w kagańcu, okropnie się zjeżył i obszczekał. No ale jakoś się przywitał, cały czas z ogonem opuszczonym. W domu dostał od każdego kiełbaskę (niestety Wika narobiła jazgotu, co go dodatkowo pobudziło). I teraz jest tak, że Czaruś jest przez większość czasu grzeczny, chociaż bardzo zestresowany, ogonek opuszczony, uszy po sobie... Cały czas oczywiście w kagańcu. Natomiast jak goście wstają, zaczynają samodzielnie poruszać się po domu, a co gorsza jak dziecko zaczyna piszczeć, ktoś zaczyna głośniej mówić - rzuca sie z niskim szczekaniem i warkotem, skacze wysoko ("do gardła", jak to mówią goście), ugryzłby, gdyby nie kaganiec. Goście w lekkim stresie Rolling Eyes i Czaruś też w niezłym.

W pewnym momencie wyglądał tak, sam sobie zrobił czapkę niewidkę Wink


Jak Czaruś zachowuje się gwałtowniej, szczeka, skacze, Wika podnosi straszliwy jazgot (nie na coś konkretnego, "w powietrze"), co nie poprawia sytuacji Laughing

Cały czas jest czujny, raczej nie przychodzi sam do gości, chyba że rzucając sie. Pozwalamy mu żeby robił co chce, tyle że w kagańcu. Mają mu dawać smakołyki, ale nie są zbyt chętni.

Wika natomiast, poza jazgotem od czasu do czasu, zachowuje się wzorowo (i przez to ona dostaje smakołyki przeznaczone dla Czarka Wink ). Wszystkim nadstawia się do głaskania i w ogóle jest zachwycona że jest w centrum uwagi.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta i Wika
Gość






PostWysłany: Nie 12:33, 29 Lip 2007    Temat postu:

Czarek w ogóle ma tak, że pobudzenie mu idzie często w agresję i ta agresja jest czasem przekierowywana na inny obiekt. Na przykład, poczuje zapach sarny, nakręci się i za chwilę rzuca się z zębiskami na Wikę. Niegroźnie, ale awantura jest.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Basia
Gość






PostWysłany: Nie 13:49, 29 Lip 2007    Temat postu:

Marta i Wika napisał:
Czarek w ogóle ma tak, że pobudzenie mu idzie często w agresję i ta agresja jest czasem przekierowywana na inny obiekt. Na przykład, poczuje zapach sarny, nakręci się i za chwilę rzuca się z zębiskami na Wikę. Niegroźnie, ale awantura jest.

chymmm... skad ja to znam...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta i Wika
Gość






PostWysłany: Nie 15:25, 29 Lip 2007    Temat postu:

A jak Alta reagowała/reaguje na gości? Jak sobie z tym radzisz?

Czaruś śpi u mnie w pokoju na tapczanie, tyłem do wszystkiego i wszystkich, czasem z głową pod kocem. Zastanawiałam się, czy nie zdejmować mu kagańca na czas kiedy przez chwilę nie ma gości, ale w końcu ma go cały czas, żeby nie miał skojarzenia goście = kaganiec. To jest kaganiec weterynaryjny, ale dość luźny, Czarek się oblizuje (z ziewaniem gorzej), poza tym jest chłodno, więc nic mu chyba nie będzie. Więc zdejmuję mu jak chce się napić i na spacerach. No i oczywiście w nocy. Biedny jest z tym kagańcem, ale on okropnie uderza pyskiem i metalowym mógłby coś zrobić Kaśce.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Basia
Gość






PostWysłany: Nie 17:20, 29 Lip 2007    Temat postu:

Marta i Wika napisał:
A jak Alta reagowała/reaguje na gości? Jak sobie z tym radzisz?

Kiedys wychodzilam z Alta i poznawala ta osbe na zewnatrz. Potem wchodzilismy do mieszkania. Jednak im starsza Alta byla, tym gorzej znosila nowych gosci. Zamykalam ja w innym pokoju, albo sadzalam goscia przy stole i prosilam o olewanie Alty. Jednak jej reakcje byly skrajnie rozne: od spokojnego ignorowania goscia do rzucania sie. W koncu spasowalam i przestalam zapraszac gosci do swojego domu. Bez sensu byly takie spotkania, gdy nie moglam spokojnie porozmawiac bo nie wiadomo bylo co zrobi Alta. Ze znajomymi umawiam sie w roznych miejsach na miescie, albo ja do nich chodze. Mam tez taki komfort, ze mam jeszcze do dyspozycji i szkole i przedszkole, gdzie mozna sie spokojnie spotkac, czy przenocowac kogos znajomego. Zwyczajnie nie mialam psychicznie sily jeszcze na prace ze znajomymi. Dla Alty jest to bardzo komfortowa sytuacja, dla mnie ... troche mniej ...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta i Wika
Gość






PostWysłany: Pon 0:04, 30 Lip 2007    Temat postu:

Basia napisał:
Kiedys wychodzilam z Alta i poznawala ta osbe na zewnatrz.


Przemek ma jednego kolegę, który zgodził się pomagać przy stopniowym odwrażliwianiu. Poznali się najpierw na zupełnie neutralnym terenie, potem na podwórku, potem w domu. Jest teraz jedną z niewielu prawie-obcych osób, na widok których Czarek macha ogonem i cieszy się że go widzi. Ale na razie jesteśmy na etapie spokojnych zachowań w domu, nie wiemy co byłoby przy gwałtownych.

Cytat:
Jednak im starsza Alta byla, tym gorzej znosila nowych gosci.


No ja jednak mam nadzieję, że będzie odwrotnie.

Cytat:
Zamykalam ja w innym pokoju, albo sadzalam goscia przy stole i prosilam o olewanie Alty. Jednak jej reakcje byly skrajnie rozne: od spokojnego ignorowania goscia do rzucania sie.


Czarek zachowuje się spokojnie póki goście siedzą, są spokojni. Jak zaczynają wstawać, chodzić, to zaczyna się problem. Problemem jest też jeśli jakaś obca osoba zostanie sama z Czarkiem w jakimś miejscu w mieszkaniu.

Wydaje mi się, że jest coraz lepiej, chociaż Czarek wciąż jest w dużym stresie. Stresem jest też dla niego kaganiec, no ale bez kagańca się nie da.

Dla mnie Czarek jest przewidywalny. Kiedy patrzę co robią goście, nawet nie patrząc na Czarka jestem w stanie przewidzieć, co będzie go wkurzało, a co nie. Niestety goście tego nie czują Rolling Eyes i nie ma sensu tego od nich oczekiwać. Kilka razy natomiast Czarek zesztywniał i udało mi się go odcmokać. Coraz częściej zamiast od razu skoczyć, rzucić się, najpierw warczy. Może to dziwne, ale cieszy mnie to Wink
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Basia
Gość






PostWysłany: Wto 14:36, 31 Lip 2007    Temat postu:

Cytat:
[quote="Marta i Wika"]
Cytat:
Jednak im starsza Alta byla, tym gorzej znosila nowych gosci.

No ja jednak mam nadzieję, że będzie odwrotnie.

Bede trzymac kciuki Smile
Cytat:
Dla mnie Czarek jest przewidywalny.

Ja dzisiaj siedzialm na dzialce przed komputerem, pilam herbate, a Alta spokojnie lezala na fotelu obok. W pewnym momencie poczulam herbate na twarzy i ubraniu, kubek zniknal mi z reki i Alty nie bylo juz na poslaniu. Uslyszalam tylko jej szczekanie. Gwizdnelam i Alta wrocila na fotel, polozyla sie i lezala. Uslyszala chyba cos (lub poczula nosem), czego ja nie slyszalam, bo widziec nie miala co.
Cytat:
Coraz częściej zamiast od razu skoczyć, rzucić się, najpierw warczy. Może to dziwne, ale cieszy mnie to Wink

Tez by mnie cieszylo, gdyby Alta zawsze warczala przed wyskokiem Smile.
Mnie cieszy jej jak na razie 100% odwolywalnosc od ludzi na spacerach w dzialko-lesie. I to, ze oduczyla sie leciec bezmyslnie na kazda pobudzajaca ja rzecz (tylko na niektore Twisted Evil Wink ).
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta i Wika
Gość






PostWysłany: Wto 14:41, 31 Lip 2007    Temat postu:

Basia napisał:
Cytat:
Dla mnie Czarek jest przewidywalny.

Ja dzisiaj siedzialm na dzialce przed komputerem, pilam herbate, a Alta spokojnie lezala na fotelu obok. W pewnym momencie poczulam herbate na twarzy i ubraniu, kubek zniknal mi z reki i Alty nie bylo juz na poslaniu. Uslyszalam tylko jej szczekanie. Gwizdnelam i Alta wrocila na fotel, polozyla sie i lezala. Uslyszala chyba cos (lub poczula nosem), czego ja nie slyszalam, bo widziec nie miala co.


W tym sensie oczywiście nie jestem w stanie nic przewidzieć. Nie jestem w stanie przewidzieć pojawienia się jakiegoś bodźca, ale zachowanie Czarka na jego widok tak Wink Chodziło mi o to, że goście twierdzą, że "nie wiadomo kiedy nagle coś mu odbije". A po nim widać długo naprzód, że może być akcja Smile

Cytat:

Tez by mnie cieszylo, gdyby Alta zawsze warczala przed wyskokiem Smile.


No właśnie. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy nie byłoby dobrze trochę powzmacniać warczenia Laughing

Goście pojechali, uff. Chociaż z drugiej strony, jakby posiedzieli jeszcze tydzień, to może w ogóle byłoby dobrze. Dziś rano Czaruś wpadł do nich do pokoju warcząc, ale kilka sekund później już machał ogonem i dawał się głaskać. Lekko sztywny, ale dawał Smile
Na podwórku wydarł się na sąsiadów, ale na widok smakołyków siadał przede mną i łypał na nich tylko - pierwszy raz tak nam to fajnie wyszło.

Cytat:
Mnie cieszy jej jak na razie 100% odwolywalnosc od ludzi na spacerach w dzialko-lesie. I to, ze oduczyla sie leciec bezmyslnie na kazda pobudzajaca ja rzecz (tylko na niektore Twisted Evil Wink ).


Po prostu masz efekt ogromnej włożonej pracy Smile
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anza&Hacker
Super Forumowicz



Dołączył: 28 Maj 2006
Posty: 746
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 13:27, 07 Sie 2007    Temat postu:

Jak jest teraz z Czarkiem? Masz jakąś nową opowieśc w rękawie? Rolling Eyes

Osobiście dla mnie bardzo ciekawy temat jest z jego odwrotnością przy furtce, że właśnie rzuca się poza nią... może dlatego, że po prostu za płotem czuje sie bezpieczniej, a już poza nim "świat jest taaaaki straszny i nieprzewidywalny"?

Co zaś do przewidywalności zachowania psa - ja też mam to szczęście, że z reguły idealnie przewiduje sytuacje, w której moge wszyskto olać, a taką w której mój pies wystrzeli - choć niestety nie zawsze uda mi się uniknąć wystrzału Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta i Wika
Gość






PostWysłany: Czw 19:06, 09 Sie 2007    Temat postu:

Anza&Hacker napisał:
Jak jest teraz z Czarkiem? Masz jakąś nową opowieśc w rękawie? Rolling Eyes


Generalnie ćwiczymy slalom, ale nie agilitowy ani między nogami, tylko slalom między sąsiadami na podwórku Wink Jak wyjść na spacer z Czarkiem, żeby nie wydarł japy. Mam już mniej więcej rozeznanie, w jakim stopniu pobudzenia Czarka jaka odległość jest odpowiednia, żeby widział, a nie darł sie. Najgorzej jest przy wychodzeniu z korytarza na dwór. Najlepiej gdy wracamy.

Cytat:
Co zaś do przewidywalności zachowania psa - ja też mam to szczęście, że z reguły idealnie przewiduje sytuacje, w której moge wszyskto olać, a taką w której mój pies wystrzeli - choć niestety nie zawsze uda mi się uniknąć wystrzału Sad


No właśnie. Nieprzewidywalni są ludzie Wink Robi coś sąsiad w ogródku, chodzę z Czarkiem po łuku, skarmiam, ćwiczę siady, a nagle w jednej sekundzie sąsiad prostuje się i rusza prosto na nas Rolling Eyes Ma drugą furtkę, może iść inną drogą, widzi że jest pies - nie, musi na nas wleźć Rolling Eyes

Są dni kiedy wydaje się że jest lepiej, są dni kiedy jest kiepsko. Generalnie najważniejsza jest teraz praca nad posłuszeństwem i skupianie się. Pracuję też nad luźną smyczą i Czarek łapie to błyskawicznie, dużo szybciej niż Wika (albo ja mam już większą wprawę) - tyle że rodzina psuje mi robotę. A to oni będą z nim, gdy ja pojadę do Poznania...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta i Wika
Gość






PostWysłany: Wto 21:08, 14 Sie 2007    Temat postu:

Wczoraj Przemek musiał wieczorem wyjechać, przenocować poza domem, a potem od razu pojechać do pracy. Zdecydował się wziąć ze sobą Czarka.

Czarek po pół godzinie stania na siedzeniu z tyłu (przywiązany na smyczy łańcuchowej, bo inne przegryza) i skakania od okna do okna usiadł, potem położył się, potem zasnął. Potem już przy każdym wsiadaniu prawie od razu kładł się i zasypiał.

Potem Przemek czekał z nim na dworcu na kolegę z pracy. Późny wieczór, więc raczej mało ludzi, ale trochę było, w tym pijaków. Przemek chodził z nim po dworcu, Czarek był w miarę spokojny, patrzył na ludzi po drugiej stronie ulicy - spokojnie, dopiero kiedy niespodziewanie z drugiej strony ławki podszedł do nich piesek, to zjeżył się i narobił wrzasku. Piesek uciekł Smile Ale do przechodniów nic nie miał.

Przyszedł kolega, wszystko było OK do momentu podania ręki (zjeżenie się, warczenie, skakanie, i nic więcej, bo kaganiec). Wsiedli do samochodu, Czarek znów przypiety z tyłu, trochę powarczał i poszedł spać.

Na miejscu Przemek wszedł z nim do pokoju, zostawił tam rzeczy, posiedział z nim chwilę, a potem zostawił go samego i poszedł do innego pokoju w tym samym budynku na jakiś czas - Czarek cały czas siedział grzecznie i cichutko.

Przywitał się grzecznie z suką ON, przywitał się z owcą - najpierw się zjeżył, ale podszedł, a potem zaczął ją lizać po pyszczku. Dopiero jak na wybieg wyszło 30 owiec, zaciekawionych nowym kolegą, to odskoczył, najeżył się i rozszczekał.

W pracy u Przemka miło przywitał się z panią Marią, którą już znał, ciągnął do niej, machał ogonkiem, nie warczał ani nie chciał jej zjeść. Tak samo z inną, nieznaną mu, obecną tam kobietą. Grzecznie spał przez kilka godzin.

Jestem pozytywnie zaskoczona - Przemek też. Myśleliśmy że będzie gorzej. To wymaga pracy, ale nie jest tak, że rzuca się na wszystko i na wszystkich (tak jak na podwórku).

W październiku Przemek przeprowadza się do Drezna i chce go wziąć ze sobą.

W ogóle to Przemek go przytula, jak chce go uspokoić. Unieruchamia go, kuca przy nim, obejmuje go i drapie po piersi i mówi do niego różne bezsensowne rzeczy wesołym głosem w stylu "no i czego szczekasz Czarusiu siedź tu grzecznie zobacz trawka rośnie a tam chodzi Wikunia widzisz Wikunia mądra na sąsiada nie szczeka a ty głupi drzesz się to na smyczy musisz chodzić". I to działa, Czarek się uspokaja. Na Wikę by to chyba działało przeciwnie.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta i Wika
Gość






PostWysłany: Nie 10:09, 19 Sie 2007    Temat postu:

Wczoraj przyszli na ognisko dwaj koledzy Przemka. Wykorzystaliśmy to do spacerku socjalizacyjnego.

Spotkanie miało miejsce w "strefie 2" czyli w sadzie (strefa 0 - mieszkanie, strefa 1 - podwórko Wink ).

Jedną z tych osób (chłopak w białej koszulce) Czarek już jako tako znał, chodził z nim na pola, był głaskany, chociaż zdarzyło mu się też parę razy do niego mało przyjaźnie wyskoczyć. Drugiego chłopaka spotkał chyba raz, ale zareagował mało pozytywnie. Jest tam też dziewczyna Przemka, którą Czaruś akceptuje bez zastrzeżeń Smile

Tu jest powitanie. Jak widać Czaruś nikogo nie zjadł Smile Przy przywitaniu z drugą, mniej znaną osobą (w brązowej koszulce) spuszcza ogon i wyraźnie CSuje.
http://www.youtube.com/watch?v=NrezZ3pZgcs

Zastanawiam się nad rolą Wiki w tym wszystkim - pomaga czy przeszkadza? Wydaje mi się, ze pomaga. Biega w głupawce, skacze, przy Marcinie "wywala się" do pogłaskania, robi z siebie szczeniaczka, jest uszczęśliwiona, ale jednocześnie bardzo "submisywna"... A jazgotać zaczyna dokładnie w momencie, kiedy Czarek pokazuje że ma dość poklepywania Marcina Smile No i Czarek w tym momencie odchodzi.

A tu spacer w "strefie 3" czyli na polach, bez kagańca.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Basia
Gość






PostWysłany: Nie 10:39, 19 Sie 2007    Temat postu:

Marta i Wika napisał:
Zastanawiam się nad rolą Wiki w tym wszystkim - pomaga czy przeszkadza?

Alta duzo lepiej funkcjonuje przy spotkaniach z obcymi gy jest inny pies (ale nie Poter, bo z nim tworzy "stado obronne"). Jesli jest luzem i idzie obcy czlowiek z psem, to wiem ze napewno nie bedzie zle. Inaczej jest, gdy czlowiek idzie sam. Wtedy moze wyskoczyc.
Jesli w ludzkim, znanym "stadzie" bedzie jedna obca osoba i bedzie olewac Alte, to tez bedzie bardzo ok. Zawsze jednak prosze, zeby olewac Alte. Nawet jesli glaszcza Potera, to Alty maja nie dotykac. Tu na filmie bylo glaskanie Czarka dosyc niedelikatne. Po moich roznych probach resocjalizacji Alty z obcymi doszlam do tego, ze jest jedna zasada i juz na zawsze, ze obcy nie tykaja sie Alty. Maja ja olewac niezaleznie od jej zachowan (na poczatku). Dopiero po kilku dniach moga wyciagac do niej rece i glaskac w sposob jaki ja im pokarze. Zdarzylo sie Alcie prawie dziabnac kogos obcego, przy kim polozyla si i wygladalo ze wszystko jest ok. Nawet jesli polozyla sie przy kims" (jako wiekszy szczeniak) w pozycji Cc.
Mam jednego kolege, ktory jest bardzo ruchliwy i mowi z duzym entuzjazmem. Alta od poczatku jest "submisywnie pobudzona" przy nim. Na niego nie wyskoczyla nigdy z zebami. Inny, filozof tez nie ma z Alta problemow. Bardzo ladnie ja wyczuwa. Najgorzej jest z takimi "meskimi facetami" Wink, co to uwazaja ze oni dadza sobie rade z kazdym psem. Zawsze Alta na nich wyskoczy.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta i Wika
Gość






PostWysłany: Nie 10:55, 19 Sie 2007    Temat postu:

Basia napisał:
Alta duzo lepiej funkcjonuje przy spotkaniach z obcymi gy jest inny pies (ale nie Poter, bo z nim tworzy "stado obronne"). Jesli jest luzem i idzie obcy czlowiek z psem, to wiem ze napewno nie bedzie zle. Inaczej jest, gdy czlowiek idzie sam. Wtedy moze wyskoczyc.


Tak dokładnie było z Wiką, jak jeszcze miała takie wyskoki. Teraz prawie nie ma. Ale zdarza jej się jeszcze kogoś "objazgotać", np. jeśli spotkamy samotną osobę w lesie i jeśli jest człowiek z psem, to będzie cisza.

Cytat:
Tu na filmie bylo glaskanie Czarka dosyc niedelikatne.


Oj, bardzo. Kręciłam i zastanawiałam się, jak to zniesie Smile

Cytat:
Po moich roznych probach resocjalizacji Alty z obcymi doszlam do tego, ze jest jedna zasada i juz na zawsze, ze obcy nie tykaja sie Alty. Maja ja olewac niezaleznie od jej zachowan (na poczatku).


Tak, to dobry pomysł, chyba tak trzeba będzie robić. Zresztą widać na filmiku - ten w białej w ogóle go nie pogłaskał i było dobrze, ten w brązowej zaczął i Czarkowi się to wyraźnie nie podobało.

Cytat:
Mam jednego kolege, ktory jest bardzo ruchliwy i mowi z duzym entuzjazmem. Alta od poczatku jest "submisywnie pobudzona" przy nim. Na niego nie wyskoczyla nigdy z zebami. Inny, filozof tez nie ma z Alta problemow. Bardzo ladnie ja wyczuwa. Najgorzej jest z takimi "meskimi facetami" Wink, co to uwazaja ze oni dadza sobie rade z kazdym psem. Zawsze Alta na nich wyskoczy.


To tak trochę charakteryzuje tych dwóch Wink
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Szkolenie psów metodami pozytywnymi Strona Główna -> Agresja Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 1 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin